Górnik - GKS 2-0. "Bestia" wypunktowała GieKSę
16.08.2009
Gdy już na samym początku z powodu urazu musiał zejść Szczot, wydawało się, że siła ataku Górnika wiele na tym straci. - Obrońca upadł na mnie ciężarem całego ciała. Poczułem ból w obu nogach. Prawą mam podkręconą - tłumaczył konieczność zmiany Robert Szczot, ostatnio najsilniejsze ogniwo zabrzan. W spotkaniu z GieKSą takim okazał się niespodziewanie jego zmiennik. - Czuję się Ślązakiem i cieszę się, że mogłem zagrać przed tak licznie zgromadzoną publicznością - cieszył się Alesz Besta. Czeski napastnik najpierw idealnie wyłożył piłkę Strąkowi, który mierzonym strzałem przy słupku nie dał szans Gorczycy. Później przeprowadził indywidualną akcję, zbiegł ze skrzydła do środka i pięknym strzałem z kilkunastu metrów umieścił piłkę w siatce.
- Dobrze rozpoczęliśmy, ale potem moja fatalna strata sprawiła, że Górnik wyszedł na prowadzenie, co kompletnie podcięło nam skrzydła - kręcił głową Grzegorz Goncerz, pomocnik GieKSy. Rzeczywiście, pierwsze minuty należały do gości. Dłużej utrzymywali się przy piłce, ale bramce Nowaka zagrozić nie potrafili. - Liczyłem że młody zespół z Katowic zechce ruszyć do ofensywy, co ułatwi nam zadanie w ataku. I tak się stało... - zauważył Ryszard Komornicki, któremu jeszcze w trakcie spotkania publika odśpiewała "sto lat". Obchodzący przedwczoraj swoje 50. urodziny szkoleniowiec po końcowym gwizdku podziękował za komplementy, które płynęły z ust Adama Nawałki.
- Jak na realia I ligi, Górnik to absolutny top. Ta drużyna poradziłaby sobie bez problemów w ekstraklasie. To była dla nas droga lekcja, za którą moi chłopcy muszą teraz zapłacić - podkreślił opiekun GKS-u. To dzięki niemu goście, mimo podłamania dwoma ciosami, na drugą połowę wyszli z odbudowaną wiarą. - W przerwie padły mocne słowa. Trener wprost zapytał każdego z nas, kto ma jeszcze siły, bo innym dziękuje - przyznał Mateusz Kamiński, obrońca przyjezdnych. - Dostaliśmy też garść cennych wskazówek, dlatego drugie 45 minut było w naszym wykonaniu znacznie lepsze. Potrafiliśmy przejąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Gdybyśmy zdobyli kontaktowego gola, a mieliśmy ku temu okazje, to nie wiadomo, jakby ten mecz się skończył - żałował Goncerz.
Były skrzydłowy Górnika po zmianie stron siał największy postrach w szeregach gospodarzy. A to uderzył atomowo z dystansu, a to przeprowadził rajd przez kilkadziesiąt metrów i świetnie dograł do Kaliciaka. Ten jednak przegrał pojedynek z golkiperem rywali...
- Szkoda, że druga połowa z naszej strony nie była tak widowiskowa, z uwagi na kibiców - dodał Komornicki. Publika była bowiem imponująca! Kibice Górnika i GKS-u zasiedli razem, wypełniając nawet sektory buforowe. Stadion pękał w szwach.
Pod szatniami
Jacek Gorczyca (bramkarz GKS-u): Stworzyliśmy sobie kilka dobrych okazji. Gdyby po przerwie Krzysiek Kaliciak zdołał wepchnąć piłkę do siatki, to Górnik miałby "ciepło".
Mariusz Przybylski (pomocnik Górnika): Skuteczność trochę szwankuje, bo w zasadzie już do przerwy mogło być po meczu. Mamy wyrównaną drużynę, a potwierdzeniem jest to, że po zmianie Szczota na Bestę nie było widać różnicy.
Kamil Cholerzyński (pomocnik GKS-u): Gospodarze pokazali, że są od nas lepsi technicznie. Dłużej utrzymywali się przy piłce, umiejętnie zmieniali strony.
Alesz Besta (napastnik Górnika): To mój najlepszy debiut w karierze. Nie mogłem sobie lepiej tego wymarzyć. Fizycznie jeszcze nie prezentuję się najlepiej, ale to kwestia czasu.
Adrian Napierała (obrońca GKS-u): Górnik wygrał zasłużenie, co nie znaczy, że rezultat nie mógł być inny. Żałuję sytuacji Krzyśka Kaliciaka...
Przemysław Pitry (napastnik Górnika): Wynik powinien być wyższy, ale niestety nie wykorzystaliśmy dogodnych sytuacji. W drugiej połowie cofnęliśmy się i stąd GKS miał swoje okazje.
Konferencja prasowa
Adam Nawałka (trener GKS-u): Górnik prezentuje bardzo wysoki poziom, dlatego nie możemy na boisku takiego rywala tracić bramek z kontr! Początek meczu był toczony pod nasze dyktando. Chłopcy zostawili sporo zdrowia. Liczę, że po takim meczu poczują chęć do sportowego rewanżu.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): Z wyniku jestem zadowolony. Pierwsza połowa była OK. Oczekuję od swojego zespołu jednak jeszcze większej dyscypliny. Irytowały mnie niektóre straty. Przed nami nadal sporo pracy.
- Dobrze rozpoczęliśmy, ale potem moja fatalna strata sprawiła, że Górnik wyszedł na prowadzenie, co kompletnie podcięło nam skrzydła - kręcił głową Grzegorz Goncerz, pomocnik GieKSy. Rzeczywiście, pierwsze minuty należały do gości. Dłużej utrzymywali się przy piłce, ale bramce Nowaka zagrozić nie potrafili. - Liczyłem że młody zespół z Katowic zechce ruszyć do ofensywy, co ułatwi nam zadanie w ataku. I tak się stało... - zauważył Ryszard Komornicki, któremu jeszcze w trakcie spotkania publika odśpiewała "sto lat". Obchodzący przedwczoraj swoje 50. urodziny szkoleniowiec po końcowym gwizdku podziękował za komplementy, które płynęły z ust Adama Nawałki.
- Jak na realia I ligi, Górnik to absolutny top. Ta drużyna poradziłaby sobie bez problemów w ekstraklasie. To była dla nas droga lekcja, za którą moi chłopcy muszą teraz zapłacić - podkreślił opiekun GKS-u. To dzięki niemu goście, mimo podłamania dwoma ciosami, na drugą połowę wyszli z odbudowaną wiarą. - W przerwie padły mocne słowa. Trener wprost zapytał każdego z nas, kto ma jeszcze siły, bo innym dziękuje - przyznał Mateusz Kamiński, obrońca przyjezdnych. - Dostaliśmy też garść cennych wskazówek, dlatego drugie 45 minut było w naszym wykonaniu znacznie lepsze. Potrafiliśmy przejąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Gdybyśmy zdobyli kontaktowego gola, a mieliśmy ku temu okazje, to nie wiadomo, jakby ten mecz się skończył - żałował Goncerz.
Były skrzydłowy Górnika po zmianie stron siał największy postrach w szeregach gospodarzy. A to uderzył atomowo z dystansu, a to przeprowadził rajd przez kilkadziesiąt metrów i świetnie dograł do Kaliciaka. Ten jednak przegrał pojedynek z golkiperem rywali...
- Szkoda, że druga połowa z naszej strony nie była tak widowiskowa, z uwagi na kibiców - dodał Komornicki. Publika była bowiem imponująca! Kibice Górnika i GKS-u zasiedli razem, wypełniając nawet sektory buforowe. Stadion pękał w szwach.
Pod szatniami
Jacek Gorczyca (bramkarz GKS-u): Stworzyliśmy sobie kilka dobrych okazji. Gdyby po przerwie Krzysiek Kaliciak zdołał wepchnąć piłkę do siatki, to Górnik miałby "ciepło".
Mariusz Przybylski (pomocnik Górnika): Skuteczność trochę szwankuje, bo w zasadzie już do przerwy mogło być po meczu. Mamy wyrównaną drużynę, a potwierdzeniem jest to, że po zmianie Szczota na Bestę nie było widać różnicy.
Kamil Cholerzyński (pomocnik GKS-u): Gospodarze pokazali, że są od nas lepsi technicznie. Dłużej utrzymywali się przy piłce, umiejętnie zmieniali strony.
Alesz Besta (napastnik Górnika): To mój najlepszy debiut w karierze. Nie mogłem sobie lepiej tego wymarzyć. Fizycznie jeszcze nie prezentuję się najlepiej, ale to kwestia czasu.
Adrian Napierała (obrońca GKS-u): Górnik wygrał zasłużenie, co nie znaczy, że rezultat nie mógł być inny. Żałuję sytuacji Krzyśka Kaliciaka...
Przemysław Pitry (napastnik Górnika): Wynik powinien być wyższy, ale niestety nie wykorzystaliśmy dogodnych sytuacji. W drugiej połowie cofnęliśmy się i stąd GKS miał swoje okazje.
Konferencja prasowa
Adam Nawałka (trener GKS-u): Górnik prezentuje bardzo wysoki poziom, dlatego nie możemy na boisku takiego rywala tracić bramek z kontr! Początek meczu był toczony pod nasze dyktando. Chłopcy zostawili sporo zdrowia. Liczę, że po takim meczu poczują chęć do sportowego rewanżu.
Ryszard Komornicki (trener Górnika): Z wyniku jestem zadowolony. Pierwsza połowa była OK. Oczekuję od swojego zespołu jednak jeszcze większej dyscypliny. Irytowały mnie niektóre straty. Przed nami nadal sporo pracy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów