Górnik - Pogoń 1-1. Kolejna strata punktów na własnym terenie
02.11.2014
Wydarzenie
Górnik wyszedł na prowadzenie po naprawdę bardzo ładnej akcji. Bartosz Iwan zagrał prostopadle do Łukasza Madeja, a ten bez przyjęcia odegrał do Mateusza Zachary, który stanął przed pustą bramką. Obrona Pogoni koncertowo rozklepana!
Bohater
Powroty po kontuzji to zawsze niewiadoma. Dla Iwana dzisiejszy występ był pierwszym meczem w ekstraklasie w tym sezonie. Pomocnik zaczął niespecjalnie - bo powinien już na samym początku zdobyć gola - jednak później grał więcej niż dobrze. Podanie przy bramce Zachary nie było jedynym jego dobrym zagraniem.
Rozczarowanie
Górnik na własne życzenie narobił sobie kłopotów pod koniec pierwszej połowy. Zanim Mateusz Matras - po rzucie rożnym i nieudolnym wybiciu piłki przez Rafała Kosznika (bardzo słaby występ) - doprowadził do wyrównania, zabrzanie zmarnowali kilka dogodnych sytuacji. Zachara - po kolejnym zagraniu Madeja - z pola karnego strzelił obok bramki, Błażej Augustyn trafił w poprzeczkę po kornerze. Na samym początku z kilku metrów nad poprzeczką uderzył Iwan. Gospodarze przed przerwą powinni mieć więcej goli niż jeden.
Co ciekawego:
- W wyjściowym składzie Górnika znalazł się Armin Ćerimagić, który pokazał się z dobrej strony w meczu pucharowym z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Pauzującego za kartki Radosława Sobolewskiego zastąpił Iwan.
- Znów zmieniła się linia obrony. Za Mariusza Magierę i Macieja Mańkę wskoczyli Seweryn Gancarczyk i Dominik Sadzawicki.
- Na mecz przyjechało 150 kibiców Pogoni Szczecin. Fani Górnika na budowanej trybunie utworzyli ze zniczy krzyż.
- Na trybunach pojawili się m.in. selekcjoner Adam Nawałka i były piłkarz Górnika, Krzysztof Bukalski.
- Chwilę przed golem Matrasa, piłkę do siatki skierował Łukasz Zwoliński. Sędzia jednak - słusznie - odgwizdał spalonego.
- Bardzo dobrą okazję miał tuż przed przerwą Rafał Murawski. Stał na wprost bramki, ale uderzył wysoko nad poprzeczką.
- Błażej Augustyn pod koniec meczu brzydko sfaulował Murawskiego, za co słusznie otrzymał czerwoną kartkę.
- Piłkę meczową miał Robert Jeż. Pomocnik wbiegł z piłką w pole karne i z mniej więcej 11 metrów uderzył obok słupka.
Górnik wyszedł na prowadzenie po naprawdę bardzo ładnej akcji. Bartosz Iwan zagrał prostopadle do Łukasza Madeja, a ten bez przyjęcia odegrał do Mateusza Zachary, który stanął przed pustą bramką. Obrona Pogoni koncertowo rozklepana!
Bohater
Powroty po kontuzji to zawsze niewiadoma. Dla Iwana dzisiejszy występ był pierwszym meczem w ekstraklasie w tym sezonie. Pomocnik zaczął niespecjalnie - bo powinien już na samym początku zdobyć gola - jednak później grał więcej niż dobrze. Podanie przy bramce Zachary nie było jedynym jego dobrym zagraniem.
Rozczarowanie
Górnik na własne życzenie narobił sobie kłopotów pod koniec pierwszej połowy. Zanim Mateusz Matras - po rzucie rożnym i nieudolnym wybiciu piłki przez Rafała Kosznika (bardzo słaby występ) - doprowadził do wyrównania, zabrzanie zmarnowali kilka dogodnych sytuacji. Zachara - po kolejnym zagraniu Madeja - z pola karnego strzelił obok bramki, Błażej Augustyn trafił w poprzeczkę po kornerze. Na samym początku z kilku metrów nad poprzeczką uderzył Iwan. Gospodarze przed przerwą powinni mieć więcej goli niż jeden.
Co ciekawego:
- W wyjściowym składzie Górnika znalazł się Armin Ćerimagić, który pokazał się z dobrej strony w meczu pucharowym z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Pauzującego za kartki Radosława Sobolewskiego zastąpił Iwan.
- Znów zmieniła się linia obrony. Za Mariusza Magierę i Macieja Mańkę wskoczyli Seweryn Gancarczyk i Dominik Sadzawicki.
- Na mecz przyjechało 150 kibiców Pogoni Szczecin. Fani Górnika na budowanej trybunie utworzyli ze zniczy krzyż.
- Na trybunach pojawili się m.in. selekcjoner Adam Nawałka i były piłkarz Górnika, Krzysztof Bukalski.
- Chwilę przed golem Matrasa, piłkę do siatki skierował Łukasz Zwoliński. Sędzia jednak - słusznie - odgwizdał spalonego.
- Bardzo dobrą okazję miał tuż przed przerwą Rafał Murawski. Stał na wprost bramki, ale uderzył wysoko nad poprzeczką.
- Błażej Augustyn pod koniec meczu brzydko sfaulował Murawskiego, za co słusznie otrzymał czerwoną kartkę.
- Piłkę meczową miał Robert Jeż. Pomocnik wbiegł z piłką w pole karne i z mniej więcej 11 metrów uderzył obok słupka.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów