Górnik - Lechia 2-2. Nakoulma nie chciał być gorszy od Traore

10.03.2012
Lechia Gdańsk nie zdołala przerwać niechlubnej serii pięciu meczów bez zwycięstwa, choć przez dlugi czas się na to zapowiadało. Górnicy grali jednak do końca i zdołali "wyszarpać" jeden punkt
Wydarzenie
13 minut przed końcem spotkania świetną akcją i bardzo dokładnym, miękkim dograniem w pole karne popisał się Mariusz Magiera. Do piłki w tempo wyszedł Prejuce Nakoulma i ładnym strzałem nie dał Wojciechowi Pawłowskiemu szans. To trafienie zapewniło zabrzanom jeden punkt.

Bohater
Najbardziej widoczni w meczu byli czarnoskórzy napastnicy obu drużyn, czyli Nakoulma i Abdou Razack Traore. O ile jednak „Prezes” w pierwszej połowie strzelał niecelnie albo był szczególnie kryty, o tyle Traore grał jak natchniony. W spotkaniu zanotował gola i asystę. Zabrzański napastnik zabłysnął dopiero w drugiej połowie.

Rozczarowanie
Gra defensywy Górnika, szczególnie w pierwszej połowie. Ospałość, brak zdecydowania i krycie „na radar” to tylko jedne z głównych błędów obrońców Górnika. Gdyby defensywa grała skuteczniej - Górnik zainkasowałby trzy punkty.

Co ciekawego
- Mecz został poprzedzony minutą ciszy oraz oklaskami ku pamięci Henryka Bałuszyńskiego, Jana Maja oraz Włodzimierza Smolarka. 

- Pierwsza groźna akcja w spotkaniu została przeprowadzona dopiero w ósmej minucie, ale za to okazała się skuteczna. Rajd prawą stroną przeprowadził wówczas Traore, który następnie wycofał piłkę na czwarty metr do Lukjanovsa, a ten podał do Łukasza Surmy, który... spokojnie dopełnił formalności.

- W pierwszych minutach przewagę w posiadaniu piłki mieli przyjezdni, którzy co rusz nękali defensywęi golkipera zabrzan głębokimi wrzutkami piłki w pole karne.

- Gospodarze przebudzili się dopiero po 18 minutach gry, gdy przytomnym podaniem został obsłużony Michał Zieliński. Napastnik ładnie minął jednego obrońcę i oddał soczysty strzał... ale niestety prosto w bramkarza.

- Po nieco ponad pół godzinie gry świetną prostopadłą piłkę otrzymał Michał Zieliński. „Górnicy” byli w sytuacji trzech na jednego, ale były piłkarz Polonii Bytom i Korony Kielce nie potrafił zabrać się z nią „zabrać” i w końcu osamotniony defensor Lechii  wybił mu futbolówkę.

- W 40. minucie spotkania zabrzańska publiczność podniosła się z miejsc i oklaskami uczciła pamięć Henryka Bałuszyńskiego. Były piłkarz Górnika zmarł mając właśnie niespełna 40 lat. Podobna scena rozegrała się w 54. minucie, gdy przypomniano Włodzimierza Smolarka.

- Tuż przed końcem pierwszej połowy fatalny błąd popełniła defensywa Górnika i goście wyszli do 100-procentowej sytuacji, ale fantastyczną interwencją, po strzale Piotra Grzelczaka, popisał się wówczas Łukasz Skorupski. Co się jednak odwlecze to nie uciecze... i minutę później obrona „Trójkolorowych” ponownie zaspała, a na domiar złego – dała sobie odebrać piłkę przed własnym polem karnym. Tym razem z dziewięciu metrów uderzył Traore. Skorupski był bez szans.

- Lepszego rozpoczęcia drugiej połowy Górnicy wymarzyć sobie nie mogli. Tuż po wznowieniu gry strzelili gola. Głębokim dośrodkowaniem popisał się wówczas Magiera. Piłka minęła niemal wszystkich piłkarzy zgromadzonych w polu karnym, ale przy dłuższym słupku stał Oleksandr Szeweluchin, który zamknął akcję strzalem głową.

- W 59. minucie powinno być 1-3, gdy świetny rajd prawą stroną przeprowadził Kosecki, a następnie wyłożył piłkę na trzeci metr. Strzału do pustej bramki nie zdołali jednak oddać napastnicy Lechii. Chwilę później młody Kosecki ponownie postraszył. Jednak znów nieskutecznie.

- Gdy Górnikowi nie szło, sprawy w swoje ręce, a właściwie nogi, próbował brać Aleksander Kwiek. Pomocnik dwukrotnie próbował zaskoczyć Pawłowskiego. Jego dwa uderzenia z dystansu były jednak efektownie zatrzymywane.

- 18 minut przed końcem spotkania Olkowski stanął przed świetną okazją do wyrównania. Z ośmiu metrów strzelił jednak prosto w obrońcę gdańszczan.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również