"Górnicy" nie potrafią ustawiać muru?

25.10.2009
- Nie poczuwam się do winy, jeśli wszystko jest dokładnie rozrysowane, a piłkarze nie potrafią się stosować do przedmeczowych założeń - złości się Ryszard Komornicki, trener Górnika.
Górnik przez ponad 45 minut prowadził w spotkaniu z Dolcanem i nic nie zapowiadało na to, że goście będą w stanie nie tylko wygrać w Zabrzu, ale i strzelić gola. Całe zło rozpoczęło się, gdy arbiter podyktował rzut wolny, po dość kontrowersyjnym faulu. - Na całym stadionie przewinienie widział chyba tylko sędzia - irytował się Komornicki. Po chwili piłka wpadła do siatki przy słupku, podczas gdy Sebastian Nowak znajdował się w zupełnie innym miejscu. Futbolówka zahaczyła o mur i kompletnie zmyliła golkipera.

To sytuacja, która czasami się zdarza na piłkarskich boiskach. Jak się jednak okazuje, zabrzańscy piłkarze nie są bez winy przy tej bramce. - Trener w szatni dokładnie rozrysowuje, kto, i w jakim miejscu ma stać w murze. My się jednak do tego zabieraliśmy zbyt wolno i w konsekwencji wyglądało to tak, że nikt nie znalazł się tam, gdzie powinien - tłumaczy bramkarz Górnika. - To nasz ewidentny błąd. Sami sprokurowaliśmy stratę gola.

Nierozważność zawodników dotychczasowego wicelidera rozgrywek może dziwić tym bardziej, że... - Uczulano nas na to, że Dolcan bardzo dobrze wykonuje stałe fragmenty gry - zaznacza Nowak.  - Ja ze swojej strony nie mogę zrobić już nic więcej. Wszystko zostało dokładnie rozrysowane. Niestety, piłkarze nie potrafią się stosować do przedmeczowych założeń - złości się trener zabrzan. Czy w tej sytuacji zostaną wyciągnięte jakiekolwiek konsekwencje wobec zespołu? - To jest ich zawód i powinni go wykonywać jak najlepiej. Każdy z nich zarabia określone pieniądze. Myślę, że nawet dość wysokie. Nikt nikogo nie będzie na siłę zmuszał, by grał przy Roosevelta - kończy Komornicki.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również