Górnik - Śląsk 2:1. Szał radości przy Roosevelta!

29.04.2016
Radość piłkarzy i kibiców Górnika Zabrze po golu Sebastiana Stebleckiego była tak olbrzymia, jakby "Trójkolorowi" zdobyli mistrzostwo Polski. Takim mistrzostwem jest jednak dla nich wyjście - przynajmniej do jutra - ze strefy spadkowej.
Łukasz Sobala/Press Focus
Wydarzenie
Górnik Zabrze jest nad strefą spadkową, po raz pierwszy od wielu miesięcy! Przynajmniej do końca jutrzejszego spotkania Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Górnik Łęczna. Nad tym drugim zespołem "Trójkolorowi" mają trzy punkty przewagi, a nad Podbeskidziem Bielsko-Biała jedno "oczko".

Bohater
Stadion Górnika Zabrze w doliczonym czasie gry eksplodował z radości. Po stracie gola Górnik ruszył do zdecydowanych ataków. Gdy wydawało się, że nic z tych stwarzanych sytuacji nie będzie, Sebastian Steblecki ruszył na bramkę i oddał strzał z pola karnego. Wpadło!

Rozczarowanie
Górnik w drugiej połowie dał się zepchnąć do obrony i kilka razy gospodarzom dopisało szczęście. Minimalnie z dystansu pomylił się Ryota Morioka, po główce Roberta Picha był rykoszet, przez co piłka wyszła na róg. Raz z futbolówką minął się Kasprzik, ale dobrze asekurował go Adam Danch, który uchronił zespół od utraty gola. W końcówce spotkania Rafał Biliński popisał się indywidualną akcją, zakończoną świetnym uderzeniem, przy którym Grzegorz Kasprzik nie miał nic do powiedzenia.

Co ciekawego?
- Armin Ćerimagić zdobył pierwszego gola w Ekstraklasie. Mariusz Przybylski popisał się świetnym, długim podaniem do Rafała Kurzawy, który głową zgrał do Bośniaka. Ten uderzył po ziemi, przy słupku i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Pomocnik Górnika mógł mieć na koncie asystę - i to bardzo efektowną - ale po jego bardzo dobrym zagraniu z lewego skrzydła do piłki w polu karnym nie doszedł Roman Gergel.

- Przed meczem pisaliśmy, że starcia Górnika ze Śląskiem przy Roosevelta są w ostatnich latach bardzo atrakcyjne. Pierwsza połowa dzisiejszego spotkania - mimo że padła tylko jedna bramka - również mogła się podobać. Toczona była w dosyć szybkim tempie, nie brakowało podbramkowych sytuacji.

- Śląsk przeważał w pierwszych minutach i ostatnich minutach spotkania. Grzegorz Kasprzik musiał się wysilić m.in. po uderzeniach z dystansu Roberta Picha i Mariusza Pawelca, byłego piłkarza zabrzan.

- Żółtą kartkę otrzymał Aleksander Kwiek. Oznacza to, że nie zagra w następnym spotkaniu.

- Górnik zapunktował w trzecim meczu z rzędu.

- Trener Jan Żurek postawił na taką samą "11" jak w poprzednich dwóch meczach. Na ławce nie było Pawła Widanowa i Erika Grendela, którzy w środę wystąpili w spotkaniu rezerw.

- "Śmierć kibica to nie tylko władzy nadużycie - macie krew na rękach. Prawdy się boicie" - taki transparent wisiał na trybunie południowej. Miało to związek z nadchodzącą rocznicą śmierci kibica z Knurowa, który zginął w wyniku postrzelenia przez policjanta w trakcie meczu Concordia Knurów - Ruch Radzionków.

- Na samym początku spotkania kibice Śląska odpalili pirotechnikę.


Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 2:1 (1:0)
1:0 - Ćerimagić, 17 min
1:1 - Biliński, 84 min
2:1 - Steblecki, 90 min

Górnik: Kasprzik - Danch, Kopacz, Oss - Matuszek, Przybylski, Kurzawa (89. Skrzypczak), Kallaste - Gergel (76. Kwiek), Ćerimagić - Kante (67. Steblecki). Trener: Jan Żurek.

Śląsk: Abramowicz - Dudu (64. Dankowski), Celeban, Pawelec, Dwali - Hateley, Hołota (77. Biliński) - Grajcar (69. Gosztonyi), Morioka, Pich - Mervo. Trener: Mariusz Rumak.

Żółte kartki: Kurzawa, Ćerimagić, Kwiek, Steblecki.
Sędziował Paweł Gil (Lublin).

Widzów: 13 576.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również