Górnik - Korona 2-0. Arkadiusz Milik strzela aż miło!
Młody snajper Górnika pierwszy raz na listę strzelców wpisał się po rzucie karnym, podyktowanym po faulu na, aktywnym dzisiaj, Macieju Bębenku. Przy wykonywaniu "jedenastki", napastnikowi dopisało szczęście. Były gracz Rozwoju Katowice strzelił blisko środka bramki, jednak uderzenie było na tyle silne, że po rękach bramkarza piłka wpadła do siatki.
Drugi gol to efekt błędu, nie pierwszego, zawodników Korony. Skuteczny pressing i szybka wymiana podań zaowocowała pewnym uderzeniem Milika, który trafień mógł, a nawet powinien, mieć więcej bramek na koncie. Głównie dzięki słabej postawie defensywy kielczan.
Obrońcy Korony "popisali się" już chwilę po rozpoczęciu spotkania. Milik przejął podanie między defensorami i ruszył w stronę bramki rywala. W sytuacji sam na sam ze Zbigniewem Małkowskim uderzył obok słupka. Jeszcze przed przerwą zawodnik ten po raz kolejny znalazł się w dogodnej sytuacji. Tym razem jednak strzelił zbyt lekko.
Pochwalić należy cały zespół Górnika, który zwłaszcza w drugiej połowie miał zdecydowaną przewagę nad rywalem. O ile przed przerwą Korona kilka razy uderzała na bramkę Norberta Witkowskiego (z dystansu i przeważnie niecelnie), tak w drugich 45 minutach Łukasz Skorupski wykazać się musiał tylko raz - przy rzucie wolnym, wykonywanym przez Lisowskiego.