Górnik - Flota 1-1. "W pierwszej połowie nie widziałem zawodników!"

26.03.2010
- Trzeba przeciwstawić rywalowi ambicję, żeby później przewyższyć go umiejętnościami - grzmiał Adam Nawałka, trener Górnika. Jego piłkarze wzięli sobie te słowa do serca, ale dopiero po przerwie.
- Dziękujemy! Dziękujemy! - biorąc pod uwagę, że Górnik z Flotą zaledwie zremisował, można by pomyśleć, że pożegnanie, jakie zgotowali piłkarzom z Roosevelta ich kibice, było cyniczne. Ale nic z tych rzeczy! Publika rzeczywiście była pod wrażeniem gry swoich zawodników. Ci poczynali sobie z ogromnym zębem i determinacją. Tego dnia nie było dla nich straconych piłek.

Sęk w tym, że dopiero po zmianie stron... - Nie można myśleć o dobrym wyniku, jeśli dojeżdża się na drugą połowę. W pierwszej w ogóle nie widziałem zawodników! - grzmiał Adam Nawałka. - Nie wyobrażam sobie, żeby nasza postawa z pierwszych 45 minut miała się jeszcze kiedyś powtórzyć - podkreślał trener gospodarzy. Na przerwę jego podopieczni schodzili bowiem przegrywając. Wszystko za sprawą Charlesa Uchenny, skutecznego egzekutora "jedenastki".

- Dostał idealną piłkę, a potem zderzył się z Sebą Nowakiem - komentował pechową sytuację Adam Banaś, którego zdaniem arbiter na jednym karnym nie powinien był kończyć. - Rywal łapał w "szesnastce" Tomka Zahorskiego. Jak dla mnie, ewidentne wapno! - przekonywał kapitan Górnika, a jego wersję potwierdzał "Zahor". - Obrońca ściągał mnie do ziemi, a sędzia powiedział mi później, że ruch przeciwnika nie był dość agresywny - relacjonował Zahorski.

Tymczasem nieoczekiwanie do siatki trafił Mariusz Przybylski, który przytomnie "poprawił" próbę Grzegorza Bonina. - Trochę szczęśliwa bramka, co nie zmienia faktu, że sam rezultat jest... szczęśliwy dla nas - nie krył Marcin Staniek, defensor Floty. Święte słowa, bo z Zabrza drużyna ze Świnoujścia mogła wyjeżdżać nawet z bagażem kilku bramek! No, tylko ta skuteczność...

Aż szkoda, że Zahorski nie wykończył kapitalnej akcji Marcina Wodeckiego i Roberta Szczota. W nieprawdopodobny sposób interweniował Krzysztof Żukowski. - Muszę przyznać, że miałem trochę farta. Trudniej było, kiedy stanąłem oko w oko z Wodeckim. Uderzył technicznie, ale zdołałem odbić piłkę na poprzeczkę - opisywał golkiper gości, zdecydowanie najlepszy zawodnik swojej drużyny, która momentami poczynała sobie bardzo... dziwnie.

Rzadko kiedy spotyka się bowiem zespół, która zaczyna grać na czas w... 30. minucie! - Przed meczem Adaś Nawałka powiedział, że Górnik zagra z gladiatorami. I my tak właśnie dzisiaj zagraliśmy - podsumował wyraźnie zadowolony z remisu Petr Nemec, opiekun Floty.

Konferencja prasowa

Petr Nemec
(trener Floty): Walczyliśmy do końca, choć nie ukrywam, że dopisywało nam też szczęście. Górnik miał kilka 100-procentowych okazji, ale - na nasze szczęście - dobry dzień miał dziś nasz bramkarz. Ten wynik nas cieszy. Mam nadzieję, że teraz chłopcy w siebie uwierzą.

Adam Nawałka
(trener Górnika): Myślę, że analiza pomeczowa, jakiej dokonałem w szatni zaraz po ostatnim gwizdku, trafiła do zawodników i była ostatnią tego typu. Stało się tak, że musimy patrzeć na wyniki innych, chociaż bitwa o ekstraklasę dopiero się zaczęła. Mimo wszystko, uważam, że jesteśmy na dobrej drodze.

autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również