Górnik - Legia 0-4. Kolejna katastrofa przy Roosevelta

05.12.2014
Dobrze, że już za chwilę będzie przerwa w rozgrywkach. Legia Warszawa nawet się nie zmęczyła w starciu z Górnikiem Zabrze, który nie wygrał piątego meczu z rzędu na własnym stadionie.
Łukasz Sobala/Pressfocus
Wydarzenie
Górnik nie wygrał na własnym stadionie piątego meczu w ekstraklasie z rzędu. Jako że było to ostatnie ligowe spotkanie przy Roosevelta przed zimową przerwą, następna szansa na przełamanie będzie dopiero w połowie lutego, gdy do Zabrza przyjedzie Korona Kielce. Oznacza to, że "Trójkolorowi" będą mieli przynajmniej półroczną przerwę między jednym a drugim zwycięstwem przed własną publicznością!

Bohater
Jeśli Michał Żyro dalej będzie strzelał takie bramki, to jego wartości nie obniżą nawet maile, wysyłane przez zarząd. Po podaniu Miroslava Radovicia, skrzydłowy uderzył z ponad 20 metrów. Piłka co prawda nie leciała przy słupku, ale jej tor lotu utrudnił interwencję Pavelsowi Steinborsowi. Zawodnik Legii był wyróżniającą się postacią tego pojedynku, zanotował też bardzo ładną asystę przy golu Orlando Sa.

Rozczarowanie
Mimo że do gry wrócił Łukasz Madej, ofensywa Górnika praktycznie nie istniała. Zabrzanie mieli spore problemy ze sforsowaniem - osłabionej przecież brakiem kilku graczy - defensywy Legii. Strzały gospodarzy nie sprawiały choćby najmniejszego zagrożenia pod bramką mistrza Polski.

Co ciekawego:
- Legia wyszła na prowadzenie po bramce Inakiego Astiza, który wykorzystał dobitkę po tym, jak piłka odbiła się od słupka, gdy - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Ondreja Dudy - głową uderzał Ivica Vrdoljak.

- Helio Pinto świetnie wypatrzył w polu karnym Radovicia i zagrał niezwykle dokładną piłkę w kierunku Serba, który bez problemu ograł Mariusza Magierę i zdobył trzecią bramkę dla gości.

- Zwycięstwo Legii mogło być jeszcze wyższe. W pierwszej połowie Radović przegrał pojedynek sam na sam ze Steinborsem.

- Spotkanie poprzedziła minuta ciszy ku pamięci Edwarda Olszówki i zmarłych w ostatnim czasie kibiców Górnika.

- Już w początkowych minutach spotkania kontuzji nabawił się Dominik Sadzawicki. Obrońca co prawda po interwencji fizjoterapeuty wrócił na boisko, ale nie wytrzymał na nim nawet pół godziny. Wszedł za niego Seweryn Gancarczyk.

- Sztab szkoleniowy śląskiego zespołu zdecydował się na grę czwórką obrońców. Mimo to, gracze Legii i tak mieli zbyt dużo miejsca w polu karnym Górnika...

- Górnik nie oddał ani jednego celnego strzału!

- Po tym spotkaniu zdemontowane zostaną maszty oświetleniowe, które w czasie budowy oświetlały murawę.


Górnik Zabrze - Legia Warszawa 0-4 (0-2)
0-1 - Astiz, 12 min
0-2 - Żyro, 33 min
0-3 - Radović, 57 min
0-4 - Sa, 82 min

Górnik: Steinbors - Sadzawicki (28. Gancarczyk), Danch, Szeweluchin, Magiera - Iwan (89. Nowak), Sobolewski - Gergel, Madej, Kurzawa (65. Jeż) - Zachara. Trener: Józef Dankowski.

Legia: Kuciak - Broź, Rzeźniczak (69. Lewczuk), Astiz, Guilherme - Vrdoljak, Pinto - Żyro, Duda, Kosecki (77. Kucharczyk) - Radović (64. Sa). Trener: Henning Berg.

Żółte kartki: Jeż, Gancarczyk - Duda, Guilherme.
Sędziował Paweł Gil (Lublin).
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również