Górnik myśli o grze na Stadionie Śląskim. Ale co będzie za pół roku?
11.08.2010
Jak prezentuje się stadion Górnika, wszyscy doskonale wiedzą. Jest jednym z najbrzydszych i najstarszych obiektów w ekstraklasie. Nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja miała w najbliższym czasie ulec poprawie. - Wszyscy budują nowe stadiony, tylko Śląsk nie. Cała Polska nam ucieka. Żeby nadrobić dystans, będziemy musieli robić wszystko dwa razy szybciej - martwi się prezes Górnika, Łukasz Mazur.
W związku z opóźnieniami w budowie klub traci finansowo. - Niższe są przychody w dniu meczu i ceny biletów, nie ma lóż biznesowych - wylicza Mazur. Problemem może się stać także sprowadzenie nowego zawodnika. - Jeżeli tutaj będzie musiał grać na ruinie, a dostanie ofertę z klubu, który ma nowoczesny stadion na 20-30 tysięcy ludzi z porządnym zapleczem, to wiadomo, co wybierze - uważa działacz.
Wymogi licencyjne sprawiły, że liczba widzów w Zabrzu jest ograniczona. Działacze jednak robią wszystko, aby tą liczbę zwiększyć. Istnieje szansa, że derbowe spotkanie z Ruchem Chorzów obejrzy nie 9, a 13,5 tysiąca kibiców. - O tyle się staramy. Warunkiem koniecznym do zwiększenia pojemności stadionu jest większa przepustowość. Obecnie wynosi ona 7 tysięcy ludzi na godzinę. Dlatego uruchomimy dwa podwójne bramofurty od ulicy Damrota - informuje Mazur. Będzie też więcej kamer.
Są to działania, które pomogą na krótką chwilę. Już niedługo wejdzie wymóg posiadania zadaszenia na co najmniej 10 tysięcy miejsc. Z tym w Zabrzu będzie duży kłopot, dlatego działacze rozglądają się za stadionem rezerwowym. Prowadzone były rozmowy z dyrektorem Stadionu Śląskiego, Markiem Szczerbowskim. - Do Chorzowa, na zadaszony, nowoczesny obiekt, można dojechać doskonałą drogą w 15 minut. A przecież mamy też kibiców w Rudzie Śląskiej czy Katowicach - przekonuje do pomysłu w rozmowie z dziennikiem Sport sternik "Trójkolorowych".
Jest to jednak alternatywa na przyszły sezon, ponieważ "Kocioł Czarownic" jest obecnie przebudowywany. Odpada też pomysł rozgrywania spotkań w Rybniku. - Ja bym wolał tam grać, ale obiekt Energetyka nie spełnia wszystkich wymogów - wyjaśnia szef zabrzańskiego klubu. W trakcie przebudowy mecze można rozgrywać przy Roosevelta, ale i tu może pojawić się problem. - Dużo do powiedzenia ma policja. Ona może nam nie dać zgody na rozgrywanie spotkań w trakcie budowy - tłumaczy wiceprezes Maciej Sowicki.
Warto pamiętać, że licencja Górnika jest warunkowa. - Jest ona uzależniona od postępu budowy nowego stadionu. Jesteśmy monitorowani przez PZPN, a na wiosnę będziemy mieć lustrację. Co będzie dalej? Nie wiem. Ja jako szef muszę być przygotowany na różne warianty, nawet te najgorsze - przytakuje Mazur.
W związku z opóźnieniami w budowie klub traci finansowo. - Niższe są przychody w dniu meczu i ceny biletów, nie ma lóż biznesowych - wylicza Mazur. Problemem może się stać także sprowadzenie nowego zawodnika. - Jeżeli tutaj będzie musiał grać na ruinie, a dostanie ofertę z klubu, który ma nowoczesny stadion na 20-30 tysięcy ludzi z porządnym zapleczem, to wiadomo, co wybierze - uważa działacz.
Wymogi licencyjne sprawiły, że liczba widzów w Zabrzu jest ograniczona. Działacze jednak robią wszystko, aby tą liczbę zwiększyć. Istnieje szansa, że derbowe spotkanie z Ruchem Chorzów obejrzy nie 9, a 13,5 tysiąca kibiców. - O tyle się staramy. Warunkiem koniecznym do zwiększenia pojemności stadionu jest większa przepustowość. Obecnie wynosi ona 7 tysięcy ludzi na godzinę. Dlatego uruchomimy dwa podwójne bramofurty od ulicy Damrota - informuje Mazur. Będzie też więcej kamer.
Są to działania, które pomogą na krótką chwilę. Już niedługo wejdzie wymóg posiadania zadaszenia na co najmniej 10 tysięcy miejsc. Z tym w Zabrzu będzie duży kłopot, dlatego działacze rozglądają się za stadionem rezerwowym. Prowadzone były rozmowy z dyrektorem Stadionu Śląskiego, Markiem Szczerbowskim. - Do Chorzowa, na zadaszony, nowoczesny obiekt, można dojechać doskonałą drogą w 15 minut. A przecież mamy też kibiców w Rudzie Śląskiej czy Katowicach - przekonuje do pomysłu w rozmowie z dziennikiem Sport sternik "Trójkolorowych".
Jest to jednak alternatywa na przyszły sezon, ponieważ "Kocioł Czarownic" jest obecnie przebudowywany. Odpada też pomysł rozgrywania spotkań w Rybniku. - Ja bym wolał tam grać, ale obiekt Energetyka nie spełnia wszystkich wymogów - wyjaśnia szef zabrzańskiego klubu. W trakcie przebudowy mecze można rozgrywać przy Roosevelta, ale i tu może pojawić się problem. - Dużo do powiedzenia ma policja. Ona może nam nie dać zgody na rozgrywanie spotkań w trakcie budowy - tłumaczy wiceprezes Maciej Sowicki.
Warto pamiętać, że licencja Górnika jest warunkowa. - Jest ona uzależniona od postępu budowy nowego stadionu. Jesteśmy monitorowani przez PZPN, a na wiosnę będziemy mieć lustrację. Co będzie dalej? Nie wiem. Ja jako szef muszę być przygotowany na różne warianty, nawet te najgorsze - przytakuje Mazur.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów