Górnik popracował nad stałymi fragmentami gry i... od razu są efekty

09.10.2011
Cztery z dotychczasowych ośmiu goli zdobytych przez Górnika Zabrze w lidze padły po stałych fragmentach gry. To dużo, ale... nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.
Na początku sezonu wydawało się, że rzuty rożne, wolne i karne to najsilniejsza broń zespołu Adama Nawałki. Potwierdzały to liczby - w pierwszych pięciu meczach zabrzanie zdobyli po tych elementach aż cztery gole i... się zacieli. Od piątej kolejki i rzutu karnego wykorzystanego przez Adama Banasia w spotkaniu z Lechem Poznań, Górnikowi ani razu nie udało się trafić do siatki po stałych fragmentach gry. Sparingowy mecz z Cracovią wygląda na powrót do (nie tak) dawnej dyspozycji.

- Faktycznie, w poprzednich potyczkach ligowych to nie była nasza mocna strona - mówi Adam Marciniak, który w Krakowie wykorzystał podanie z rzutu rożnego. - Wreszcie udało się wykorzystać te stałe fragmenty gry. Zresztą nie ukrywam, że pracowaliśmy nad tym w ostatnim tygodniu i cieszę się, że tak szybko są efekty - dodaje.

Po podaniu z wolnego drugiego gola strzelił natomiast Daniel Gołębiewski, jednak to nie były odosobnione przypadki. Niemal każda wrzutka ze stojącej piłki w pole karne "Pasów", stanowiła dla nich wielkie zagrożenie. Swoją szansę miał też w drugiej połowie Adam Banaś, kapitan, który minimalnie chybił. - No i potwierdziliśmy, że dobrze wykonujemy stałe fragmenty gry. Koledzy strzelili ładne bramki, a to doda nam pewności siebie, której musimy mieć coraz więcej - uważa środkowy obrońca. Drugi tydzień przerwy w rozgrywkach zabrzanie powinni jednak poświęcić na... obronę przy rzutach rożnych, bowiem w piątkowym sparingu przy większości mieli problemy z kryciem.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również