Górnik rozczarował w ostatnich meczach, ale... "myślę, że już się utrzymał"
20.03.2012
Przeciwnie twierdzi Grzegorz Mielcarski, były napastnik, a obecnie telewizyjny ekspert. - Myślę, że już się utrzymali. Byli faworytami ostatnich meczów, ale przecież już jesienią lepiej grali z teoretycznie lepszymi przeciwnikami. Kto ma rozgrywać piłkę? Ten zespół jest stworzony do kontry, pressingu, odbioru i wyprowadzania ataku. "Defensywni" zabezpieczają tyły, a szybkie skrzydła odpowiadają za grę w ofensywie. Górnikowi nie pomaga gra na placu budowy, gdzie nie ma atmosfery sprzed 2-3 lat, gdy przychodziło po 15 tysięcy ludzi. Ostatnia afera też nie pomogła w przygotowaniach do meczu z ŁKS-em - mówi Mielcarski.
W Zabrzu przyznają jednak, że są rozczarowani ostatnimi meczami. - Pewne rozczarowanie na pewno jest. Nie lubię gdybać, ale gdybyśmy wygrali, byłyby 32 punkty i chyba 7. miejsce w tabeli. Z drugiej strony, wartością dodaną jest mecz z Legią, która po wyjeździe z Zabrza nie straciła już gola. Bądźmy szczerzy, mało kto w to zwycięstwo wierzył. Jak nie idzie, to nie idzie, możesz przegrać choćby z Cracovią, jak my jesienią. Rywale nic do nas nie odrobili, to jedyna dobra informacja - mówi Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika.
W sobotę po raz kolejny potwierdziło się, że jak gola nie strzeli Prejuce Nakoulma, to trudno cokolwiek zdziałać w ofensywie. - Wiadomo, że swoimi umiejętnościami potrafi wygrać mecz, ale wszyscy jako zespół mogliśmy ostatnio zrobić więcej. Meczami z Lechią, ŁKS-em i Cracovią chcieliśmy sobie zapewnić ligowy byt. Niestety, tak szybko się chyba nie uda - martwi się Michał Zieliński. Może o ofensywne zdobycze byłoby łatwiej, gdyby w Górniku grał Idan Shriky, który strzela gola za golem na wypożyczeniu do Izraela. - Jeżeli nie będzie na niego chętnych, to innej możliwości nie ma. Skończy się wypożyczenie i ponownie będzie naszym piłkarzem - kończy Maj.
W Zabrzu przyznają jednak, że są rozczarowani ostatnimi meczami. - Pewne rozczarowanie na pewno jest. Nie lubię gdybać, ale gdybyśmy wygrali, byłyby 32 punkty i chyba 7. miejsce w tabeli. Z drugiej strony, wartością dodaną jest mecz z Legią, która po wyjeździe z Zabrza nie straciła już gola. Bądźmy szczerzy, mało kto w to zwycięstwo wierzył. Jak nie idzie, to nie idzie, możesz przegrać choćby z Cracovią, jak my jesienią. Rywale nic do nas nie odrobili, to jedyna dobra informacja - mówi Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika.
W sobotę po raz kolejny potwierdziło się, że jak gola nie strzeli Prejuce Nakoulma, to trudno cokolwiek zdziałać w ofensywie. - Wiadomo, że swoimi umiejętnościami potrafi wygrać mecz, ale wszyscy jako zespół mogliśmy ostatnio zrobić więcej. Meczami z Lechią, ŁKS-em i Cracovią chcieliśmy sobie zapewnić ligowy byt. Niestety, tak szybko się chyba nie uda - martwi się Michał Zieliński. Może o ofensywne zdobycze byłoby łatwiej, gdyby w Górniku grał Idan Shriky, który strzela gola za golem na wypożyczeniu do Izraela. - Jeżeli nie będzie na niego chętnych, to innej możliwości nie ma. Skończy się wypożyczenie i ponownie będzie naszym piłkarzem - kończy Maj.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów