Gołoś nie zagra w Górniku. Przeżywa swój osobisty dramat
14.07.2010
Gołoś stracił dwa ostatnie lata. Leczył boreliozę, potem przeszedł operację kolana i długą rehabilitację. - Ból był nie do zniesienia, obrzydło mi zażywanie dzień w dzień tabletek przeciwbólowych. Gdyby był choć cień szansy, że będę zdrowy, to w życiu nie pomyślałbym o zakończeniu grania. Mam przecież dopiero 28 lat - wskazuje Gołoś. Przed nim znalezienie pomysłu na resztę życia.
- Sił dodaje mi teraz nadzieja, że może uratuję kolano, nie rozsypie się ono do końca. Z drugiej strony muszę przyzwyczaić się do myśli, że już nigdy nie zagram w piłkę. Nie wiem, czy nawet towarzysko zaryzykuję, żeby gdzieś pokopać. To mój osobisty dramat. Wie pan, jak się teraz czuję? Dotychczas miałem jeden cel: żeby się podnieść. Wyjść na boisko, okiwać dwóch rywali, usłyszeć brawa kibiców. Lubię czytać o tym, że komuś się udało, że ktoś wrócił do piłki. U mnie nie będzie happy endu... - dodaje w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
- Sił dodaje mi teraz nadzieja, że może uratuję kolano, nie rozsypie się ono do końca. Z drugiej strony muszę przyzwyczaić się do myśli, że już nigdy nie zagram w piłkę. Nie wiem, czy nawet towarzysko zaryzykuję, żeby gdzieś pokopać. To mój osobisty dramat. Wie pan, jak się teraz czuję? Dotychczas miałem jeden cel: żeby się podnieść. Wyjść na boisko, okiwać dwóch rywali, usłyszeć brawa kibiców. Lubię czytać o tym, że komuś się udało, że ktoś wrócił do piłki. U mnie nie będzie happy endu... - dodaje w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów