Górnik - Inđija 0-2. Solidna lekcja futbolu od walecznych Serbów
22.07.2011
Serbowie byli bardzo wymagającym rywalem. Już od pierwszego gwizdka sędziego zaczęli grać wysokim pressingiem i stwarzali sobie więcej sytuacji strzeleckich niż zabrzanie. Przed przerwą zdołali wykorzystać jedną z nich. Mariusz Przybylski stracił piłkę we własnym polu karnym, co sprokurowało chwilę później silne uderzenie pod poprzeczkę bramki pilnowanej przez Mateusza Sławika.
Górnik stworzył sobie zaledwie dwie sytuacje, które mogły się zakończyć golem. Po niecałym kwadransie gry, rzut wolny po faulu na Mateuszu Mączyńskim, wykonywał Marcin Wodecki. Piłka po uderzeniu "Pszczółki" nieznacznie minęła cel. Kilka chwil później wspomniany wcześniej gracz Gwarka Zabrze przedzierał się środkiem pola, by po chwili podać do Daniela Gołębiewskiego. Napastnik szybko odegrał piłkę do młodego pomocnika, który zdecydował się na uderzenie. Bramkarz nie miał jednak problemu ze złapaniem piłki, która jeszcze po drodze odbiła się od jednego z obrońców.
Drugą połowę Serbowie zaczęli podobnie jak pierwszą - od natychmiastowego ataku. Tym razem udało im się szybciej pokonać bramkarza Górnika. Rafał Pietrzak i Kamil Szymura nie poradzili sobie z zawodnikiem serbskiego zespołu, który z narożnika boiska dośrodkował do niepilnowanego napastnika, a ten nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem piłki w siatce.
Gra Górnikowi nie kleiła się, brakowało składnych akcji. Jedyne zagrożenie pod bramką w drugich 45 minutach przyniósł ponownie stały fragment gry. Tym razem na strzał z wolnego zdecydował się nie Wodecki, lecz Michal Gaszparik. Skutek był jednak podobny - strzał tuż obok bramki.
- Zasłużone zwycięstwo Serbów. Mieliśmy sporo problemów z utrzymaniem się przy piłce, szybko ją traciliśmy. Momentami brakowało jedności w zespole. Ciężko ocenić indywidualnie zawodników. Każdy piłkarz wiedział, jakie ma założenia, a my wiemy, kto je zrealizował, a kto nie. Doskonały materiał do analizy pod kątem gry w pierwszym zespole - skomentował porażkę trener Bogdan Zając.
Górnik stworzył sobie zaledwie dwie sytuacje, które mogły się zakończyć golem. Po niecałym kwadransie gry, rzut wolny po faulu na Mateuszu Mączyńskim, wykonywał Marcin Wodecki. Piłka po uderzeniu "Pszczółki" nieznacznie minęła cel. Kilka chwil później wspomniany wcześniej gracz Gwarka Zabrze przedzierał się środkiem pola, by po chwili podać do Daniela Gołębiewskiego. Napastnik szybko odegrał piłkę do młodego pomocnika, który zdecydował się na uderzenie. Bramkarz nie miał jednak problemu ze złapaniem piłki, która jeszcze po drodze odbiła się od jednego z obrońców.
Drugą połowę Serbowie zaczęli podobnie jak pierwszą - od natychmiastowego ataku. Tym razem udało im się szybciej pokonać bramkarza Górnika. Rafał Pietrzak i Kamil Szymura nie poradzili sobie z zawodnikiem serbskiego zespołu, który z narożnika boiska dośrodkował do niepilnowanego napastnika, a ten nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem piłki w siatce.
Gra Górnikowi nie kleiła się, brakowało składnych akcji. Jedyne zagrożenie pod bramką w drugich 45 minutach przyniósł ponownie stały fragment gry. Tym razem na strzał z wolnego zdecydował się nie Wodecki, lecz Michal Gaszparik. Skutek był jednak podobny - strzał tuż obok bramki.
- Zasłużone zwycięstwo Serbów. Mieliśmy sporo problemów z utrzymaniem się przy piłce, szybko ją traciliśmy. Momentami brakowało jedności w zespole. Ciężko ocenić indywidualnie zawodników. Każdy piłkarz wiedział, jakie ma założenia, a my wiemy, kto je zrealizował, a kto nie. Doskonały materiał do analizy pod kątem gry w pierwszym zespole - skomentował porażkę trener Bogdan Zając.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów