"Górnik na za wiele nam nie pozwolił, ale w drugiej połowie byliśmy lepsi"
08.04.2017
Bramka na początku spotkania, a po chwili drugi gol - tak w skrócie wyglądały pierwsze minuty meczu Górnika Zabrze z Olimpią oraz... poprzedniego spotkania zespołu z Grudziądza. Z tą różnicą, że teraz to oni tracili, a nie strzelali. - Trzy dni temu to my zaskoczyliśmy w ten sposób Pogoń Siedlce. Na gorąco nie mam pojęcia, czym to było spowodowane, bo nieraz już graliśmy przy dużej publiczności, na dobrej płycie. Samozadowolenie? Zbyt duże uspokojenie po Siedlcach, gdzie dużo nam wychodziło? Górnik na za wiele nam nie pozwolił, ale w drugiej połowie uważam, że byliśmy lepsi - ocenił trener Jacek Paszulewicz.
- Dwie bramki ustawiły grę do przerwy. Po nich nie mogliśmy złapać rytmu, dlatego pierwsza połowa odbyła się praktycznie bez mojego zespołu. Na drugą wyszliśmy z wiarą w zwycięstwo i mieliśmy ku temu szanse. Oczywiście Górnik kontrolował mecz i mógł nas pokarać w kontratakach - przyznał. W drugiej połowie najlepszą sytuację zmarnował Szymon Matuszek. Po jego strzale Olimpia ruszyła na połowę zabrzan, a w okolicach pola karnego doszło do kontrowersyjnej sytuacji - sędzia słusznie dopatrzył się przewinienia na zawodniku z Grudziądza, ale pytanie - czy faul przypadkiem nie miał miejsca już w "16"?
- Problematyczny rzut wolny. Trudno oceniać, czy był karny. Zobaczymy na video - skomentował Paszulewicz, który w pierwszej połowie dokonał dwóch zmian. Pierwsza była wymuszona - urazu przy golu Łukasza Wolsztyńskiego nabawił się bramkarz Jakub Wrąbel. 10 minut przed przerwą zszedł Damian Ciechanowski, a w jego miejsce pojawił się Marcin Smoliński. To była już zmiana taktyczna.
- Dość szybko zmieniliśmy system gry, bo Górnik zmusił nas do ataku pozycyjnego. Podjęliśmy ryzyko, graliśmy na dwóch napastników. Tak to już w sporcie jest, że nie zawsze wszystko wychodzi - przyznał Paszulewicz, były piłkarz 14-krotnego mistrza Polski. - Życzę Górnikowi jak najlepiej i gratuluję trzech punktów - powiedział na koniec.
- Dwie bramki ustawiły grę do przerwy. Po nich nie mogliśmy złapać rytmu, dlatego pierwsza połowa odbyła się praktycznie bez mojego zespołu. Na drugą wyszliśmy z wiarą w zwycięstwo i mieliśmy ku temu szanse. Oczywiście Górnik kontrolował mecz i mógł nas pokarać w kontratakach - przyznał. W drugiej połowie najlepszą sytuację zmarnował Szymon Matuszek. Po jego strzale Olimpia ruszyła na połowę zabrzan, a w okolicach pola karnego doszło do kontrowersyjnej sytuacji - sędzia słusznie dopatrzył się przewinienia na zawodniku z Grudziądza, ale pytanie - czy faul przypadkiem nie miał miejsca już w "16"?
- Problematyczny rzut wolny. Trudno oceniać, czy był karny. Zobaczymy na video - skomentował Paszulewicz, który w pierwszej połowie dokonał dwóch zmian. Pierwsza była wymuszona - urazu przy golu Łukasza Wolsztyńskiego nabawił się bramkarz Jakub Wrąbel. 10 minut przed przerwą zszedł Damian Ciechanowski, a w jego miejsce pojawił się Marcin Smoliński. To była już zmiana taktyczna.
- Dość szybko zmieniliśmy system gry, bo Górnik zmusił nas do ataku pozycyjnego. Podjęliśmy ryzyko, graliśmy na dwóch napastników. Tak to już w sporcie jest, że nie zawsze wszystko wychodzi - przyznał Paszulewicz, były piłkarz 14-krotnego mistrza Polski. - Życzę Górnikowi jak najlepiej i gratuluję trzech punktów - powiedział na koniec.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów