Górnik - Lechia na 65-lecie. Poprzedni jubileusz pechowy dla Wieczorka

12.12.2013
- Ostatnio tracimy gole głównie po stałych fragmentach gry, więc dużo pracujemy nad sposobem krycia i ustawienia w takich sytuacjach. Czasu było mało, ale kilka wariantów udało się przećwiczyć - mówi trener Ryszard Wieczorek.
Zabrzanie przegrali ostatni mecz derbowy. Przełamać spróbują się z Lechia Gdańsk, ale nie będzie to łatwe spotkanie. Zawodnicy Michała Probierza pokonali ostatnio Legię Warszawa. - Najważniejszą rzeczą przed meczem z Lechią jest reakcja na to, co wydarzyło się w poprzedniej kolejce. Zagoiliśmy już rany - głównie te psychiczne. Dokonaliśmy też analizy gry, z której wynika, że zabrakło w głównej mierze skuteczności. Życie toczy się jednak dalej. Od wtorku przygotowujemy się do meczu z Lechią Gdańsk, w którym interesują nas trzy punkty - zapewnia Ryszard Wieczorek.

- Ostatnio tracimy gole głównie po stałych fragmentach gry, więc dużo pracujemy nad sposobem krycia i ustawienia w takich sytuacjach. Czasu było mało, ale kilka wariantów udało się przećwiczyć - informuje szkoleniowiec Górnika.

Mecz z Lechią jest jednym z punktów obchodów 65-lecia Górnika Zabrze. Ryszard Wieczorek prowadził już zabrzan w jubileuszowym meczu przed pięcioma laty, kiedy Górnik przegrał na własnym stadionie 0-3 z Legią Warszawa. Wówczas na trybunach zasiadło wielu znakomitych przed laty piłkarzy. - Jubileusz ma to do siebie, że dużo dzieje się poza boiskiem. Otoczka oczywiście jest ważna, ale jestem przekonany, że tym razem gra mojego zespołu będzie zdecydowanie lepsza. Szkoda tylko, że nie jesteśmy w stanie wpuścić na trybuny tylu kibiców, ilu by się chciało. Publika dodatkowo poniosłaby piłkarzy do dobrej gry i zrealizowania celu na ten mecz - dodaje Wieczorek.

Dużym osłabieniem będzie brak Radosława Sobolewskiego, który musi pauzować za żółte kartki. - Zespół musi sobie z tym poradzić. Do niedawna z dobrym skutkiem funkcjonowali bez Radka, który swoim przyjściem dodatkowo wzmocnił ten zespół. Jest dobrym duchem drużyny, ale tym razem ciężar odpowiedzialności spocząć musi na pozostałych zawodnikach - kończy trener.
źródło: gornikzabrze.pl

Przeczytaj również