Górnik - Polonia B. 2-0. Piłka znów szukała i znalazła Banasia
18.04.2009
Niesamowite ciśnienie sprawiło, że pierwsza połowa przypominała piłkarskie szachy. Polonia schowała się za podwójną gardę i czekała na kontry, zaś zabrzanie długimi minutami bezradnie walili głową w mur. Mogli go rozkruszyć za sprawą Pitrego, lecz temu wyraźnie brakuje szczęścia. Po jego uderzeniu z 20-25 metrów Pesković nawet nie drgnął, a piłka trafiła w poprzeczkę. Była to jedyna stuprocentowa szansa Górnika przed przerwą. - Do tego momentu nasza gra wyglądała jeszcze nieźle. Mądrze się broniliśmy i wyprowadzaliśmy ataki - wskazał bramkarz gości.
Po jednym z nich dobrze dysponowany Grzyb soczyście uderzył z dystansu w słupek bramki Vaclavika. Wcześniej niezłą okazję miał Zieliński. Dośrodkowywał Radzewicz. - Mogliśmy objąć prowadzenie. Tak miała wyglądać nasza gra. Niestety, na drugą połowę wyszliśmy rozkojarzeni, pogubiliśmy się, co skończyło się stratą dwóch goli na własne życzenie - kręcił głową napastnik Polonii.
Co nie udawało się graczom ofensywnym obu ekip, w końcu uczynił nominalny obrońca. - Jestem kapitanem i moją rolą jest, aby pomóc zespołowi w trudnych momentach. Przy golu jeden z defensorów Polonii odpuścił krycie. Zamykam akcje w polu karnym, a piłka mnie po prostu szuka - skromnie skwitował Banaś, który trafił na Roosevelta zimą. Zdążył tymczasem strzelić dwa gole w meczach derbowych, które zapewniły Górnikowi dwa zwycięstwa. - A łącznie Adam trafił już trzykrotnie. Nie dość, że wykonuje świetną robotę w obronie, to jeszcze jest naszym najskuteczniejszym ogniwem - zauważył Robert Szczot.
Zabrzanie chwilę po tym jak objęli prowadzenie mogli podwyższyć. Po pięknym podaniu Bonina w sytuacji sam na sam z bramkarzem Polonii znalazł się Jarka. Tę okazję jeszcze zmarnował, ale po chwili doszło do rehabilitacji. 21-latek wykorzystał błąd Hricki i z bliska pokonał Peskovicia. - Gola mogłem zdobyć wcześniej, ale przy strzale zadrżała mi trochę noga. Brakowało gry o ligowe punkty - tłumaczył Jarka, który łącznie dwa razy posłał piłkę do siatki. Za drugim razem został jednak... ukarany żółtą kartką. Wcześniej sędzia liniowy zasygnalizował pozycję spaloną. - Jestem przekonany, że nie było ofsajdu - zarzekał się.
Polonia próbowała, ale nie była w stanie zdobyć choćby kontaktowego trafienia. - Pozostało nam szukać bramek i punktów w innych spotkaniach - westchnął jej szkoleniowiec, Jurij Szatałow. W Zabrzu impreza? - Nie mam mowy o euforii. To dopiero mały krok w kierunku utrzymania - odpowiedział Jarka.
Pod szatniami
[b]Adam Banaś[/b] (obrońca Górnika): To zwycięstwo dedykujemy całemu sztabowi szkoleniowemu. Wiemy ile nerwów kosztują ich nasze występy. Najważniejsze jest jednak dla mnie, że zagraliśmy na zero z tyłu. To był klucz do zwycięstwa w tym spotkaniu.
[b]
Marcin Radzewicz[/b] (pomocnik Polonii): Straciliśmy głupie bramki. Wiedzieliśmy, że Górnik jest drużyną z którą możemy wygrać. W pierwszej połowie nie pozwoliliśmy mu na zbyt wiele. Po przerwie było już zupełnie inaczej. Musimy ten mecz na spokojnie zobaczyć i przeanalizować, bo nie wiemy czego nam zabrakło.
[b]Dawid Jarka[/b] (napastnik Górnika): W przerwie trener powiedział mi, że mam nie myśleć, tylko robić to co potrafię. Gol cieszy i to bardzo.
[b]Michał Zieliński [/b](napastnik Polonii): Nasza gra miała wyglądać tak jak w pierwszej połowie. Mieliśmy operować spokojnie piłką, a było odwrotnie. W efekcie przegraliśmy bardzo ważny mecz.
[b]Robert Szczot [/b](pomocnik Górnika): Znaliśmy wyniki z wczoraj, dlatego w grę wchodziła tylko wygrana. Adam Banaś jest bardzo ważnym i pożytecznym ogniwem naszego zespołu, a Dawid Jarka walczył, szarpał i strzelił gola. Czego chcieć więcej?
Konferencja prasowa
[b]Jurij Szatałow [/b](trener Polonii): Łatwiej ocenić pierwszą połowę. Mecz był wówczas wyrównany. Górnik trafił w poprzeczkę, a my w słupek. W drugiej odsłonie zabrzanie zaczęli grać dłuższą piłką, co było dla nas problemem.
[b]Henryk Kasperczak[/b] (trener Górnika): Byliśmy związani i spętani przez trudną sytuację w jakiej znalazł się Górnik. Polonia w dodatku umiejętnie przeszkadzała w konstruowaniu akcji. Dlatego zmieniliśmy taktykę, grając długimi podaniami. Chciałbym podziękować zawodnikom za charakter. Wreszcie wygraliśmy w Zabrzu tej prawdziwej wiosny.
Po jednym z nich dobrze dysponowany Grzyb soczyście uderzył z dystansu w słupek bramki Vaclavika. Wcześniej niezłą okazję miał Zieliński. Dośrodkowywał Radzewicz. - Mogliśmy objąć prowadzenie. Tak miała wyglądać nasza gra. Niestety, na drugą połowę wyszliśmy rozkojarzeni, pogubiliśmy się, co skończyło się stratą dwóch goli na własne życzenie - kręcił głową napastnik Polonii.
Co nie udawało się graczom ofensywnym obu ekip, w końcu uczynił nominalny obrońca. - Jestem kapitanem i moją rolą jest, aby pomóc zespołowi w trudnych momentach. Przy golu jeden z defensorów Polonii odpuścił krycie. Zamykam akcje w polu karnym, a piłka mnie po prostu szuka - skromnie skwitował Banaś, który trafił na Roosevelta zimą. Zdążył tymczasem strzelić dwa gole w meczach derbowych, które zapewniły Górnikowi dwa zwycięstwa. - A łącznie Adam trafił już trzykrotnie. Nie dość, że wykonuje świetną robotę w obronie, to jeszcze jest naszym najskuteczniejszym ogniwem - zauważył Robert Szczot.
Zabrzanie chwilę po tym jak objęli prowadzenie mogli podwyższyć. Po pięknym podaniu Bonina w sytuacji sam na sam z bramkarzem Polonii znalazł się Jarka. Tę okazję jeszcze zmarnował, ale po chwili doszło do rehabilitacji. 21-latek wykorzystał błąd Hricki i z bliska pokonał Peskovicia. - Gola mogłem zdobyć wcześniej, ale przy strzale zadrżała mi trochę noga. Brakowało gry o ligowe punkty - tłumaczył Jarka, który łącznie dwa razy posłał piłkę do siatki. Za drugim razem został jednak... ukarany żółtą kartką. Wcześniej sędzia liniowy zasygnalizował pozycję spaloną. - Jestem przekonany, że nie było ofsajdu - zarzekał się.
Polonia próbowała, ale nie była w stanie zdobyć choćby kontaktowego trafienia. - Pozostało nam szukać bramek i punktów w innych spotkaniach - westchnął jej szkoleniowiec, Jurij Szatałow. W Zabrzu impreza? - Nie mam mowy o euforii. To dopiero mały krok w kierunku utrzymania - odpowiedział Jarka.
Pod szatniami
[b]Adam Banaś[/b] (obrońca Górnika): To zwycięstwo dedykujemy całemu sztabowi szkoleniowemu. Wiemy ile nerwów kosztują ich nasze występy. Najważniejsze jest jednak dla mnie, że zagraliśmy na zero z tyłu. To był klucz do zwycięstwa w tym spotkaniu.
[b]
Marcin Radzewicz[/b] (pomocnik Polonii): Straciliśmy głupie bramki. Wiedzieliśmy, że Górnik jest drużyną z którą możemy wygrać. W pierwszej połowie nie pozwoliliśmy mu na zbyt wiele. Po przerwie było już zupełnie inaczej. Musimy ten mecz na spokojnie zobaczyć i przeanalizować, bo nie wiemy czego nam zabrakło.
[b]Dawid Jarka[/b] (napastnik Górnika): W przerwie trener powiedział mi, że mam nie myśleć, tylko robić to co potrafię. Gol cieszy i to bardzo.
[b]Michał Zieliński [/b](napastnik Polonii): Nasza gra miała wyglądać tak jak w pierwszej połowie. Mieliśmy operować spokojnie piłką, a było odwrotnie. W efekcie przegraliśmy bardzo ważny mecz.
[b]Robert Szczot [/b](pomocnik Górnika): Znaliśmy wyniki z wczoraj, dlatego w grę wchodziła tylko wygrana. Adam Banaś jest bardzo ważnym i pożytecznym ogniwem naszego zespołu, a Dawid Jarka walczył, szarpał i strzelił gola. Czego chcieć więcej?
Konferencja prasowa
[b]Jurij Szatałow [/b](trener Polonii): Łatwiej ocenić pierwszą połowę. Mecz był wówczas wyrównany. Górnik trafił w poprzeczkę, a my w słupek. W drugiej odsłonie zabrzanie zaczęli grać dłuższą piłką, co było dla nas problemem.
[b]Henryk Kasperczak[/b] (trener Górnika): Byliśmy związani i spętani przez trudną sytuację w jakiej znalazł się Górnik. Polonia w dodatku umiejętnie przeszkadzała w konstruowaniu akcji. Dlatego zmieniliśmy taktykę, grając długimi podaniami. Chciałbym podziękować zawodnikom za charakter. Wreszcie wygraliśmy w Zabrzu tej prawdziwej wiosny.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów