Górnik - Lechia 2-2. "Magic" przywitał się z kibicami golem

28.09.2014
Dobry mecz w Zabrzu. Do przerwy Górnik prowadził z Lechią Gdańsk po golu Mariusza Magiery, jednak goście lepiej rozpoczęli drugą połowę i gdyby nie trafienie Wojciecha Łuczaka wywieźliby ze Śląska trzy punkty.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Wydarzenie
Mariusz Magiera zagrał przy Roosevelta pierwszy raz od kwietnia 2013 roku. Z kibicami obrońca przywitał się wyśmienicie - na kwadrans przed końcem spotkania zdecydował się na uderzenie z ponad 30 metrów, które zaskoczyło Mateusza Bąka, grającego pierwszy mecz ligowy w tym sezonie. Trzeba przyznać, że bramkarz Lechii mocno przyczynił się do tego, że "Magic" zdobył swojego czwartego gola w ekstraklasie.

Bohater
W drugim kolejnym spotkaniu gola zdobył Wojciech Łuczak, który kilka dni temu zapewnił Górnikowi awans do 1/8 rundy Pucharu Polski, a dzisiaj dzięki niemu "Trójkolorowi" zyskali punkt w starciu z Lechią. Po dośrodkowaniu Dawida Plizgi, pomocnik świetnie wyskoczyłw polu karnym i uderzeniem głową pokonał Bąka.

Rozczarowanie
Przy obu golach Antonia Czolaka proste błędy popełniali gracze Górnika. Najpierw Mariusz Magiera nie zdołał zablokować dośrodkowania Stojana Vranjesza, a w polu karnym napastnik Lechii uprzedził Oleksandra Szeweluchina i strzałem w "krótki róg" doprowadził do wyrównania. Kilkanaście minut później Chorwat skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Przy tym golu zawinił Adam Danch, który próbował wybić futbolówkę głową. Nieskutecznie...

Co ciekawego:

- W pierwszej połowie więcej groźniejszych sytuacji stworzyli sobie goście, którzy powinni zdobyć przynajmniej jednego gola. Z prawej strony boiska Magierę ograł Maciej Makuszewski, dobrze dośrodkował w pole karne, a niepilnowany Stojan Vranjesz fatalnie spudłował w idealnej sytuacji. Bośniak musiał doprowadzić do wyrównania.

- Vranjesz w drugiej połowie również miał wyśmienite okazje do zdobycia gola. Jego uderzenie głową z niewielkiej odległości obronił Pavels Steinbors. Bramkarz zatrzymał także dobitkę tego zawodnika.

- Łuczak mógł mieć w tym spotkaniu dwa gole. Po ładnym rajdzie Łukasza Madeja, strzelec drugiej bramki dla Górnika z kilku metrów uderzył w bramkarza.

- Na meczu obecny był Tomasz Hajto, który wkrótce zostanie trenerem Lechii Gdańsk. Dzisiaj z ławki zespół prowadził Tomasz Unton.

- Hajto to nie jedyny szkoleniowiec, który pofatygował się do Zabrza. Mecz oglądał też trener Ruchu Chorzów, Jan Kocian. Wielkie Derby Śląska już za niecały tydzień...

- W wyjściowym składzie Górnika niespodzianka - nie było w nim Mateusza Zachary, najlepszego strzelca zabrzan. Napastnika, który nie grał z powodu problemów zdrowotnych, zastąpił Wojciech Łuczak.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również