"Górnik nie jest w aż tak fatalnej sytuacji"
03.03.2016
- Mecz zaczął się od piłkarskich szachów. Jedni i drudzy czekali na to, co się stanie. Mówiliśmy przed meczem, żeby uniknąć stałych fragmentów gry. Gdy zobaczyliśmy skład Lecha, to zwróciliśmy uwagę, że przewyższają nas wzrostem. Niepotrzebny faul na Pawłowskim spowodował, że drużyna Lecha miała rzut wolny. Wybiliśmy piłkę, ale Pawłowski doszedł i dorzucił. Nie pokryliśmy i straciliśmy bramkę. Kolejny raz musieliśmy gonić wynik. Lech był zdeterminowany. Było to widać, grali z większą swobodą i z taką formą może zajść daleko. My staraliśmy się, ale przeważnie biegaliśmy za piłką. W drugiej połowie zaryzykowaliśmy, dokonaliśmy dwóch zmian. Trzecia była wymuszona przez kontuzję Pawła Golańskiego. Graliśmy do końca, dostaliśmy drugą bramkę. Nie sprostaliśmy zadaniu, tak jak to było z Ruchem - skomentował kolejną porażkę trener Leszek Ojrzyński.
Trener zabrzan podkreślił, że cały czas wierzy w to, że uda się utrzymać w ekstraklasie. - Na razie jest daleka droga do końca rozgrywek. Górnik nie jest w aż tak fatalnej sytuacji. Wiadomo, że nie jest w wesołej sytuacji, ale jest jeszcze dużo kolejek. Najważniejsze, żeby była wiara w drużynie. Graliśmy z bardzo dobrym zespołem, za kilka dni gramy z równie dobrym, a może i nawet lepszym. Później zaczną się mecze prawdy, o sześć punktów. Później jest podział. Ja już to przechodziłem w poprzednim klubie. Wtedy końcówkę mieliśmy bardzo dobrą, dlatego ten etap, tych batów, może wzmocnić drużynę, ale może też i rozłożyć. Zobaczymy, jak to będzie - powiedział.
- Wszyscy musimy ciągnąć wózek w jednym kierunku, nie może być niesnasek i nieporozumień, bo sami możemy się rozłożyć od środka. Jesteśmy wkurzeni i niezadowoleni. Ja jednak wyznaję zasadę, że dopóki jest szansa, to trzeba walczyć i być zdeterminowanym. A szansa jest - podkreślił szkoleniowiec.
Ojrzyński odniósł się też do sytuacji Radosława Sobolewskiego, którego ponownie nie było w kadrze na mecz. - Radek miał wyjść w podstawowym składzie, ale na rozruchu nabawił się kontuzji - wyjaśnił trener Górnika.
Trener zabrzan podkreślił, że cały czas wierzy w to, że uda się utrzymać w ekstraklasie. - Na razie jest daleka droga do końca rozgrywek. Górnik nie jest w aż tak fatalnej sytuacji. Wiadomo, że nie jest w wesołej sytuacji, ale jest jeszcze dużo kolejek. Najważniejsze, żeby była wiara w drużynie. Graliśmy z bardzo dobrym zespołem, za kilka dni gramy z równie dobrym, a może i nawet lepszym. Później zaczną się mecze prawdy, o sześć punktów. Później jest podział. Ja już to przechodziłem w poprzednim klubie. Wtedy końcówkę mieliśmy bardzo dobrą, dlatego ten etap, tych batów, może wzmocnić drużynę, ale może też i rozłożyć. Zobaczymy, jak to będzie - powiedział.
- Wszyscy musimy ciągnąć wózek w jednym kierunku, nie może być niesnasek i nieporozumień, bo sami możemy się rozłożyć od środka. Jesteśmy wkurzeni i niezadowoleni. Ja jednak wyznaję zasadę, że dopóki jest szansa, to trzeba walczyć i być zdeterminowanym. A szansa jest - podkreślił szkoleniowiec.
Ojrzyński odniósł się też do sytuacji Radosława Sobolewskiego, którego ponownie nie było w kadrze na mecz. - Radek miał wyjść w podstawowym składzie, ale na rozruchu nabawił się kontuzji - wyjaśnił trener Górnika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów