Górnik - Arka 2-2. Rezerwowy Wodecki uratował remis

11.03.2011
Gdyby zabrzanie wykorzystali sytuacje z samego początku meczu, mogliby liczyć na powtórzenie wyniku sprzed tygodnia. Dzisiaj jednak Górnik nie był tak skuteczny i tylko zremisował z Arką Gdynia.
Pierwszą okazję zawodnicy Adama Nawałki mieli już po kilkudziesięciu sekundach gry. Nad bramką uderzał Michal Gasaprik. 10 minut później pecha miał Robert Jeż. Po jego próbie z lewej strony piłka odbiła się od dwóch słupków. W międzyczasie na bramkę Marcelo Moretto strzelał jeszcze Grzegorz Bonin.

W pierwszych fragmentach gry Arka nawet nie myślała o zagrożeniu bramce Górnika. Zdecydowanie nastawiła się na grę z defensywy. Tak było aż do momentu pierwszego gola. Po dośrodkowaniu Jeża, głową do siatki posłał piłkę Adam Banaś.

Po stracie bramki Arka ruszyła do ataku. Pierwszy szczęścia szukał Tadas Labukas. Jego uderzenie do celu nie trafiło. Więcej szczęścia miał Emil Noll, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego pokonał Adama Stachowiaka.

"Adam Nawałka ich teraz odpowiednio zmotywuje" - myśleli w przerwie kibice. Tymczasem lepiej nastawieni byli piłkarze Arki, którzy chwilę po wznowieniu gry zdobyli kolejnego gola. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Noll.

Zabrzanie ruszyli do ataku, jednak niewiele z tego wynikało. To nie była ta sama gra, co przed tygodniem z Zagłębiem Lubin. Na ponad kwadrans przed końcem spotkania trener Nawałka zdecydował się na wprowadzenie Tomasza Zahorskiego i Marcina Wodeckiego. Okazało się, że był to "strzał w 10" bowiem chwilę później "Pszczółka" po sporym zamieszaniu w polu karnym pokonał bramkarza gości.

W ostatniej minucie spotkania świetną okazję na wywiezienie trzech punktów miał Noll, jednak jego strzał minął bramkę gospodarzy.

Konferencja prasowa

Dariusz Pasieka (trener Arki Gdynia): Źle weszliśmy w ten mecz. Z początku byliśmy ospali. Zabrakło agresji. Remis jest sprawiedliwym rezultatem.

Adam Nawałka (trener Górnika Zabrze): Aby wygrać, trzeba grać do końca. Powinniśmy grać tak, jak przez pierwsze 20 minut. Po stracie bramki wkradła się niepewność. Byliśmy zbyt niedokładni, zbyt chaotyczni. Od 25. minuty graliśmy źle.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również