Górnik - Cracovia 0-1. Twierdza przy Roosevelta padła po 163 dniach!
28.10.2013
<strong>Wydarzenie
</strong>Przez ponad godzinę gry mecz przy Roosevelta toczył się cios za cios. Oba zespoły uważnie się broniły i unikały błędów w obronie. Z minuty na minutę czuć było rosnącą atmosferę, aż ta wreszcie pękła. Juniorski błąd popełnił Seweryn Gancarczyk, który zbyt krótko głową zgrywał piłkę sprzed linii pola karnego, bezpańskiej futbolówki dopadł Saidi Ntibazonkiza i w sytuacji sam na sam z Pavelsem Steinborsem technicznym strzałem skierował piłkę do siatki.
<strong>
Bohater
</strong>Kiedy drużynie nie idzie, to musi na boisku znaleźć się ktoś, kto weźmie ciężar gry na własne barki. To właśnie uczynił Burundyjczyk w barwach "Pasów". W pierwszej połowie był widoczny, po przerwie nieco przygasł, ale wystarczyła jedna klarowna sytuacja, by rozstrzygnął o losach spotkania. W ekipie gospodarzy takiego zawodnika tego wieczora nie było.
<strong>
Rozczarowanie
</strong>Górnik w ogóle rozczarował. Cracovia prostymi środkami skutecznie hamowała ofensywne zapędy gospodarzy. Zabrzanie ogólnie swoją postawą rozczarowali. Nie przypominali zespołu, który z charakterem walczył o punkty do ostatniego gwizdka meczów z Zawiszą Bydgoszcz i Śląskiem Wrocław. "Trójkolorowi" przegrali pierwszy mecz na własnym stadionie od 163 dni. Po raz ostatni u siebie ekipa Adama Nawałki uległa 18 maja 2013 roku Polonii Warszawa (0-4).
<strong>
Co ciekawego
-</strong> Pojedynek w Zabrzu był starciem dwóch byłych szkoleniowców GKS-u Katowice. Nieporównywalnie lepiej przy Bukowej wspominany jest opiekun Górnika. Szkoleniowca "Pasów" kibice chcieli wywieźć na... taczkach.
<strong>
</strong>- Przed meczem przy Roosevelta brylował Janusz Basałaj, szef departamentu ds. mediów i komunikacji PZPN, który nie odstępował na krok nowego selekcjonera reprezentacji Polski, Adama Nawałkę.
- Pół godziny przed pierwszym gwizdkiem okazjonalne certyfikaty potwierdzające nabycie akcji Górnika Zabrze.
- Z perspektywy trybun mecz oglądało kilku trenerów pracujących i pracy poszukujących m.in. Jan Żurek, Krzysztof Bukalski, Piotr Mandrysz czy Werner Liczka. Na trybunach pojawił się też prezes GieKSy, Wojciech Cygan.
- Po 331 dniach do wyjściowej jedenastki "Trójkolorowych" wrócił Przemysław Oziębała, który ostatnich jedenaście miesięcy dochodził do pełni sił po urazie, a potem walczył o swoje miejsce w składzie.
- Debiut w barwach górniczej drużyny zanotował z kolei Tomasz Wełnicki, który dotychczas rozegrał dopiero jeden mecz w drużynie trzecioligowych rezerw zabrzańskiego zespołu.
- W porównaniu z meczem w Białymstoku trener Nawałka dokonał trzech zmian. Borisa Pandżę zastąpił wcześniej wspomniany Wełnicki, pauzującego za kartki Rafała Kosznika zastąpił Seweryn Gancarczyk zaś za Prejuce'a Nakoulmę wystąpił Oziębała.
- Nakoulma za aprobatą Komisji Ligi, która anulowała czerwoną kartkę obejrzaną przez skrzydłowego zabrzan w Białymstoku mógł się znaleźć się w kadrze Górnika, ale mecz rozpoczął na ławce rezerwowych.
- Pierwszy gwizdek sędziego poprzedziła minuta ciszy ku pamięci zmarłego dziś rano byłego Premiera RP Tadeusza Mazowieckiego.
- Na dziesięć minut przed końcem meczu Cracovii należał się rzut karny, po faulu Gancarczyka na Dawidzie Nowaku, ale sędzia podjął niezrozumiałą decyzję - wskazując, że grę rozpocznie bramkarz.
</strong>Przez ponad godzinę gry mecz przy Roosevelta toczył się cios za cios. Oba zespoły uważnie się broniły i unikały błędów w obronie. Z minuty na minutę czuć było rosnącą atmosferę, aż ta wreszcie pękła. Juniorski błąd popełnił Seweryn Gancarczyk, który zbyt krótko głową zgrywał piłkę sprzed linii pola karnego, bezpańskiej futbolówki dopadł Saidi Ntibazonkiza i w sytuacji sam na sam z Pavelsem Steinborsem technicznym strzałem skierował piłkę do siatki.
<strong>
Bohater
</strong>Kiedy drużynie nie idzie, to musi na boisku znaleźć się ktoś, kto weźmie ciężar gry na własne barki. To właśnie uczynił Burundyjczyk w barwach "Pasów". W pierwszej połowie był widoczny, po przerwie nieco przygasł, ale wystarczyła jedna klarowna sytuacja, by rozstrzygnął o losach spotkania. W ekipie gospodarzy takiego zawodnika tego wieczora nie było.
<strong>
Rozczarowanie
</strong>Górnik w ogóle rozczarował. Cracovia prostymi środkami skutecznie hamowała ofensywne zapędy gospodarzy. Zabrzanie ogólnie swoją postawą rozczarowali. Nie przypominali zespołu, który z charakterem walczył o punkty do ostatniego gwizdka meczów z Zawiszą Bydgoszcz i Śląskiem Wrocław. "Trójkolorowi" przegrali pierwszy mecz na własnym stadionie od 163 dni. Po raz ostatni u siebie ekipa Adama Nawałki uległa 18 maja 2013 roku Polonii Warszawa (0-4).
<strong>
Co ciekawego
-</strong> Pojedynek w Zabrzu był starciem dwóch byłych szkoleniowców GKS-u Katowice. Nieporównywalnie lepiej przy Bukowej wspominany jest opiekun Górnika. Szkoleniowca "Pasów" kibice chcieli wywieźć na... taczkach.
<strong>
</strong>- Przed meczem przy Roosevelta brylował Janusz Basałaj, szef departamentu ds. mediów i komunikacji PZPN, który nie odstępował na krok nowego selekcjonera reprezentacji Polski, Adama Nawałkę.
- Pół godziny przed pierwszym gwizdkiem okazjonalne certyfikaty potwierdzające nabycie akcji Górnika Zabrze.
- Z perspektywy trybun mecz oglądało kilku trenerów pracujących i pracy poszukujących m.in. Jan Żurek, Krzysztof Bukalski, Piotr Mandrysz czy Werner Liczka. Na trybunach pojawił się też prezes GieKSy, Wojciech Cygan.
- Po 331 dniach do wyjściowej jedenastki "Trójkolorowych" wrócił Przemysław Oziębała, który ostatnich jedenaście miesięcy dochodził do pełni sił po urazie, a potem walczył o swoje miejsce w składzie.
- Debiut w barwach górniczej drużyny zanotował z kolei Tomasz Wełnicki, który dotychczas rozegrał dopiero jeden mecz w drużynie trzecioligowych rezerw zabrzańskiego zespołu.
- W porównaniu z meczem w Białymstoku trener Nawałka dokonał trzech zmian. Borisa Pandżę zastąpił wcześniej wspomniany Wełnicki, pauzującego za kartki Rafała Kosznika zastąpił Seweryn Gancarczyk zaś za Prejuce'a Nakoulmę wystąpił Oziębała.
- Nakoulma za aprobatą Komisji Ligi, która anulowała czerwoną kartkę obejrzaną przez skrzydłowego zabrzan w Białymstoku mógł się znaleźć się w kadrze Górnika, ale mecz rozpoczął na ławce rezerwowych.
- Pierwszy gwizdek sędziego poprzedziła minuta ciszy ku pamięci zmarłego dziś rano byłego Premiera RP Tadeusza Mazowieckiego.
- Na dziesięć minut przed końcem meczu Cracovii należał się rzut karny, po faulu Gancarczyka na Dawidzie Nowaku, ale sędzia podjął niezrozumiałą decyzję - wskazując, że grę rozpocznie bramkarz.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów