Górnik - Lechia 1:1. Wielki powrót Kasprzika
13.03.2016
Wydarzenie
Bartosz Kopacz strzelcem pierwszej bramki dla Górnika na zmodernizowanym stadionie. Zabrzanie w ataku prezentowali się tragicznie i nic nie zapowiadało tego, by przerwali passę trzech meczów bez strzelonego gola na własnym obiekcie. Obrońca dobrze uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i doprowadził do wyrównania na kilka minut przed końcem spotkania.
Bohater
Bez dwóch zdań najlepszym zawodnikiem Górnika był Grzegorz Kasprzik, który wygryzł ze składu Radosława Janukiewicza. W pierwszej połowie wygrał pojedynek sam na sam z Grzegorzem Kuświkiem. Pod koniec meczu w niesamowity sposób obronił strzał z bliskiej odległości. Gdyby nie on, "Trójkolorowi" na pewno by tego spotkania nie zremisowali.
Rozczarowanie
Górnik nastawił się na defensywę i za cel obrał sobie przede wszystkim zachowanie czystego konta. Plan spalił na panewce 10 minut po rozpoczęciu drugiej połowy. Do tego czasu zabrzanie nie oddali ani jednego celnego uderzenia. Po stracie gola kibice mieli nadzieję, że gospodarze ruszą do ataku, ale... trzy minuty później drugą żółtą kartkę otrzymał Roman Gergel. A to przecież jedna z kluczowych postaci w ofensywie. Dzisiaj zabrzanie mieli szczęście, bo w bramce stał Kasprzik, a jedyne celne uderzenie Górnika zakończyło się golem. Ofensywa w dalszym ciągu kuleje!
Co ciekawego?
- W środku pola dominowała Lechia, a wiodącą postacią pomocy gdańszczan był Michał Chrapek. To on poprowadził akcję bramkową - dobrze się zastawił, odegrał do Grzegorza Kuświka, a gdy ten oddał mu piłkę - natychmiast zagrał przed pole karne do Aleksandara Kovacevicia, który precyzyjnie uderzył po ziemi, tuż przy słupku. Praktycznie się nie mylił. W drużynie gości wyróżnić można było większą ilość zawodników. Show skradł mu jednak "Kapel".
- Okres między 54. a 58. minutą był dla Górnika Zabrze koszmarem. Dwie żółte kartki zarobił Roman Gergel, Lechia Gdańsk strzeliła bramkę. Była też jedna kontrowersja w polu karnym gości.
- Trener Jan Żurek wprowadził kilka zmian w składzie - w bramce był Kasprzik, w linii pomocy trzech nastawionych defensywnie zawodników. Na ławce mecz zaczął Jose Kante.
- Łukasz Madej w ekstraklasie zadebiutował równo 17 lat temu. Od meczu Odra Wodzisław - ŁKS do dzisiaj pomocnik rozegrał 365 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej.
- Paweł Widanow w pierwszej połowie zderzył się głową z zawodnikiem Lechii i do przerwy grał z opaską na głowie. Kilka minut później... głowę rozbił też Bartosz Kopacz. Ten jednak grał bez opaski.
- Lechia powinna prowadzić już po pierwszej połowie - po świetnym podaniu Flavio Paixao sam na sam z Kasprzikiem znalazł się Kuświk, jednak bramkarz Górnika zatrzymał napastnika. Dobijać próbował jeszcze Lukasz Haraslim, ale jego strzał zablokował Widanow.
- Na meczu było ponad 12,5 tysiąca ludzi, czyli frekwencja niemal identyczna jak w spotkaniu z Lechem Poznań.
- Chwilę po golu Kovacevicia, w polu karnym Lechii kopnięty został Widanow. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia. Niewiele później drugą żółtą kartkę otrzymał Gergel.
Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)
1:1 - Kovacević, 55 min
1:1 - Kopacz, 88 min
Górnik: Kasprzik - Widanow, Kopacz, Danch, Kallaste - Matuszek (63. Kante), Sobolewski (63. Oss), Przybylski - Gergel, Steblecki (76. Kurzawa), Madej. Trener: Jan Żurek.
Lechia: Milinković-Savić - Janicki, Maloca, Wawrzyniak - Stolarski, Kovacević, Krasić (75. Mila), Chrapek, Haraslin (46. Mak) - Kuświk (61. Peszko), Paixao. Trener: Piotr Nowak.
Żółte kartki: Gergel, Kante.
Czerwona kartka Gergel (58., za dwie żółte)
Sędziował Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 12 586.
Bartosz Kopacz strzelcem pierwszej bramki dla Górnika na zmodernizowanym stadionie. Zabrzanie w ataku prezentowali się tragicznie i nic nie zapowiadało tego, by przerwali passę trzech meczów bez strzelonego gola na własnym obiekcie. Obrońca dobrze uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i doprowadził do wyrównania na kilka minut przed końcem spotkania.
Bohater
Bez dwóch zdań najlepszym zawodnikiem Górnika był Grzegorz Kasprzik, który wygryzł ze składu Radosława Janukiewicza. W pierwszej połowie wygrał pojedynek sam na sam z Grzegorzem Kuświkiem. Pod koniec meczu w niesamowity sposób obronił strzał z bliskiej odległości. Gdyby nie on, "Trójkolorowi" na pewno by tego spotkania nie zremisowali.
Rozczarowanie
Górnik nastawił się na defensywę i za cel obrał sobie przede wszystkim zachowanie czystego konta. Plan spalił na panewce 10 minut po rozpoczęciu drugiej połowy. Do tego czasu zabrzanie nie oddali ani jednego celnego uderzenia. Po stracie gola kibice mieli nadzieję, że gospodarze ruszą do ataku, ale... trzy minuty później drugą żółtą kartkę otrzymał Roman Gergel. A to przecież jedna z kluczowych postaci w ofensywie. Dzisiaj zabrzanie mieli szczęście, bo w bramce stał Kasprzik, a jedyne celne uderzenie Górnika zakończyło się golem. Ofensywa w dalszym ciągu kuleje!
Co ciekawego?
- W środku pola dominowała Lechia, a wiodącą postacią pomocy gdańszczan był Michał Chrapek. To on poprowadził akcję bramkową - dobrze się zastawił, odegrał do Grzegorza Kuświka, a gdy ten oddał mu piłkę - natychmiast zagrał przed pole karne do Aleksandara Kovacevicia, który precyzyjnie uderzył po ziemi, tuż przy słupku. Praktycznie się nie mylił. W drużynie gości wyróżnić można było większą ilość zawodników. Show skradł mu jednak "Kapel".
- Okres między 54. a 58. minutą był dla Górnika Zabrze koszmarem. Dwie żółte kartki zarobił Roman Gergel, Lechia Gdańsk strzeliła bramkę. Była też jedna kontrowersja w polu karnym gości.
- Trener Jan Żurek wprowadził kilka zmian w składzie - w bramce był Kasprzik, w linii pomocy trzech nastawionych defensywnie zawodników. Na ławce mecz zaczął Jose Kante.
- Łukasz Madej w ekstraklasie zadebiutował równo 17 lat temu. Od meczu Odra Wodzisław - ŁKS do dzisiaj pomocnik rozegrał 365 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej.
- Paweł Widanow w pierwszej połowie zderzył się głową z zawodnikiem Lechii i do przerwy grał z opaską na głowie. Kilka minut później... głowę rozbił też Bartosz Kopacz. Ten jednak grał bez opaski.
- Lechia powinna prowadzić już po pierwszej połowie - po świetnym podaniu Flavio Paixao sam na sam z Kasprzikiem znalazł się Kuświk, jednak bramkarz Górnika zatrzymał napastnika. Dobijać próbował jeszcze Lukasz Haraslim, ale jego strzał zablokował Widanow.
- Na meczu było ponad 12,5 tysiąca ludzi, czyli frekwencja niemal identyczna jak w spotkaniu z Lechem Poznań.
- Chwilę po golu Kovacevicia, w polu karnym Lechii kopnięty został Widanow. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia. Niewiele później drugą żółtą kartkę otrzymał Gergel.
Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)
1:1 - Kovacević, 55 min
1:1 - Kopacz, 88 min
Górnik: Kasprzik - Widanow, Kopacz, Danch, Kallaste - Matuszek (63. Kante), Sobolewski (63. Oss), Przybylski - Gergel, Steblecki (76. Kurzawa), Madej. Trener: Jan Żurek.
Lechia: Milinković-Savić - Janicki, Maloca, Wawrzyniak - Stolarski, Kovacević, Krasić (75. Mila), Chrapek, Haraslin (46. Mak) - Kuświk (61. Peszko), Paixao. Trener: Piotr Nowak.
Żółte kartki: Gergel, Kante.
Czerwona kartka Gergel (58., za dwie żółte)
Sędziował Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 12 586.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów