Górnik - Korona 2-2. Gwiazdom z Kielc postawili się nawet... juniorzy
02.02.2010
Prawdziwy przegląd wojsk zarządził na sztucznej murawie w Tychach trener Adam Nawałka. Szansę dostali nawet ci, którzy szans na występy w pierwszym zespole nie mają. Mowa o juniorach z Roosevelta, którzy w imieniu Górnika rozpoczęli ten maraton, mając naprzeciw siebie... podstawowy skład Korony! - I postawili nam bardzo trudne warunki - przyznał Krzysztof Gajtkowski, napastnik kielczan. Klubową młodzież chwalił też sam Nawałka...
- Wiadomo, że ci młodzi chłopcy starali się rywalowi przede wszystkim przeszkadzać, ale robili to bardzo skutecznie - wskazał. I trudno się z nim nie zgodzić, skoro gwiazdy z Kielc zdołały wbić nieopierzonemu przeciwnikowi ledwie jednego gola. Uczynił to - wykorzystując sytuację sam na sam ze Skorupskim - Edi. To były jednak dla Korony tylko dobre złego początki. Z czasem, gdy Nawałka posyłał w bój coraz to lepszych graczy, ekstraklasowiec począł tracić inicjatywę.
Aż w końcu zabrzanie - jeszcze nie w najsilniejszym składzie - wyrównali. Piękne podanie Gajewskiego na bramkę zamienił Trznadel. - Tak właśnie chciałem zagrać - "Gajos" nie krył zadowolenia. Ale miana bohatera najpiękniejszej akcji meczu nie utrzymał. Zadbała o to "stara gwardia". Szczot, Wodecki i Pitry w kapitalny sposób otworzyli drogę do bramki Boninowi, a ten - aby dorównać asystentom - wrzucił Małkowskiemu piłkę za kołnierz!
- Pojedynek na poziomie. Wcale nie widać tego, że gramy szczebel niżej niż Korona - cieszył się Adam Banaś. Cieszyłby się jeszcze bardziej, gdyby jego partnerzy odpowiednio nastawili celowniki albo gdyby po prostu mieli nieco więcej szczęścia. Tego brakowało zwłaszcza Strąkowi, Boninowi i Szczotowi. Wszyscy oni obijali słupki bramki kielczan.
O farcie ich golkipera mógł natomiast tylko pomarzyć Jakub Szmatuła, testowany w barwach Górnika bramkarz Piasta Gliwice. 29-latek nie miał co prawda wiele pracy, ale gdy już w jego polu karnym zrobiło się groźnie, to od razu padł gol. - Przeciwnik oddał w kilka sekund aż trzy strzały. Tego ostatniego nie miałem już jak sparować. Zabrakło asekuracji ze strony obrońców. Żaden nie przyszedł mi z pomocą - zauważył były gracz Lecha Poznań i Zagłębia Lubin.
Zadowolony z jego postawy był Nawałka. - Kubę oceniam pozytywnie. Nie można go winić za utratę gola. Mało tego. Broniąc instynktownie wcześniejsze uderzenie, pokazał bardzo dobry refleks - zaznaczał trener I-ligowca, zapewniając, że Szmatuła otrzyma kolejne szanse.
- Wiadomo, że ci młodzi chłopcy starali się rywalowi przede wszystkim przeszkadzać, ale robili to bardzo skutecznie - wskazał. I trudno się z nim nie zgodzić, skoro gwiazdy z Kielc zdołały wbić nieopierzonemu przeciwnikowi ledwie jednego gola. Uczynił to - wykorzystując sytuację sam na sam ze Skorupskim - Edi. To były jednak dla Korony tylko dobre złego początki. Z czasem, gdy Nawałka posyłał w bój coraz to lepszych graczy, ekstraklasowiec począł tracić inicjatywę.
Aż w końcu zabrzanie - jeszcze nie w najsilniejszym składzie - wyrównali. Piękne podanie Gajewskiego na bramkę zamienił Trznadel. - Tak właśnie chciałem zagrać - "Gajos" nie krył zadowolenia. Ale miana bohatera najpiękniejszej akcji meczu nie utrzymał. Zadbała o to "stara gwardia". Szczot, Wodecki i Pitry w kapitalny sposób otworzyli drogę do bramki Boninowi, a ten - aby dorównać asystentom - wrzucił Małkowskiemu piłkę za kołnierz!
- Pojedynek na poziomie. Wcale nie widać tego, że gramy szczebel niżej niż Korona - cieszył się Adam Banaś. Cieszyłby się jeszcze bardziej, gdyby jego partnerzy odpowiednio nastawili celowniki albo gdyby po prostu mieli nieco więcej szczęścia. Tego brakowało zwłaszcza Strąkowi, Boninowi i Szczotowi. Wszyscy oni obijali słupki bramki kielczan.
O farcie ich golkipera mógł natomiast tylko pomarzyć Jakub Szmatuła, testowany w barwach Górnika bramkarz Piasta Gliwice. 29-latek nie miał co prawda wiele pracy, ale gdy już w jego polu karnym zrobiło się groźnie, to od razu padł gol. - Przeciwnik oddał w kilka sekund aż trzy strzały. Tego ostatniego nie miałem już jak sparować. Zabrakło asekuracji ze strony obrońców. Żaden nie przyszedł mi z pomocą - zauważył były gracz Lecha Poznań i Zagłębia Lubin.
Zadowolony z jego postawy był Nawałka. - Kubę oceniam pozytywnie. Nie można go winić za utratę gola. Mało tego. Broniąc instynktownie wcześniejsze uderzenie, pokazał bardzo dobry refleks - zaznaczał trener I-ligowca, zapewniając, że Szmatuła otrzyma kolejne szanse.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów