Górnik - Odra W. 2-0. Zabrzanie opuścili ostatnie miejsce w tabeli

16.05.2009
- Można powiedzieć, że po raz drugi urwaliśmy się ze stryczka - przyznał po zwycięskich derbach z Odrą Przemysław Pitry, pomocnik Górnika. Najlepszą robotę w tym meczu wykonał Dariusz Kołodziej.
Zabójcza końcówka pierwszej połowy przesądziła o niezwykle istotnym zwycięstwie zabrzan w starciu z Odrą. Najpierw wspaniale z rzutu wolnego przymierzył Dariusz Kołodziej, który nie dał szans Stachowiakowi na skuteczną interwencję. - Chciałem uderzyć nad murem w krótki róg i trafiłem idealnie - cieszył się szczęśliwy strzelec.

Miejscowi fani, którzy po raz kolejny wypełnili stadion na Roosevelta niemal do ostatniego miejsca, nie nacieszyli się jeszcze z pierwszego gola, a ich zespół prowadził już 2-0. Szczot wpadł w pole karne i mocno wstrzelił futbolówkę. Ta trafiła w Kowalczyka i wylądowała w siatce. - Zawodnik gospodarzy próbował dośrodkowywać. Pech chciał, że piłka tak niefortunnie odbiła się ode mnie i kompletnie zmyliła naszego bramkarza - smucił się pechowy strzelec samobójczego gola.

Górnik do tych dwóch momentów bił głową w mur. Nie potrafił stworzyć sobie stuprocentowych okazji. Próbowali szczęścia Pitry oraz Banaś, ale bez efektu. Nastawieni na obronę goście szukali swoich okazji w kontrach. Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Górnik powinien prowadzić trzema bramkami, lecz niewiele pomylił się Banaś, a następnie pojedynek z golkiperem Odry przegrał Bonin.

Jedną naprawdę dobrą okazję mieli też wodzisławianie. Strzał Małkowskiego z problemami obronił Nowak. - Zawiedliśmy na całej linii. Możemy tylko przeprosić naszych kibiców - skwitował lewonożny pomocnik wodzisławian.

Na Roosevelta bardzo cieszyli się z wygranej, ale sami piłkarze już są myślami przy meczu z Cracovią. - Mecz w Krakowie, to będzie dopiero prawdziwy bój o utrzymanie - stwierdził Adam Banaś.

Pod szatniami

[b]Jacek Kowalczyk[/b] (obrońca Odry): Byliśmy zespołem słabszym. Nie mieliśmy żadnej sytuacji podbramkowej i dlatego przegraliśmy. Końcówka pierwszej połowy ustawiła całe spotkanie. Jeszcze nie mamy pewnego utrzymania i w dalszym ciągu musimy gromadzić punkty.

[b]Przemysław Pitry[/b] (pomocnik Górnika): Pokazaliśmy swoją wyższość nad Odrą. Wiedzieliśmy, że mecz będzie trwał do strzelenia pierwszej bramki. Dwa trafienia w końcówce poniosły nas do zwycięstwa. To dopiero mały kroczek w kierunku utrzymania się w lidze.
[b]
Maciej Małkowski [/b](pomocnik Odry): Mieliśmy grać agresywnie. Wiedzieliśmy, że Górnik nie będzie kombinował. Zabrzanie chcieli za wszelką cenę szybko strzelić bramkę. Broniliśmy się nieźle, ale dwa gole w końcówce podcięły nam skrzydła. Trudno było się podnieść.

[b]Adam Banaś[/b] (obrońca Górnika): Przed meczem po męsku porozmawialiśmy sobie z kibicami. To nam chyba pomogło i z tego trzeba się cieszyć.

Konferencja prasowa
[b]
Ryszard Wieczorek [/b](trener Odry): Do pewnego momentu wszystko nam się układało. Groźną bronią zabrzan są jednak stałe fragmenty gry. Zwłaszcza, gdy na boisku jest Dariusz Kołodziej. Mieliśmy się ograniczać z przewinieniami w okolicach pola karnego. Gapiostwo i faul Sławomira Szarego sprawiły, że Kołodziej strzelił bardzo ładnego gola. Piłka jest przewrotna. Tydzień temu strzeliliśmy bramkę po rykoszecie. Dziś straciliśmy w ten sam sposób gola na 0-2. Suma szczęścia i pecha wychodzi na zero. Mobilizowaliśmy się wyjątkowo na ten mecz. Nie do końca wszyscy zawodnicy wytrzymali ciśnienie.
[b]
Henryk Kasperczak[/b] (trener Górnika): Decydującym momentem były gole do szatni. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, gdyż opuściliśmy wreszcie ostatnie miejsce w tabeli. Wygrana daje nam wiarę w utrzymanie przed ostatnim dwoma kolejkami. Zawodnicy pokazali charakter. [url=http://www.sportslaski.pl/live.php?id=146][b][/b][b][/b][/url]
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również