Górnik spóźniony przez policję
14.09.2009
Fani Kluczborka, którzy trochę szybciej pojawili się na stadionie przed meczem z Górnikiem, zastanawiali się, dlaczego na obiekcie nie ma jeszcze piłkarzy 14-krotnych mistrzów Polski. - Coś nie widać klubowego autokaru z Zabrza - zastanawiali się sympatycy MKS-u. Jak się okazało, ekipa Ryszarda Komornickiego miała na trasie przygody.
- Jechaliśmy spokojnie drogą i nagle ktoś nas zgarnął. Mieliśmy małą kontrolę. Było trochę wesoło - uśmiecha się Piotr Madejski. Niespodziewanie drużyna z Roosevelta została zatrzymana przez policję. - Doczepili się do naszego kierowcy. Były chyba jakieś problemy ze światłami. Chcieliśmy jechać dalej, bo zależało nam na czasie, ale miła pani powiedziała, że to niemożliwe. Musieliśmy spisać protokół - opowiada trener Ryszard Komornicki.
Zespół dotarł na obiekt MKS-u niecałą godzinę przed rozpoczęciem spotkania. - Wszystko robiliśmy w dużym pośpiechu. To jednak nie tłumaczy naszej postawy w tym pojedynku. Słabo weszliśmy w mecz i jakoś nam nie szło. Jedyny pozytyw był taki, że zdobyliśmy komplet punktów - przyznaje Madejski.
- Jechaliśmy spokojnie drogą i nagle ktoś nas zgarnął. Mieliśmy małą kontrolę. Było trochę wesoło - uśmiecha się Piotr Madejski. Niespodziewanie drużyna z Roosevelta została zatrzymana przez policję. - Doczepili się do naszego kierowcy. Były chyba jakieś problemy ze światłami. Chcieliśmy jechać dalej, bo zależało nam na czasie, ale miła pani powiedziała, że to niemożliwe. Musieliśmy spisać protokół - opowiada trener Ryszard Komornicki.
Zespół dotarł na obiekt MKS-u niecałą godzinę przed rozpoczęciem spotkania. - Wszystko robiliśmy w dużym pośpiechu. To jednak nie tłumaczy naszej postawy w tym pojedynku. Słabo weszliśmy w mecz i jakoś nam nie szło. Jedyny pozytyw był taki, że zdobyliśmy komplet punktów - przyznaje Madejski.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów