Gorawski czuje się na Roosevelta jak u siebie w domu

07.03.2009
Trio: Gorawski, Przybylski, Szczot już pierwszym występem na Roosevelta zaskarbiło sobie sympatię zabrzańskiej publiczności. Obydwa gole w meczu z Arką to w pełni zasługa nowych graczy Górnika.
To był niemalże wymarzony debiut przed zabrzańską publicznością dla Damiana Gorawskiego, Mariusza Przybylskiego i Roberta Szczota. Niemalże, bo do pełni szczęścia zabrakło zwycięstwa. Indywidualnie każdy z trójki nowych graczy Górnika zaprezentował się bardzo dobrze.

[url=http://www.sportslaski.pl/Gornik-Arka-2-2-Zabrzanie-gonili-lecz-i-tak-stracili-dwa-punkty,sport-slaski,6233,info.html][b]Przeczytaj relację z meczu Górnik Zabrze - Arka Gdynia 2-2 >[/b][/url]

- Początek mieliśmy rewelacyjny. Nagle Arka zdobyła bramkę, która podcięła nam skrzydła. Doprowadziliśmy do remisu, na co goście odpowiedzieli kolejnym golem. Można było się trochę podłamać. Tym bardziej cieszy, że zdołaliśmy uratować sytuację - komentował zaraz po zakończeniu spotkania Szczot. - Moje trafienie? Gdyby dało nam zwycięstwo, to wtedy dopiero miałbym ogromną radość - skwitował były gracz Jagiellonii Białystok.

Bardzo udanie pokazał się również Mariusz Przybylski. Po jego świetnych podaniach rozpoczęły się obydwie akcje bramkowe zabrzan. Największe emocje starcie z Arką wzbudziło jednak w Gorawskim, wychowanku Ruchu Chorzów. - Czułem się jak u siebie w domu. Atmosferę tego meczu przeżywałem chyba nawet bardziej niż tę, jaka towarzyszyła spotkaniu z Ruchem. Byłem pod wrażeniem dopingu naszych fanów. Dodawali nam skrzydeł - podkreślał popularny "Gora". Bramka i asysta pozwolą mu szybko stać się ulubieńcem publiczności na Roosevelta.
autor: Kamil Kwaśniewski, Sebastian Skierski

Przeczytaj również