Górnik - Śląsk 0-2. Zabrzanie nie uczcili "Barbórki"
04.12.2011
Wydarzenie
Wyśmienitą okazję do wyrównania w drugiej połowie miał Marcin Wodecki. Piłkarz Górnika najpierw uderzył piłkę w słupek. Futbolówka spadła pod nogi "Pszczółki", który jednak nie zdołał dobić jej do bramki.
Bohater
Osłabieni brakiem kilku defensywnych graczy zabrzanie zdołali utrzymać bezbramkowy rezultat 37 minut. Po dośrodkowaniu Sebastiana Mili głową uderzał Jarosław Fojut. Piłkę przed siebie wybił Łukasz Skorupski, ponownie dopadł do niej Fojut, który raz jeszcze skierował futbolówkę w stronę bramki. Jej tor lotu zmienił jeszcze Piotr Celeban.
Antybohater
Kilka minut przed bramką dla Śląska Daniel Gołębiewski domagał się rzutu karnego. Napastnik Górnika był pociągany za koszulkę przez bramkarza Rafała Gikiewicza, który spowodował upadek wypożyczonego z Polonii Warszawa gracza. Sędzia Hubert Siejewicz jednak uznał, że przewinienia nie było. Jak Gołębiewski skomentował w przerwie sytuacje? "Z głodu nie padłem".
Co ciekawego:
- To pierwsze spotkanie zabrzan w rundzie wiosennej. W pierwszym meczu obu drużyn Górnik zremisował we Wrocławiu ze Śląskiem 1-1.
- Kamil Szymura zadebiutował dzisiaj w ekstraklasie. Swój pierwszy mecz mógł uczcić bramką, Po kilkunastu minutach gry obrońca groźnie uderzył, jednak w bramce dobrze się spisał Gikiewicz.
- Po raz pierwszy w tym sezonie Michał Jonczyk zagrał w wyjściowym składzie.
- Zaledwie pół godziny na boisku przebywał Tomasz Zahorski. Napastnik Górnika opuścił boisko z grymasem bólu na twarzy. Wszedł za niego Marcin Wodecki, dla którego był to pierwszy występ w ekstraklasie od spotkania z Koroną Kielce.
- "Niech żyje nam górniczy stan" - śpiewali kibice Górnika, którzy nie zapomnieli o dzisiejszym święcie - Barbórce.
- Nieporadność w ataku zabrzan wykorzystał Waldemar Sobota, który na kilka minut przed końcem zdobył kapitalną bramkę strzałem w okienko.
Wyśmienitą okazję do wyrównania w drugiej połowie miał Marcin Wodecki. Piłkarz Górnika najpierw uderzył piłkę w słupek. Futbolówka spadła pod nogi "Pszczółki", który jednak nie zdołał dobić jej do bramki.
Bohater
Osłabieni brakiem kilku defensywnych graczy zabrzanie zdołali utrzymać bezbramkowy rezultat 37 minut. Po dośrodkowaniu Sebastiana Mili głową uderzał Jarosław Fojut. Piłkę przed siebie wybił Łukasz Skorupski, ponownie dopadł do niej Fojut, który raz jeszcze skierował futbolówkę w stronę bramki. Jej tor lotu zmienił jeszcze Piotr Celeban.
Antybohater
Kilka minut przed bramką dla Śląska Daniel Gołębiewski domagał się rzutu karnego. Napastnik Górnika był pociągany za koszulkę przez bramkarza Rafała Gikiewicza, który spowodował upadek wypożyczonego z Polonii Warszawa gracza. Sędzia Hubert Siejewicz jednak uznał, że przewinienia nie było. Jak Gołębiewski skomentował w przerwie sytuacje? "Z głodu nie padłem".
Co ciekawego:
- To pierwsze spotkanie zabrzan w rundzie wiosennej. W pierwszym meczu obu drużyn Górnik zremisował we Wrocławiu ze Śląskiem 1-1.
- Kamil Szymura zadebiutował dzisiaj w ekstraklasie. Swój pierwszy mecz mógł uczcić bramką, Po kilkunastu minutach gry obrońca groźnie uderzył, jednak w bramce dobrze się spisał Gikiewicz.
- Po raz pierwszy w tym sezonie Michał Jonczyk zagrał w wyjściowym składzie.
- Zaledwie pół godziny na boisku przebywał Tomasz Zahorski. Napastnik Górnika opuścił boisko z grymasem bólu na twarzy. Wszedł za niego Marcin Wodecki, dla którego był to pierwszy występ w ekstraklasie od spotkania z Koroną Kielce.
- "Niech żyje nam górniczy stan" - śpiewali kibice Górnika, którzy nie zapomnieli o dzisiejszym święcie - Barbórce.
- Nieporadność w ataku zabrzan wykorzystał Waldemar Sobota, który na kilka minut przed końcem zdobył kapitalną bramkę strzałem w okienko.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów