Górnik strzelił LZS-owi Piotrówka sześć goli, ale rywal i tak jest zadowolony
25.01.2013
W pierwszym spotkaniu, z Halniakiem Maków Podhalański, na boisko wybiegli głównie młodzi zawodnicy. Po raz pierwszy w pierwszej drużynie zagrał m.in. 15-letni Michał Trąbka. Przed przerwą mecz był wyrównany, żadna z drużyn nie zdołała uzyskać przewagi. Grę prowadzili zabrzanie, ale to IV-ligowiec miał dobrą sytuację do strzelenia bramki - po dośrodkowaniu piłki w rękach nie utrzymał Łukasz Skorupski, którego uratował, wybijający zmierzającą do siatki futbolówkę, Bartosz Jachowicz-Wróblewski. W innych sytuacjach "Skorup" spisywał się już bez zarzutu.
Dopiero w drugiej połowie, gdy pojawiło się kilku ogranych w ekstraklasie zawodników, Górnik zdołał zaskoczyć rywala. Tuż po przerwie na listę strzelców wpisali się Krzysztof Mączyński i Konrad Nowak (ładne uderzenie z dystansu). Wyróżniającym się piłkarzem był Sergei Mosznikow, który zostanie w ekipie z Roosevelta na dłużej.
W drugim spotkaniu - przeciwko LZS-owi Piotrówka - trener Adam Nawałka wystawił już mocniejszy skład. Górnik co prawda przeważał, ale to piłkarze z Piotrówki pierwsi zdobyli bramkę. Po dośrodkowaniu z lewej strony, niezdecydowanie zabrzańskiej defensywy wykorzystał Shereni. Chwilę później mogło być... 0-2, jednak tym razem Norberta Witowskiego uratował słupek.
Przedstawiciel ekstraklasy zdołał odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, gola głową zdobył Marcin Wodecki. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Aleksander Kwiek. Zabrzanie byli na prowadzeniu zaledwie kilkanaście minut - piękną bramkę z woleja zdobył Sissoko. Mateusz Kuchta wyciągnął się jak struna, jednak nie zdołał odbić piłki, która wpadła tuż przy słupku.
Od tego momentu na placu gry rządził i dzielił Górnik. Na prowadzenie "Trójkolorowych" wyprowadził Grzegorz Bonin, który był bardzo aktywny i mógł - a w zasadzie powinien, bo sytuacje miał dosyć dobre - zdobyć więcej bramek. Strzelali jednak inni - Wojciech Łuczak, Wodecki i Paweł Olkowski, którego trafienie można stawiać na równi z bramką Sissoko. Zawodnik uderzył lewą nogą, a piłka zanim zatrzepotała w siatce, odbiła się jeszcze od słupka.
Końcówka zdecydowanie należała do podopiecznych Nawałki, jednak trzeba zwrócić uwagę, że LZS zajęcia wznowił później. - Górnik jest już po jednym obozie i trzech sparingach, my tak naprawdę jeszcze nie weszliśmy na poważnie w treningi. Mam dużo nowych zawodników, ale trochę postraszyliśmy chłopaków z Zabrza. Sparing był bardzo fajny. Ja oczywiście nie mam takiej jakości, by po zmianie pojawili się równorzędni piłkarze. Górnik wygrał, ale my chyba też pokazaliśmy się z niezłej strony. To też jest istotne - ocenił trener LZS-u, Jan Żurek
Dopiero w drugiej połowie, gdy pojawiło się kilku ogranych w ekstraklasie zawodników, Górnik zdołał zaskoczyć rywala. Tuż po przerwie na listę strzelców wpisali się Krzysztof Mączyński i Konrad Nowak (ładne uderzenie z dystansu). Wyróżniającym się piłkarzem był Sergei Mosznikow, który zostanie w ekipie z Roosevelta na dłużej.
W drugim spotkaniu - przeciwko LZS-owi Piotrówka - trener Adam Nawałka wystawił już mocniejszy skład. Górnik co prawda przeważał, ale to piłkarze z Piotrówki pierwsi zdobyli bramkę. Po dośrodkowaniu z lewej strony, niezdecydowanie zabrzańskiej defensywy wykorzystał Shereni. Chwilę później mogło być... 0-2, jednak tym razem Norberta Witowskiego uratował słupek.
Przedstawiciel ekstraklasy zdołał odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, gola głową zdobył Marcin Wodecki. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Aleksander Kwiek. Zabrzanie byli na prowadzeniu zaledwie kilkanaście minut - piękną bramkę z woleja zdobył Sissoko. Mateusz Kuchta wyciągnął się jak struna, jednak nie zdołał odbić piłki, która wpadła tuż przy słupku.
Od tego momentu na placu gry rządził i dzielił Górnik. Na prowadzenie "Trójkolorowych" wyprowadził Grzegorz Bonin, który był bardzo aktywny i mógł - a w zasadzie powinien, bo sytuacje miał dosyć dobre - zdobyć więcej bramek. Strzelali jednak inni - Wojciech Łuczak, Wodecki i Paweł Olkowski, którego trafienie można stawiać na równi z bramką Sissoko. Zawodnik uderzył lewą nogą, a piłka zanim zatrzepotała w siatce, odbiła się jeszcze od słupka.
Końcówka zdecydowanie należała do podopiecznych Nawałki, jednak trzeba zwrócić uwagę, że LZS zajęcia wznowił później. - Górnik jest już po jednym obozie i trzech sparingach, my tak naprawdę jeszcze nie weszliśmy na poważnie w treningi. Mam dużo nowych zawodników, ale trochę postraszyliśmy chłopaków z Zabrza. Sparing był bardzo fajny. Ja oczywiście nie mam takiej jakości, by po zmianie pojawili się równorzędni piłkarze. Górnik wygrał, ale my chyba też pokazaliśmy się z niezłej strony. To też jest istotne - ocenił trener LZS-u, Jan Żurek
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów