Górnik - Cracovia 1:0. Sikorski pozwolił zapomnieć o derbach

03.04.2011
Górnik podniósł się po derbowej porażce z Ruchem. Nie zagrał rewelacyjnie, ale udało mu się pokonać dobrze spisującą się wiosną Cracovię. O zwycięstwie zabrzan zadecydował gol Daniela Sikorskiego.
Trener Adam Nawałka zmuszony do roszad personalnych (kontuzje Gasparika, Przybylskiego i Kwieka) zdecydował się desygnować do wyjściowej "11" dwóch napastników - Tomasza Zahorskiego i Daniela Sikorskiego. Ta decyzja okazała się trafiona, bo były napastnik rezerw Bayernu Monachium został bohaterem meczu. I udowodnił, że lepiej czuje się na boisku, gdy nie jest osamotniony w ataku.

Kluczową akcję meczu Górnik przeprowadził w 18. minucie. Tomasz Zahorski podał piłkę do wychodzącego na czystą pozycję Sikorskiego. A ten, zanim posłał piłkę do pustej bramki, zdążył jeszcze położyć na ziemi Wojciecha Kaczmarka. "Zimna krew" u napastnika Górnika godna podziwu…

Jeszcze przed przerwą Górnik mógł podwyższyć prowadzenie, ale Mariusz Magiera trafił piłką w boczną siatkę, a Boninowi zabrakło precyzji przy próbie lobowania Kaczmarka. Cracovia też mogła wyrównać. Niefrasobliwość zabrskich obrońców we własnym polu karnym nie została jednak ukarana.

Druga połowa nie była może super ciekawym widowiskiem, ale Sikorski kilka razy dał znaleźć się piłce pod bramką Cracovii. Najlepszą okazję zmarnował na niespełna kwadrans przed końcem gry. Po jego "główce" Kaczmarek z najwyższym trudem uchronił swój zespół od straty gola. Później dwie groźne akcje duetu Sikorski-Jeż też nie przyniosły zmiany rezultatu.

Przed spotkaniem z ostatnią drużyną ligi piłkarze z Roosevelta powtarzali, że niedzielne zwycięstwo pozwoli im wykasować z pamięci klęskę w Wielkich Derbach Śląska. Górnikowi udało się wygrać i faktycznie może odetchnąć z ulgą. W przypadku porażki miałby tyle punktów, co 11. drużyna ligi. Wygrana pozwoliła zaś zabrzanom wskoczyć na 5. pozycję. Do czwartej Legii Warszawa i trzeciej Lechii Gdańsk tracą tylko jedno "oczko", do wicelidera z Białegostoku zaledwie dwa...
autor: Adrian Wawrzyczek

Przeczytaj również