Gliewicz: Ruch nie spadnie, a Górnik? Zobaczymy...

12.05.2009
- Dla piłkarzy największym dyshonorem jest stwierdzenie, że są zespołem bez jaj, a tak ocenił ich Piotrek Świerczewski, który się na tym zna. Dlatego niech nie liczą punktów tylko zaczną grać i zaczną walczyć, choćby dla kibiców - twierdzi Radosław Gilewicz.
Spadkiem do I ligi zagrożone są mocno dwie śląskie drużyny, chodzi o Górnika Zabrze i Ruch Chorzów. Czy dwa najbardziej utytułowane kluby w Polsce doznają goryczy degradacji? - Nie jest to niemożliwe. Ruch gra trudne mecze i nikt nie powiedział, że wygra z Arką oraz ŁKS, ale... Nie, nie wierzę, że spadnie. Górnik? W jego wypadku żadne liczenie punktów nie ma sensu, jeżeli będzie grał jak w Łodzi. Wtedy nie wygra z Odrą, nie wygra z Cracovią... Nie ma o czym mówić. Byłem i jestem totalnie rozczarowany. Zespół gra z każdym meczem gorzej, bardziej bezbarwnie i nawet nie chcę już słuchać deklaracji, że zostały trzy mecze, które trzeba wygrać - mówi Gilewicz.

Górnik, jeśli marzy o utrzymaniu, nie może przegrać w Krakowie. Nie będzie to łatwym zadaniem, gdyż zabrzanie na wyjazdach spisują się bardzo słabo i wygrali zaledwie raz. - To nie przypadek, że stało się to w Chorzowie, gdzie było z 8000 ich kibiców. Ci ostatni to w tym sezonie najlepszy gracz Górnika, dlatego w Zabrzu jeszcze jakoś to wygląda, a na wyjazdach oddają mecze bez walki. Ten zespół mentalnie nie jest dobrany do boju o utrzymanie, gdzie nie trzeba grać ładnie, tylko walczyć i po ostatnim gwizdku padać na murawę ze świadomością, że dało się z siebie wszystko. Mam wrażenie, że pod tym względem nie potrafi dotrzeć do nich też trener. Dla piłkarzy największym dyshonorem jest stwierdzenie, że są zespołem bez jaj, a tak ocenił ich Piotrek Świerczewski, który na tym się dobrze zna - kończy były snajper "Niebieskich".
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również