Górnik płaci frycowe za nieskuteczność? "To drugi tak nieszczęśliwy remis"
31.08.2013
Mecz w Gdańsku nie był być może w wykonaniu Górnika Zabrze tak udany jak 99. Wielkie Derby Śląska z Ruchem Chorzów, ale i tak zabrzanie byli w stanie objąć na trudnym terenie prowadzenie. Po raz kolejny powrócił jednak omen nieskuteczności, bo "Trójkolorowi" mimo kilku dobrych okazji nie zdołali zdobyć drugiej bramki i w końcowym rozrachunku musieli zadowolić się remisem.
- Drugi raz z rzędu remisujemy w tak nieszczęśliwych okolicznościach. Trudno mi oceniać, czy Szeweluchin zagrał ręką czy nie, ale nawet jeśli to było to przypadkowe zagranie. Bardzo żałujemy, że nie udało nam się wykorzystać jeszcze chociaż jednej sytuacji, bo okazji nie brakowało - przyznaje Maciej Małkowski, pomocnik zabrzan.
- Szkoda, że po bramce na 1:0 nie udało nam się strzelić od razu drugiej. Przewaga jednego trafienia nie gwarantuje nigdy wygranej i tak też stało się w dzisiejszym spotkaniu. Nie chcę oceniać sytuacji z rzutem karnym. Możemy tylko żałować, że Pavels nie obronił tego strzału, bo miał już piłkę na rękach. Spotkanie mogło się jednak podobać - ocenia Seweryn Gancarczyk, obrońca Górnika.
Co prawda w Gdańsku przed tygodniem przegrała Legia Warszawa, więc remis z Lechią nie powinien być dla zabrzan powodem do rozpaczy, ale w szatni i tak dominował niedosyt. - Drugi raz grałem przeciwko swojemu byłemu klubowi, jakim jest Lechia i drugi raz zremisowałem 1:1, otwierając wynik spotkania. podobnie było w meczu w barwach GKS-u Bełchatów. Szkoda, że nie postawiliśmy kropki nad "i" w postaci drugiego trafienia. To mogło by ustawić mecz - przekonuje Rafał Kosznik, defensor śląskiego zespołu.
- Drugi raz z rzędu remisujemy w tak nieszczęśliwych okolicznościach. Trudno mi oceniać, czy Szeweluchin zagrał ręką czy nie, ale nawet jeśli to było to przypadkowe zagranie. Bardzo żałujemy, że nie udało nam się wykorzystać jeszcze chociaż jednej sytuacji, bo okazji nie brakowało - przyznaje Maciej Małkowski, pomocnik zabrzan.
- Szkoda, że po bramce na 1:0 nie udało nam się strzelić od razu drugiej. Przewaga jednego trafienia nie gwarantuje nigdy wygranej i tak też stało się w dzisiejszym spotkaniu. Nie chcę oceniać sytuacji z rzutem karnym. Możemy tylko żałować, że Pavels nie obronił tego strzału, bo miał już piłkę na rękach. Spotkanie mogło się jednak podobać - ocenia Seweryn Gancarczyk, obrońca Górnika.
Co prawda w Gdańsku przed tygodniem przegrała Legia Warszawa, więc remis z Lechią nie powinien być dla zabrzan powodem do rozpaczy, ale w szatni i tak dominował niedosyt. - Drugi raz grałem przeciwko swojemu byłemu klubowi, jakim jest Lechia i drugi raz zremisowałem 1:1, otwierając wynik spotkania. podobnie było w meczu w barwach GKS-u Bełchatów. Szkoda, że nie postawiliśmy kropki nad "i" w postaci drugiego trafienia. To mogło by ustawić mecz - przekonuje Rafał Kosznik, defensor śląskiego zespołu.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów