Górnik - Ruch 1-0. Do wiosny to Górnik rządzi na Górnym Śląsku!
29.08.2010
- To była moja druga bramka na boiskach ekstraklasy, ale bez dwóch zdań również i najważniejsza w moim życiu - mówił zdobywca gola. Sytuacja z faulem na pewno będzie jeszcze długo wspominana. Ale po kolei...
W pierwszym kwadransie gry nie działo się zbyt wiele. Na wyróżnienie zasłużyli tylko kibice Górnika, którzy od pierwszego gwizdka Daniela Stefańskiego głośno wspierali swoich piłkarzy. Spotkanie toczyło się głównie w środku pola. Więcej akcji konstruowali gospodarze, goście nastawili się na grę z kontry. Na szczęście mecz z minuty na minutę, powoli, ale jednak, rozkręcał się. Po jednej z kontr Adam Stachowiak, który wygryzł Sebastiana Nowaka z podstawowego składu, wyszedł z bramki i wybił piłkę. Ta jednak nie wyszła za boisko i przy odrobinie szczęścia chorzowianie mogli mieć doskonałą sytuację. A wystarczyło tylko mocno kopnąć na aut...
Zagrożenia nie stwarzały stałe fragmenty gry. Dość powiedzieć, że najgroźniejszy z nich, wykonywany przez Mariusza Magierę... Krzysztof Pilarz wyłapał bez problemów. Goręcej było po potężnym strzale Aleksandra Kwieka, który golkiper Ruchu "wypluł" przed siebie. Nadbiegającego Tomasza Zahorskiego ubiegli defensorzy. To był dobry okres gry zawodników Górnika, którzy 60 sekund później stworzyli sobie najlepszą okazję w pierwszej odsłonie. Z piłką w polu karnym znalazł się Kwiek, ale zwlekał z podaniem do wychodzącego na czystą pozycję Grzegorza Bonina. Piłka w końcu trafiła do będącego w wysokiej formie skrzydłowego, ale ten w sytuacji sam na sam z kilku metrów nie zdołał pokonać Pilarza.
Po tej akcji do głosu doszli goście. Najpierw Grzegorz Bronowicki, po podaniu Łukasza Janoszki, przebiegł z piłką kilkanaście metrów i wpadł w pole karne. Sęk w tym, że chyba zbyt dużo sił włożył w swoją szarżę, bo jego uderzenie było bardzo słabe i nie miało prawa zaskoczyć Stachowiaka. Ostatnia godna odnotowania sytuacja również należała do zawodników z Chorzowa. Wojciech Grzyb zagrywał do Janoszki, który niepilnowany znalazł się przed Stachowiakiem. W interwencji golkiperowi pomógł wracający Michał Bemben.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia zabrzan. Z prawej strony po ziemi dośrodkowywał Zahorski wprost do Bonina. Ten jednak przepuścił piłkę, czym zmylił obrońców oraz... Piotra Gierczaka, który w kapitalnej sytuacji posłał piłkę wysoko nad bramką. Potem z boiska wiało nudą. Aż do 81. minuty. Wtedy to po faulu Rafała Grodzickiego na Zahorskim sędzia odgwizdał rzut wolny. Do piłki podeszło kilku zawodników Górnika. Wydawało się, że przygotują jakieś zaskakujące rozwiązanie. Tymczasem Mariusz Magiera wziął krótki rozbieg i kapitalnie uderzył nad murem, wprawiając w ekstazę kilkanaście tysięcy zabrzańskich kibiców. - Kopnął nie do obrony - tłumaczył Pilarz. - Zamieszanie przed uderzeniem było celowe. Taki był nasz zamiar, żeby wyglądało, że to Adaś Banaś będzie uderzał - opisywał szczęśliwy strzelec. - Ale na moją reakcję cały ten manewr nie miał najmniejszego wpływu - ripostował bramkarz Ruchu. Chorzowianie mieli natomiast duże pretensje do arbitra o odgwizdanie w ogóle tego rzutu wolnego. - Tam nic nie było. Sędzia się pomylił - grzmiał po meczu Maciej Sadlok.
"Niebiescy" nie podłamali się stratą bramki. Szybko ruszyli do odrabiania strat. Chwilę po golu świetną sytuację miał Maciej Jankowski, który główką uderzył tuż obok bramki. W tej sytuacji bardzo dobrym podaniem popisał się Wojciech Grzyb. Gospodarze mądrze starali się przetrzymywać piłkę, tak aby nie stwarzać zbędnego zagrożenia. Mimo dużej determinacji, gościom nie udało się już odrobić strat i to Górnik rządzi Śląskiem. Przynajmniej do wiosny.
Konferencja prasowa
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Gratuluję Górnikowi. Było widać, że drużyna, która zdobędzie bramkę, wygra. Moje przeczucia się niestety sprawdziły. Był to dobry mecz, kibice na pewno liczyli na większą liczbę bramek. Ten jeden punkt był na wyciągniecie ręki. Jednak taka jest piłka, tu chodzi o strzelanie bramek.
Adam Nawałka (trener Górnika): Derby były zdominowane przez taktykę. Na pierwszy plan wyszło zdobycie trzech punktów. Poziom był w tle tego wszystkiego. W sytuacji, w jakiej jesteśmy, punkty są nam bardzo potrzebne. Obu drużynom nie można odmówić walki i determinacji. Zawodnicy stworzyli fantastyczny bój. Realizowali założenia przedmeczowe. Fragmentami mogło się podobać to widowisko. Ta drużyna robi postępy. Wiele dobrego przed nami.
W pierwszym kwadransie gry nie działo się zbyt wiele. Na wyróżnienie zasłużyli tylko kibice Górnika, którzy od pierwszego gwizdka Daniela Stefańskiego głośno wspierali swoich piłkarzy. Spotkanie toczyło się głównie w środku pola. Więcej akcji konstruowali gospodarze, goście nastawili się na grę z kontry. Na szczęście mecz z minuty na minutę, powoli, ale jednak, rozkręcał się. Po jednej z kontr Adam Stachowiak, który wygryzł Sebastiana Nowaka z podstawowego składu, wyszedł z bramki i wybił piłkę. Ta jednak nie wyszła za boisko i przy odrobinie szczęścia chorzowianie mogli mieć doskonałą sytuację. A wystarczyło tylko mocno kopnąć na aut...
Zagrożenia nie stwarzały stałe fragmenty gry. Dość powiedzieć, że najgroźniejszy z nich, wykonywany przez Mariusza Magierę... Krzysztof Pilarz wyłapał bez problemów. Goręcej było po potężnym strzale Aleksandra Kwieka, który golkiper Ruchu "wypluł" przed siebie. Nadbiegającego Tomasza Zahorskiego ubiegli defensorzy. To był dobry okres gry zawodników Górnika, którzy 60 sekund później stworzyli sobie najlepszą okazję w pierwszej odsłonie. Z piłką w polu karnym znalazł się Kwiek, ale zwlekał z podaniem do wychodzącego na czystą pozycję Grzegorza Bonina. Piłka w końcu trafiła do będącego w wysokiej formie skrzydłowego, ale ten w sytuacji sam na sam z kilku metrów nie zdołał pokonać Pilarza.
Po tej akcji do głosu doszli goście. Najpierw Grzegorz Bronowicki, po podaniu Łukasza Janoszki, przebiegł z piłką kilkanaście metrów i wpadł w pole karne. Sęk w tym, że chyba zbyt dużo sił włożył w swoją szarżę, bo jego uderzenie było bardzo słabe i nie miało prawa zaskoczyć Stachowiaka. Ostatnia godna odnotowania sytuacja również należała do zawodników z Chorzowa. Wojciech Grzyb zagrywał do Janoszki, który niepilnowany znalazł się przed Stachowiakiem. W interwencji golkiperowi pomógł wracający Michał Bemben.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia zabrzan. Z prawej strony po ziemi dośrodkowywał Zahorski wprost do Bonina. Ten jednak przepuścił piłkę, czym zmylił obrońców oraz... Piotra Gierczaka, który w kapitalnej sytuacji posłał piłkę wysoko nad bramką. Potem z boiska wiało nudą. Aż do 81. minuty. Wtedy to po faulu Rafała Grodzickiego na Zahorskim sędzia odgwizdał rzut wolny. Do piłki podeszło kilku zawodników Górnika. Wydawało się, że przygotują jakieś zaskakujące rozwiązanie. Tymczasem Mariusz Magiera wziął krótki rozbieg i kapitalnie uderzył nad murem, wprawiając w ekstazę kilkanaście tysięcy zabrzańskich kibiców. - Kopnął nie do obrony - tłumaczył Pilarz. - Zamieszanie przed uderzeniem było celowe. Taki był nasz zamiar, żeby wyglądało, że to Adaś Banaś będzie uderzał - opisywał szczęśliwy strzelec. - Ale na moją reakcję cały ten manewr nie miał najmniejszego wpływu - ripostował bramkarz Ruchu. Chorzowianie mieli natomiast duże pretensje do arbitra o odgwizdanie w ogóle tego rzutu wolnego. - Tam nic nie było. Sędzia się pomylił - grzmiał po meczu Maciej Sadlok.
"Niebiescy" nie podłamali się stratą bramki. Szybko ruszyli do odrabiania strat. Chwilę po golu świetną sytuację miał Maciej Jankowski, który główką uderzył tuż obok bramki. W tej sytuacji bardzo dobrym podaniem popisał się Wojciech Grzyb. Gospodarze mądrze starali się przetrzymywać piłkę, tak aby nie stwarzać zbędnego zagrożenia. Mimo dużej determinacji, gościom nie udało się już odrobić strat i to Górnik rządzi Śląskiem. Przynajmniej do wiosny.
Konferencja prasowa
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Gratuluję Górnikowi. Było widać, że drużyna, która zdobędzie bramkę, wygra. Moje przeczucia się niestety sprawdziły. Był to dobry mecz, kibice na pewno liczyli na większą liczbę bramek. Ten jeden punkt był na wyciągniecie ręki. Jednak taka jest piłka, tu chodzi o strzelanie bramek.
Adam Nawałka (trener Górnika): Derby były zdominowane przez taktykę. Na pierwszy plan wyszło zdobycie trzech punktów. Poziom był w tle tego wszystkiego. W sytuacji, w jakiej jesteśmy, punkty są nam bardzo potrzebne. Obu drużynom nie można odmówić walki i determinacji. Zawodnicy stworzyli fantastyczny bój. Realizowali założenia przedmeczowe. Fragmentami mogło się podobać to widowisko. Ta drużyna robi postępy. Wiele dobrego przed nami.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów