"Górniczy trójkąt"

05.03.2009
- Można powiedzieć, że gramy trójką w ataku - mówi Robert Szczot, jedyny nominalny napastnik Górnika Zabrze w meczu z Ruchem Chorzów.
Trener Henryk Kasperczak w roli środkowego napastnika widzi sprowadzonego z Jagiellonii Białystok Roberta Szczota. Jednak tak naprawdę zespół z Zabrza przechodząc do ataku, ma aż trzech bardzo ofensywnie usposobionych piłkarzy. - Mamy różne warianty gry. Jedną z opcji jest Szczot na "szpicy" oraz duet Przemysław Pitry i Damian Gorawski, który wspiera Roberta po bokach - tłumaczy szkoleniowiec Górnika. Środkowy napastnik nie jest do końca przywiązany do swojej pozycji. - Trener ukierunkował nas, że mamy szukać piłek podanych prostopadle. Głównie to moje zadanie oraz Przemka i Damiana. Ja mam także schodzić do boku, starać się przyjąć futbolówkę i jak najszybciej odgrywać ją do kolegów wychodzących do przodu - mówi Szczot. - Jesteśmy coraz bardziej zgrani i z każdym meczem nasza współpraca powinna wyglądać lepiej - dodaje.

"Henry" jest zadowolony, z dużego pola manewru do obsady ofensywnych pozycji. - Na te trzy miejsca mam sześciu piłkarzy, więc każdy musi walczyć o pozycję w wyjściowej jedenastce. Grają aktualnie najlepsi - podkreśla - Po pierwszym meczu zadowolony jestem zwłaszcza z postawy Pitrego, który już w sparingach prezentował się naprawdę dobrze - kończy.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również