Górnik - Widzew 0-1. "Stylu gry niektórych nie można tolerować"
30.10.2009
Długo gra toczyła się w środkowej strefie boiska. Sytuacji do zdobycia gola było jak na lekarstwo, lecz gdy piłkarze Widzewa już ją sobie stworzyli, to od razu bezlitośnie wykorzystali. - Trudno w ogóle mówić o tym, że to była "setka". Wyrzut z autu, dośrodkowanie i w kolejnym spotkaniu błąd naszej defensywy - złościł się Ryszard Komornicki, trener Górnika. Piłka "wrzucona" z prawego skrzydła trafiła wprost na głowę Robaka, który zgrał ją do niepilnowanego Grzelczaka. - Podanie pierwsza klasa, a że stanąłem "oko w oko" z bramkarzem gospodarzy, to nie pozostało nic innego, jak trafić do siatki - uśmiechał się autor - jak się później okazało - zwycięskiego trafienia.
Zobacz jedyną bramkę meczu >
W przerwie szkoleniowiec zabrzan dokonał dwóch zmian, które wniosły sporo ożywienia w poczynania jego zespołu. Najpierw rajd prawą stroną przeprowadził Bonin. Zacentrował wzdłuż bramki, ale Arifović nie trafił w piłkę, a Madejski przestrzelił. Potem jeszcze trzykrotnie gospodarze stawali przed szansą pokonania Mielcarza. Za każdym razem futbolówka leciała w środek bramki. Widzew ograniczył się do sporadycznych kontr, a po jednej z nich Grzelczak był bliski zdobycia drugiego gola. - Zabrakło trochę precyzji, a szkoda, bo mogło być już po meczu - westchnął lewy pomocnik Widzewa.
W samej końcówce Górnik miał doskonałą okazję, by doprowadzić do wyrównania. Madejski zagrał prostopadłą piłkę do Bonina, a ten wychodząc zza linii obrońców gości uderzył głową, ale... wprost w golkipera lidera I ligi. - Myślałem, że Mielcarz wyjdzie z bramki. Zabrakło decyzji, aby przyjąć futbolówkę - kręcił głową kapitan gospodarzy. Widzew, choć nie pokazał wielkiej piłki, zdołał zgarnąć komplet punktów. - Mecz się ułożył po naszej myśli. Konsekwentna i zdyscyplinowana gra pozwoliła dowieźć jednobramkowe prowadzenie do końca - cieszył się Jarosław Bieniuk, obrońca łodzian.
Konferencja prasowa
Paweł Janas (trener Widzewa): Mam nadzieję, że było to fajne widowisko. Do przerwy mogłem być zadowolony z gry. Po przerwie się cofnęliśmy, przestaliśmy grać w piłkę. Dopiero w końcówce parę razy przytrzymaliśmy futbolówkę. Cieszę się ze zwycięstwa, bo punktów już trochę mamy.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): W pierwszej połowie Widzew był spokojniejszy, co wynikało z przewagi w ligowej tabeli. Po przerwie zmiany wniosły ożywienie. Niestety, nie wykorzystaliśmy sytuacji. Porażka nieszczęśliwa, ale przypadków w piłce nie ma. Stylu gry niektórych piłkarzy nie można tolerować.
Zobacz jedyną bramkę meczu >
W przerwie szkoleniowiec zabrzan dokonał dwóch zmian, które wniosły sporo ożywienia w poczynania jego zespołu. Najpierw rajd prawą stroną przeprowadził Bonin. Zacentrował wzdłuż bramki, ale Arifović nie trafił w piłkę, a Madejski przestrzelił. Potem jeszcze trzykrotnie gospodarze stawali przed szansą pokonania Mielcarza. Za każdym razem futbolówka leciała w środek bramki. Widzew ograniczył się do sporadycznych kontr, a po jednej z nich Grzelczak był bliski zdobycia drugiego gola. - Zabrakło trochę precyzji, a szkoda, bo mogło być już po meczu - westchnął lewy pomocnik Widzewa.
W samej końcówce Górnik miał doskonałą okazję, by doprowadzić do wyrównania. Madejski zagrał prostopadłą piłkę do Bonina, a ten wychodząc zza linii obrońców gości uderzył głową, ale... wprost w golkipera lidera I ligi. - Myślałem, że Mielcarz wyjdzie z bramki. Zabrakło decyzji, aby przyjąć futbolówkę - kręcił głową kapitan gospodarzy. Widzew, choć nie pokazał wielkiej piłki, zdołał zgarnąć komplet punktów. - Mecz się ułożył po naszej myśli. Konsekwentna i zdyscyplinowana gra pozwoliła dowieźć jednobramkowe prowadzenie do końca - cieszył się Jarosław Bieniuk, obrońca łodzian.
Konferencja prasowa
Paweł Janas (trener Widzewa): Mam nadzieję, że było to fajne widowisko. Do przerwy mogłem być zadowolony z gry. Po przerwie się cofnęliśmy, przestaliśmy grać w piłkę. Dopiero w końcówce parę razy przytrzymaliśmy futbolówkę. Cieszę się ze zwycięstwa, bo punktów już trochę mamy.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): W pierwszej połowie Widzew był spokojniejszy, co wynikało z przewagi w ligowej tabeli. Po przerwie zmiany wniosły ożywienie. Niestety, nie wykorzystaliśmy sytuacji. Porażka nieszczęśliwa, ale przypadków w piłce nie ma. Stylu gry niektórych piłkarzy nie można tolerować.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów