Górnik - Korona 0:0. Zabrzanie pod ścianą

10.05.2016
Sytuacja Górnika Zabrze po remisie z Koroną Kielce jest dramatyczna. Może się okazać, że nawet wygrana w Niecieczy może "Trójkolorowym" nie dać utrzymania w Ekstraklasie.
Łukasz Sobala/Press Focus
Wydarzenie
W doliczonym czasie gry Aleksander Kwiek wykonywał rzut wolny w okolicach pola karnego. Uderzył jednak w mur. Po chwili zabrzanie mieli rzut rożny, po którym piłka odbiła się od słupka...

Bohaterowie
Na meczu pojawiło się ponad 18 tysięcy widzów, co jest drugim wynikiem przy Roosevelta w tym sezonie. Fani Górnika stworzyli fantastyczną atmosferę, dopingując naprawdę głośno. W pierwszej połowie trybunę południową przyozdobiły flagi na kijach. Dzisiaj zabrzanie grali w "12".

Rozczarowanie
Po raz kolejny zabrzanie razili nieskutecznością - zwłaszcza po przerwie. Brak skutecznego napastnika to podstawowy grzech Górnika. Dzisiaj piłka kilka razy minimalnie mijała słupek. Nie mając snajpera niezwykle trudno jest wygrywać i utrzymać Ekstraklasę.

Co ciekawego?
- Wygrały drużyny z Łęcznej i Niecieczy, co oznacza, że do utrzymania Górnik Zabrze potrzebuje nie tylko wygranej w sobotnim spotkaniu w Niecieczy, ale też liczyć na to, że Śląsk Wrocław wygra z Górnikiem Łęczna.

- Zabrzanie zaczęli mecz bardzo spięci. Gra kompletnie się nie kleiła, ciężko było gospodarzom przeprowadzić składną akcję i pojawić się pod bramką rywala. Pierwszy strzał oddali dopiero po ponad 20 minutach gry - Sebastian Steblecki uderzył nad bramką.

- Również nad bramką powędrowała piłka po mocnym uderzeniu z rzutu wolnego Marcisa Ossa.

- Kielczanie zaczęli od groźnego uderzenia Vlastimila Jovanovicia. Później mieli spore problemy z "ostatnim podaniem" i ich, niekiedy ciekawie zapowiadające się, akcje kończyły się bez strzału.

- Na samym początku drugiej połowy serca zadrżały wszystkim kibicom Górnika - Grzegorz Kasprzik źle kopnął piłkę, która spadła pod nogi Nabila Aankoura. Na szczęście dla gospodarzy - z kilkudziesięciu metrów strzelił obok bramki...

- Chwilę później kiks popełnił Eihadji Diaw, ale Szymon Matuszek źle rozegrał akcję i zagrożenia pod bramką rywala nie było. Chwilę później ten sam zawodnik popisał się "centrostrzałem", z trudem obronionym przez Dariusza Trelę. Bramkarz Korony nie musiał interweniować przy uderzeniu głową Romana Gergela. W pierwszych 10 minutach drugiej połowy działo się więcej niż przez całą pierwszą część.

- Niesamowicie zakotłowało się w polu karnym gości kwadrans przed końcem spotkania. Trela nie zdołał złapać piłki, jeden z zabrzan oddał strzał, ale został zablokowany. Korona ruszyła z groźną kontrą, zakończoną strzałem. Minimalnie niecelnym...

- Swoją szansę miał też Jose Kante - uderzał głową, ale obok bramki.

- Zgodnie z oczekiwaniami, pauzującego za kartki Bartosza Kopacza zastąpił Oleksandr Szeweluchin. Nie była to jednak jedyna zmiana w wyjściowym składzie - na "szpicy" grał Roman Gergel, a w pomocy Steblecki. Kante zaczął mecz na ławce.

- Airam Cabrera - snajper Korony, który ostatnio miał problemy zdrowotne - zaczął mecz na ławce rezerwowych. Na boisku pojawił się w drugiej połowie.

- W drugiej połowie kibice wywiesili transparent: "Sobolewski dziękujemy" i skandowali nazwisko zawodnika, który prawdopodobnie już nie będzie grał w Górniku. Może jednak będzie go trenował?

Górnik Zabrze - Korona Kielce 0:0

Górnik: Kasprzik - Oss, Danch, Szeweluchin - Matuszek, Przybylski, Kurzawa (70. Kwiek), Kallaste - Steblecki (74. Skrzypczak), Ćerimagić (56. Kante) - Gergel. Trener: Jan Żurek.

Korona: Trela - Rymaniak, Dejmek, Diaw, Gabovs - Jovanović, Grzelak (85. Cebula) - Pyłypczuk (64. Marković), Aankour, Pawłowski - Sekulski (46. Cabrera). Trener: Marcin Brosz.

Żółte kartki: Matuszek, Kallaste.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).

Widzów: 18 321.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również