Górnik nie zna się na stałych fragmentach gry...

15.11.2010
Śląsk to kolejna drużyna, która zapewnia sobie punkty w meczu z Górnikiem dzięki stałym fragmentom gry. Z czterech wbitych przez wrocławian bramek, trzy poprzedzone były tym elementem.
- Jesteśmy bardzo niezadowoleni. Liczyliśmy na więcej w tym spotkaniu. Boli wysoka porażka i fakt, że znowu tracimy bramki po stałych fragmentach gry - nie krył rozczarowania Adam Marciniak. W podobnym tonie wypowiadał się Adam Danch. - To jest nasza największa bolączka. Jeśli już tracimy bramki, to przeważnie w ten sposób. Musimy zrobić wszystko, żeby to zmienić - mówił po spotkaniu defensor.

Nie od dziś wiadomo, że Danch to bardzo uniwersalny zawodnik, który może występować na wielu pozycjach. W tym sezonie zagrał już na środku obrony, na jej boku oraz jako defensywny pomocnik. Ze Śląskiem wybiegł na prawej pomocy. - Trener tak ustalił, żeby pokryć Sebastiana Milę - wyjaśnił gracz. - Grałem na tej pozycji już wcześniej, także w grach kontrolnych. Nie była to żadna nowość. Chcieliśmy wytworzyć równowagę, aby rywal nie dochodził do sytuacji poprzez rozgrywanie piłki, bo to robi bardzo dobrze. Po straconej bramce te założenia runęły - tłumaczył taki wybór Adam Nawałka.

Taktyka szybko musiała ulec zmianie nie tylko ze względu na straconą bramkę, ale również z powodu dwóch kontuzji. - Kadrę mamy bardzo wyrównaną. Michał Bemben i Adam Banaś to kluczowi nasi zawodnicy, ale ci, którzy weszli nie osłabili poziomu - stwierdził Marciniak. Dzisiaj dowiemy się, czy i ewentualnie jak długo, wspomniana dwójka będzie musiała pauzować. - Mogę zapewnić, że bez względu na to, kto wybiegnie w meczu z Koroną Kielce, zagramy zdecydowanie lepiej - zakończył piłkarz Górnika.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również