Górnik - Jagiellonia 3-3. Emocje, jakich przy Roosevelta nie było od dawna

30.03.2014
Górnik Zabrze prowadził trzema bramkami, a mimo to i tak nie wygrał z Jagiellonią Białystok. Po pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, by "Trójkolorowi" mogli tego spotkania nie wygrać...
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
Gdy już wydawało się, że Górnik może w końcu odnieść pierwsze ligowe zwycięstwo od 3 grudnia, w polu karnym zabrzan Boris Pandża sfaulował Bekima Balaja i sędzia Paweł Raczkowski po raz drugi podyktował "11" dla białostoczan. Karnego skutecznie wykończył Dawid Plizga. Sytuacja mocno kontrowersyjna...

Bohater
- Od takiego zawodnika oczekuje się, że weźmie na siebie ciężar gry, dogra kolegom, strzeli z dystansu  - mówił przed meczem o Jeżu trener Robert Warzycha. Dzisiaj Słowak zanotował dwie asysty - to on podawał do Przemysława Oziębały przy golu na 1-0 i Radosława Sobolewskiego, który strzałem z dystansu podwyższył na 2-0. Asyst pomocnik mógł mieć więcej - przed przerwą z łatwością minął w polu karnym obrońcę i zagrał do Bartosza Iwana, który głową uderzył w boczną siatkę. Oprócz tego, pomocnik sam mógł wpisać się na listę strzelców, jednak piłka po jego zagraniu głową nieznacznie minęła słupek.

Rozczarowanie
Fatalnie grał prawy obrońca Jagiellonii, Adam Waszkiewicz. To głównie jego stroną szły kolejne ataki Górnika - z prawej strony zagrywał Robert Jeż do Przemysława Oziębały (pierwsza bramka) i Rafał Kosznik do Bartosza Iwana (trzeci gol). W przerwie defensor został zmieniony.

Co ciekawego:
- Drugiego gola przy Roosevelta w swojej karierze zdobył Adrian Dźwigała - syn byłego piłkarza Górnika. Za dzisiejsze trafienie może podziękować Grzegorzowi Kasprzikowi, który po dośrodkowaniu Daniego Quintany zamiast w piłkę, trafił w... głowę Iwana, który musiał opuścić boisko na noszach.

- Odnotować należy, że Jagiellonia miała wyśmienitą okazję do zdobycia bramki kilka minut przed bramką Dźwigały. Chwilę po wznowieniu gry, w sytuacji sam na sam znalazł się Dawid Plizga. Jego uderzenie świetnie wybronił Kasprzik.

- Po raz pierwszy w tym roku Paweł Olkowski zagrał w wyjściowym składzie Górnika. Prawy obrońca w drugiej połowie sfaulował w polu karnym Macieja Gajosa, przez co sędzia podyktował rzut karny dla "Jagi". Z 11 metrów skutecznie uderzył Quintana.

- Mało brakowało, by białostoczanie sami strzelali sobie gole. Po akcji dwóch Baranów - obrońca Martin zagrał głową do bramkarza Krzysztofa. Nie zauważył jednak, że golkiper wyszedł z bramki. Piłka minęła bramkarza, jednak przeleciała obok słupka.

- Zabrzanie w pierwszej połowie mogli strzelić więcej niż trzy gole - oprócz wspomnianych wcześniej sytuacji Jeża i Iwana, dwa groźne uderzenia zanotował Prejuce Nakoulma. Przy obu sytuacjach bez zarzutu spisał się Baran - za drugim razem po jego interwencji piłka odbiła się od poprzeczki.

- Również i w drugiej połowie "Prezes" miał sytuację, w której mógł wpisać się na listę strzelców. Po efektownym rajdzie i strzale z kilku metrów piłka ponownie odbiła się od poprzeczki.

- Spotkanie z trybun oglądali m.in. selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka oraz trener bramkarzy kadry - Jarosław Tkocz.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również