Górnik - Jagiellonia 1-2. Miała być "manita", lecz nadzieja zabita...

03.03.2013
Górnik Zabrze nie wykorzystał szansy, by doskoczyć do Legii Warszawa. Piłkarze Adama Nawałki zagrali słabo i zasłużenie przegrali z Jagiellonią Białystok. "Trójkolorowi" przespali pierwszą połowę.
Wydarzenie
Górnik fatalnie wszedł w mecz. Aleksander Kwiek źle zagrał do Adama Dancha,a ten starał się odegrać do pomocnika. Piłkę przejął jednak Dani Quintana. Hiszpan podbiegł kilkanaście metrów i uderzył sprzed pola karnego. Strzał starał się zablokować Danch, ale zdołał jedynie zmienić tor lotu futbolówki, która i tak wpadła do siatki.

Bohater
Strzelec drugiej bramki dla Jagiellonii - Adam Dźwigała - to syn asystenta Tomasza Hajty, Dariusza, byłego zawodnika Górnika. To pierwsza bramka niespełna 18-letniego obrońcy w seniorskiej piłce. Nie tylko wpisał się na listę strzelców, ale też uratował swój zespół od utraty gola. W drugiej połowie wybił piłkę z linii, gdy uderzał Sergiej Mosznikow. Na brawa zasłużył także Tomasz Kupisz.

Rozczarowanie
Michał Bemben to chyba najrówniej grający zawodnik Górnika. Dzisiaj jednak doświadczony obrońca zagrał jedno z najsłabszych spotkań odkąd trafił do Zabrza - bezlitośnie mijany (głównie przez Kupisza i Quintanę) przez zawodników z Białegostoku, mało efektywny w ataku. To po jego zagraniu ręką Jagiellonia otrzymała rzut wolny, po którym gola głową zdobył Adam Dźwigała. Zmieniony już w pierwszych minutach drugiej części gry.

Co ciekawego:
- Tomasz Hajto i Dariusz Dźwigała - byli piłkarze Górnika - po raz pierwszy pojawili się przy Roosevelta w roli trenerów.

- W poniedziałek piłkarzy Górnika i Piasta wyprowadzali młodzi zawodnicy Tęczy Wielowieś. Dzisiaj w ich role wcielili się juniorzy Slavii Ruda Śląska.

- Górnik w pierwszej połowie ani razu poważniej nie zagroził bramce gości. Jakub Słowik tak naprawdę wysilić się musiał tylko raz - przy strzale z ostrego kąta Wojciecha Łuczaka.

- Łuczak przed przerwą skierował piłkę do siatki - pokonał Słowika ładnym lobem. Sędzia jednak odgwizdał spalonego.

- Jagiellonia do przerwy mogła strzelić trzy gole. W sytuacji sam na sam ze Skorupskim znalazł się Euzebiusz Smolarek. Bramkarz Górnika zdołał jednak wyłuskać piłkę spod nóg napastnika.

- Na początku drugiej połowy rzut wolny z prawie połowy boiska wykonywał Seweryn Gancarczyk. Obrońca ten stały fragment gry wykonał fatalnie, jednak... prawie zakończyło się bramką. Bramkarz Jagiellonii spadającą pod poprzeczkę piłkę musiał wybić na róg.

- W drugiej połowie na placu gry pojawił się Sergiej Mosznikow. Estończyk mógł w swoim debiucie strzelić gola, jednak po jego strzale piłkę z linii wybił Dźwigała.

- Po przerwie gra Górnika wyglądała lepiej, jednak zabrzanie nie mieli pomysłu na sforsowanie dobrze grającej obrony Jagiellonii. Udało się dopiero w 81. minucie, kiedy to obrońca za krótko wybił futbolówkę po rzucie wolnym. Z pierwszej piłki skutecznie uderzył Mariusz Przybylski.

- Górnik po golu Przybylskiego ruszył do ataków, jednak było już zbyt późno, by cieszyć się choćby z remisu. W doliczonym czasie gry pod pole karne Jagiellonii powędrował nawet Skorupski.

- Gdyby Górnik wygrał, zrównałby się punktami z Legią. Gdyby zabrzanie wygrali 5-0, objęliby prowadzenie w lidze.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również