Górnik - Lech 2-0. Mistrz Polski rozbity, podium znowu w Zabrzu!
24.10.2010
Pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście. Z prawej strony mocno, ale niecelnie uderzał lewy obrońca Lecha, Luis Henriquez. Gospodarze odpowiedzieli natychmiast. Z lewej strony podawał Marcin Wodecki, a z woleja szczęścia próbował Aleksander Kwiek. Piłka po strzale pomocnika trafiła w słupek. W tym momencie mecz zapowiadał się wybornie.
Jednak im dłużej trwała pierwsza połowa, tym więcej było fauli niż celnych strzałów. Pierwszą ofiarą ostrej gry był Kamil Drygas, który zderzył się Adamem Danchem i musiał na noszach opuścić plac gry. Zawodnik Lecha, ze złamaną nogą, trafił do szpitala. Tylko kilka minut dłużej na boisku przebywał Grzegorz Bonin. W tym spotkaniu nikt nogi nie cofał.
Więcej groźniejszych akcji przeprowadzili zabrzanie. Okazję do strzelenia bramki mieli Kwiek, Tomasz Zahorski i Daniel Sikorski. Ze strony "Kolejorza" uderzali Sławomir Peszko (strzelał za mocno) i Joel Tshibamba (ten z kolei za słabo). Zabrzanie zadali cios tuż przed przerwą. Mariusz Przybylski podawał do Marcina Wodeckiego, który z kilku metrów pokonał Jasmina Buricia. Przy tej akcji na pozycji spalonej był Daniel Sikorski..
Bramka pozytywnie wpłynęła na "Pszczółkę". W drugiej odsłonie młody pomocnik był bardzo aktywny. Próbował ponownie wpisać się na listę strzelców, jednak jego uderzenie z półobrotu obronił Burić. Kilka minut później miał kolejną znakomitą okazję. Idealnie wybiegł do prostopadłej piłki i bez przyjęcia uderzył, lecz dobrze spisał się bramkarz. Kiedy trzeba było, również dośrodkowywał. Po jednej z centr blisko strzelenia głową był Zahorski.
Co się nie udało w dwóch wcześniejszych sytuacjach, udało się w trzeciej. Wodecki swoją wysoką formę potwierdził drugą bramką. Po podaniu Daniela Sikorskiego uderzył z kilkunastu metrów i mimo że piłka leciała wprost w Buricia, to jednak znalazła drogę do siatki. Poznaniacy nie byli w stanie odpowiedzieć na gole Górnika. Chyba dało znać o sobie czwartkowe spotkanie z Manchesterem City...
Ostatecznie marzenia o chociażby punkcie rozwiane zostały kwadrans przed końcem. Wtedy to czerwoną kartkę ujrzał Dimitrije Injac, który nieprzepisowo zatrzymał Sikorskiego. Do końca meczu "Trójkolorowi" kontrolowali grę, a nawet stwarzali sobie kolejne bramkowe sytuacje. W samej końcówce czerwoną kartkę ujrzał jeszcze Mariusz Przybylski, choć za umiejętności aktorskie "pochwalić" należy Arboledę...
Po zwycięstwie nad "Kolejorzem" Górnik ponownie wskoczył na podium ekstraklasy.
Konferencja pomeczowa
Jacek Zieliński (Lech): Kolejny przegrany mecz. Mamy bardzo nieciekawą sytuację w tabeli. Sam się zastanawiam, co się dzieje z tą drużyną. Biorę winę na siebie. Górnik wygrał zasłużenie. Przebił nas charakterną grą.
Adam Nawałka (Górnik): To nie Lech grał słabo, tylko my nie pozwoliliśmy na wiele. Z meczu na mecz gra wygląda coraz lepiej. Wygraliśmy dzięki wielkiej dyscyplinie taktycznej.
Jednak im dłużej trwała pierwsza połowa, tym więcej było fauli niż celnych strzałów. Pierwszą ofiarą ostrej gry był Kamil Drygas, który zderzył się Adamem Danchem i musiał na noszach opuścić plac gry. Zawodnik Lecha, ze złamaną nogą, trafił do szpitala. Tylko kilka minut dłużej na boisku przebywał Grzegorz Bonin. W tym spotkaniu nikt nogi nie cofał.
Więcej groźniejszych akcji przeprowadzili zabrzanie. Okazję do strzelenia bramki mieli Kwiek, Tomasz Zahorski i Daniel Sikorski. Ze strony "Kolejorza" uderzali Sławomir Peszko (strzelał za mocno) i Joel Tshibamba (ten z kolei za słabo). Zabrzanie zadali cios tuż przed przerwą. Mariusz Przybylski podawał do Marcina Wodeckiego, który z kilku metrów pokonał Jasmina Buricia. Przy tej akcji na pozycji spalonej był Daniel Sikorski..
Bramka pozytywnie wpłynęła na "Pszczółkę". W drugiej odsłonie młody pomocnik był bardzo aktywny. Próbował ponownie wpisać się na listę strzelców, jednak jego uderzenie z półobrotu obronił Burić. Kilka minut później miał kolejną znakomitą okazję. Idealnie wybiegł do prostopadłej piłki i bez przyjęcia uderzył, lecz dobrze spisał się bramkarz. Kiedy trzeba było, również dośrodkowywał. Po jednej z centr blisko strzelenia głową był Zahorski.
Co się nie udało w dwóch wcześniejszych sytuacjach, udało się w trzeciej. Wodecki swoją wysoką formę potwierdził drugą bramką. Po podaniu Daniela Sikorskiego uderzył z kilkunastu metrów i mimo że piłka leciała wprost w Buricia, to jednak znalazła drogę do siatki. Poznaniacy nie byli w stanie odpowiedzieć na gole Górnika. Chyba dało znać o sobie czwartkowe spotkanie z Manchesterem City...
Ostatecznie marzenia o chociażby punkcie rozwiane zostały kwadrans przed końcem. Wtedy to czerwoną kartkę ujrzał Dimitrije Injac, który nieprzepisowo zatrzymał Sikorskiego. Do końca meczu "Trójkolorowi" kontrolowali grę, a nawet stwarzali sobie kolejne bramkowe sytuacje. W samej końcówce czerwoną kartkę ujrzał jeszcze Mariusz Przybylski, choć za umiejętności aktorskie "pochwalić" należy Arboledę...
Po zwycięstwie nad "Kolejorzem" Górnik ponownie wskoczył na podium ekstraklasy.
Konferencja pomeczowa
Jacek Zieliński (Lech): Kolejny przegrany mecz. Mamy bardzo nieciekawą sytuację w tabeli. Sam się zastanawiam, co się dzieje z tą drużyną. Biorę winę na siebie. Górnik wygrał zasłużenie. Przebił nas charakterną grą.
Adam Nawałka (Górnik): To nie Lech grał słabo, tylko my nie pozwoliliśmy na wiele. Z meczu na mecz gra wygląda coraz lepiej. Wygraliśmy dzięki wielkiej dyscyplinie taktycznej.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów