Górnik - Jagiellonia 0-1. Dali sobie wbić bramkę w doliczonym czasie
02.10.2010
- W naszych zawodnikach jest piłkarska złość - mówił przed meczem trener Adam Nawałka. I faktycznie, od pierwszego gwizdka sędziego zabrzanie mocno ruszyli do ataku. Już pierwsza akcja spotkania mogła przynieść bramkę dla gospodarzy. Po podaniu Aleksandra Kwieka uderzał Adam Marciniak, jednak świetnie na linii spisał się Grzegorz Sandomierski. W odpowiedzi z kilkunastu metrów strzelał Kamil Grosicki, a piłka po rykoszecie przeleciała nad poprzeczką.
W pierwszym kwadransie Górnik miał optyczną przewagę, ale "Jaga" nie odpuszczała i miała swoje sytuacje. Jedną z nich nie wykorzystał Alexis Norambuena, po którego strzale gości musieli się zadowolić jedynie rzutem rożnym. Później strzał z kilkunastu metrów Rafała Grzyba wybronił Adam Stachowiak, a następnie mocno, ale nad bramką, uderzał Marcin Burkhardt. W międzyczasie spore kłopoty Sandomierskiemu sprawił strzał Mariusza Magiery.
Końcówka należała do zabrzan. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Adama Banasia, który posłał potężną bombę, która jednak minęła bramkę. Chwilę później "Trójkolorowi" mieli jeszcze lepszą sytuację. Po dośrodkowaniu Magiery któryś z piłkarzy lekko musnął piłkę, a ta przeleciała minimalnie obok słupka. Zgromadzeni kibice nie mogli narzekać na poziom spotkania w pierwszej połowie.
Druga odsłona, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od świetnej okazji dla Górnika. Strzał Marcina Wodeckiego z kilku metrów dobrze obronił Sandomierski. W tej części gra się zaostrzyła. Fauli było więcej niż składnych akcji. Strzały Adama Banasia i Grzegorza Bonina z jednej strony, a z drugiej "Grosika" czy Burkhardta nie sprawiały większych kłopotów bramkarzom.
Nic nie zapowiadało tego, aby przy Roosevelta miałaby paść jakaś bramka. Jednak w doliczonym czasie gola dla "Jagi" strzelił Andrius Skerla, który w zamieszaniu w polu karnym uciekł uwadze Tomasza Zahorskiego.
Konferencja prasowa
Michał Probierz (Jagiellonia): Wiedzieliśmy, że po meczu w Gdańsku Górnik będzie bardzo zmotywowany. Gospodarze też stwarzali sytuacje. Pokazaliśmy, że potrafimy grać na wyjazdach.
Adam Nawałka (Górnik): Zawodnicy z dużym zaangażowaniem podeszli do tego spotkania. Nie cofnęliśmy się. Chcieliśmy rozegrać mecz według naszych reguł. Taka jest piłka, że nie zawsze oddaje tego, co było na boisku. Wstydu dzisiaj nie było.
W pierwszym kwadransie Górnik miał optyczną przewagę, ale "Jaga" nie odpuszczała i miała swoje sytuacje. Jedną z nich nie wykorzystał Alexis Norambuena, po którego strzale gości musieli się zadowolić jedynie rzutem rożnym. Później strzał z kilkunastu metrów Rafała Grzyba wybronił Adam Stachowiak, a następnie mocno, ale nad bramką, uderzał Marcin Burkhardt. W międzyczasie spore kłopoty Sandomierskiemu sprawił strzał Mariusza Magiery.
Końcówka należała do zabrzan. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Adama Banasia, który posłał potężną bombę, która jednak minęła bramkę. Chwilę później "Trójkolorowi" mieli jeszcze lepszą sytuację. Po dośrodkowaniu Magiery któryś z piłkarzy lekko musnął piłkę, a ta przeleciała minimalnie obok słupka. Zgromadzeni kibice nie mogli narzekać na poziom spotkania w pierwszej połowie.
Druga odsłona, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od świetnej okazji dla Górnika. Strzał Marcina Wodeckiego z kilku metrów dobrze obronił Sandomierski. W tej części gra się zaostrzyła. Fauli było więcej niż składnych akcji. Strzały Adama Banasia i Grzegorza Bonina z jednej strony, a z drugiej "Grosika" czy Burkhardta nie sprawiały większych kłopotów bramkarzom.
Nic nie zapowiadało tego, aby przy Roosevelta miałaby paść jakaś bramka. Jednak w doliczonym czasie gola dla "Jagi" strzelił Andrius Skerla, który w zamieszaniu w polu karnym uciekł uwadze Tomasza Zahorskiego.
Konferencja prasowa
Michał Probierz (Jagiellonia): Wiedzieliśmy, że po meczu w Gdańsku Górnik będzie bardzo zmotywowany. Gospodarze też stwarzali sytuacje. Pokazaliśmy, że potrafimy grać na wyjazdach.
Adam Nawałka (Górnik): Zawodnicy z dużym zaangażowaniem podeszli do tego spotkania. Nie cofnęliśmy się. Chcieliśmy rozegrać mecz według naszych reguł. Taka jest piłka, że nie zawsze oddaje tego, co było na boisku. Wstydu dzisiaj nie było.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów