Górnik - Legia 2-3. Emocje do ostatniej sekundy spotkania

18.05.2014
Działo się przy Roosevelta. Kibice oglądali pięć bramek, trzy uderzenia w poprzeczki, w dodatku tuż przed rozpoczęciem drugiej połowy... zgasło światło. Losy spotkania ważyły się do ostatnich sekund.
Wydarzenie
Po trzeciej bramce dla Legii zabrzanie nie stracili nadziei na osiągnięcie korzystnego rezultatu. Szanse na zdobycie przynajmniej jednego punktu odżyły dzięki Pawłowi Olkowskiemu, który na niecały kwadrans przed końcem spotkania po raz drugi wpisał się na listę strzelców uderzeniem zza pola karnego. Po tym trafieniu oglądaliśmy naprawdę emocjonujący pojedynek.

Bohater
Zwycięstwo Legii zapewnił Michał Żyro. Pomocnik mistrza Polski najpierw popisał się ładnym, technicznym uderzeniem zza pola karnego, przy którym Pavels Steinbors nawet nie próbował interweniować. Chwilę później niedawny debiutant w reprezentacji Polski dośrodkował do Michała Kucharczyka, który głową podwyższył na 3-1.

Rozczarowanie
Defensywa Górnika pozwalała gościom na bardzo wiele. W ciągu ostatnich 10 minut pierwszej połowy Legia stworzyła sobie aż pięć bardzo dogodnych sytuacji, a zabrzan trzykrotnie ratowała poprzeczka. Po jednej z nich, przyjezdni wykonywali rzut rożny, po którym gola głową zdobył Tomasz Jodłowiec. Po przerwie nie było lepiej - obu bramek można było uniknąć, gdyby obrońcy gospodarzy chociaż próbowaliby przeszkodzić warszawianom wyprowadzić kontry...

Co ciekawego:
- Do tej pory Olkowski miał na koncie jedną bramkę w ekstraklasie. W dodatku taką, do której prawa przypisywało sobie kilku zawodników. Dzisiaj nie było jednak żadnych wątpliwości, że to jemu należy zapisać gola. Prawy obrońca zaskoczył przeciwników i zamiast zagrać do obiegającego go Prejuce'a Nakoulmy, uderzył zza pola karnego. Piłka po ręce Duszana Kuciaka wpadła do bramki.

- Przed meczem okazjonalną koszulkę i plakat otrzymał - Łukasz Madej. Piłkarz Górnika w Poznaniu rozegrał swój 300. mecz w ekstraklasie.

- Spotkanie przyciągnęło delegacje innych klubów. Na trybunie pojawili się m.in. prezes Legii Bogusław Leśnodorski i dyrektor sportowy tego klubu, Michał Żewłakow. Goście wspierani byli też przez prezesa Zagłębia Sosnowiec, Marcina Jaroszewskiego. Obecny był trener Ruchu Chorzów Jan Kocian. Można było też wypatrzeć prezesa GKS-u Katowice, Wojciecha Cygana. Do Zabrza przyjechał również selekcjoner Adam Nawałka. Brawami został też przywitany Arkadiusz Milik.

- Na lewej stronie obron Rafała Kosznika zastąpił dzisiaj Maciej Małkowski.

- Chwilę przed bramką Olkowskiego, zabrzanie przeprowadzili ładną akcję. Wymienili na połowie warszawian kilka podań. Akcję wykończył strzałem Madej. Piłka przeleciała nad poprzeczką.

- W przeciągu 10 minut, piłka trzykrotnie odbiła się od poprzeczki bramki Górnika. Najpierw głową - po nieporozumieniu Adama Dancha z Pavelsem Steinborsem - trafił Michał Kucharczyk. Chwilę później ten sam zawodnik ponownie trafił w obramowanie bramki. Tuż przed przerwą w poprzeczkę trafił też Tomasz Brzyski.

- Druga połowa rozpoczęła się od... awarii prądu. Na stadionie zgasło światło, wyłączył się też stadionowy zegar. Mimo to, sędzia rozpoczął drugą część.

- Pod koniec spotkania głową z ostrego kąta uderzał Maciej Małkowski. Kuciak zdołał jednak odbić piłkę na rzut rożny.

- Jeszcze groźniej było w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, gdy głową uderzył Mateusz Zachara. Bramkarz Legii z trudem zdołał wybić piłkę na kolejny korner, po którym ponownie strzelał Zachara. Ponownie jednak dobrze spisał się golkiper gości.

- Sędzia do drugiej połowy doliczył aż sześć minut. W ostatnich fragmentach gry do ataku przeszedł nawet Oleksandr Szeweluchin.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również