Górnik - Pogoń 1-3. "Za co płacimy?" - krzyczeli kibice
16.09.2009
"Zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska" skandowali kibice zabrzańskiego Górnika po ostatnim gwizdku arbitra, po czym owacyjnie pożegnali... piłkarzy Pogoni! Inna sprawa, że zawodników gospodarzy nie było już na placu boju, bo czym prędzej czmychnęli do szatni. Mieli się czego wstydzić, bo grając ponad 30 minut z przewagą jednego zawodnika dali sobie strzelić dwa gole. - Porażka boli, tym bardziej, że przynajmniej jeden punkt był w naszym zasięgu - przyznał Ryszard Komornicki.
Jego podopieczni prezentowali się nijak. Oprócz stuprocentowej szansy Pitrego, po którego lobie futbolówka zatrzymała się na siatce za poprzeczką, przed przerwą nie stworzyli sobie dogodnej sytuacji. Bezlitośnie wykorzystali to "Portowcy". Ich groźne kontrataki zostały zwieńczone golem do szatni. Znakomitą akcję Lebedyńskiego bezbłędnie wykończył Moskalewicz.
Wydawało się, że podrażni to jedynie morale Górnika. 14-krotny mistrz Polski na tle szczecinian prezentował się jednak mizernie. Udało się co prawda doprowadzić do wyrównania, ale większy udział przy bramce miał golkiper Pogoni, niż wprowadzony po przerwie Gorawski. Pyskaty wypuścił piłkę z rąk i zawodnik Górnika z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.
"Pójdą za ciosem!" - pomyśleli sympatycy zabrzan. Tym bardziej, że ich ulubieńcy grali już z przewagą jednego gracza po tym, jak drugą żółtą kartkę zobaczył Rogalski. Ci postanowili jednak zrealizować nieco inne założenia i po niezwykle biernej postawie w defensywie dwukrotnie dali się ograć. Najpierw na listę strzelców wpisał się Hrymowicz. Obrońca Pogoni nieatakowany przebiegł z piłką przez całe boisko i pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Dzieła zniszczenia w doliczonym czasie gry dopełnił Przytuła. - Zagraliśmy dla naszych fanów, którzy tak licznie przybyli do Zabrza mimo środka tygodnia - cieszył się Olgierd Moskalewicz, napastnik Pogoni.
Zgoła inny nastrój miał golkiper Górnika. - Pogoń wykorzystała naszą słabość i wygrała w pełni zasłużenie. Do tej pory dopisywało nam szczęście. Dziś go zabrakło. W żaden sposób nie możemy się wytłumaczyć - rozkładał bezradnie ręce Sebastian Nowak. A kibice w tym czasie wołali głośno: "za co płacimy?".
Konferencja prasowa
Wiktor Mazurek (drugi trener Pogoni): Górnik wysoko zawiesił poprzeczkę, ale my mieliśmy swój plan, który konsekwentnie realizowaliśmy. Po czerwonej kartce i stracie gola drużyna nie załamała się. Swój zespół oceniam bardzo dobrze.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): W moim zespole była zbyt duża nerwowość oraz brak odpowiedzialności za prowadzenie gry. Błędów w obronie jakie dziś popełniliśmy nie widziałem już dawno. Nie prezentowaliśmy dziś poziomu ligowego. Mogliśmy zdobyć punkt, ale zabrakło nam mądrości w końcówce spotkania i zostaliśmy za to ukarani.
Jego podopieczni prezentowali się nijak. Oprócz stuprocentowej szansy Pitrego, po którego lobie futbolówka zatrzymała się na siatce za poprzeczką, przed przerwą nie stworzyli sobie dogodnej sytuacji. Bezlitośnie wykorzystali to "Portowcy". Ich groźne kontrataki zostały zwieńczone golem do szatni. Znakomitą akcję Lebedyńskiego bezbłędnie wykończył Moskalewicz.
Wydawało się, że podrażni to jedynie morale Górnika. 14-krotny mistrz Polski na tle szczecinian prezentował się jednak mizernie. Udało się co prawda doprowadzić do wyrównania, ale większy udział przy bramce miał golkiper Pogoni, niż wprowadzony po przerwie Gorawski. Pyskaty wypuścił piłkę z rąk i zawodnik Górnika z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.
"Pójdą za ciosem!" - pomyśleli sympatycy zabrzan. Tym bardziej, że ich ulubieńcy grali już z przewagą jednego gracza po tym, jak drugą żółtą kartkę zobaczył Rogalski. Ci postanowili jednak zrealizować nieco inne założenia i po niezwykle biernej postawie w defensywie dwukrotnie dali się ograć. Najpierw na listę strzelców wpisał się Hrymowicz. Obrońca Pogoni nieatakowany przebiegł z piłką przez całe boisko i pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Dzieła zniszczenia w doliczonym czasie gry dopełnił Przytuła. - Zagraliśmy dla naszych fanów, którzy tak licznie przybyli do Zabrza mimo środka tygodnia - cieszył się Olgierd Moskalewicz, napastnik Pogoni.
Zgoła inny nastrój miał golkiper Górnika. - Pogoń wykorzystała naszą słabość i wygrała w pełni zasłużenie. Do tej pory dopisywało nam szczęście. Dziś go zabrakło. W żaden sposób nie możemy się wytłumaczyć - rozkładał bezradnie ręce Sebastian Nowak. A kibice w tym czasie wołali głośno: "za co płacimy?".
Konferencja prasowa
Wiktor Mazurek (drugi trener Pogoni): Górnik wysoko zawiesił poprzeczkę, ale my mieliśmy swój plan, który konsekwentnie realizowaliśmy. Po czerwonej kartce i stracie gola drużyna nie załamała się. Swój zespół oceniam bardzo dobrze.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): W moim zespole była zbyt duża nerwowość oraz brak odpowiedzialności za prowadzenie gry. Błędów w obronie jakie dziś popełniliśmy nie widziałem już dawno. Nie prezentowaliśmy dziś poziomu ligowego. Mogliśmy zdobyć punkt, ale zabrakło nam mądrości w końcówce spotkania i zostaliśmy za to ukarani.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów