GKS Tychy - Zagłębie 0-1. Gospodarze bez armat i pomysłu
Bohater
Łukasz Janosza. Bramkę do szatni, na wagę trzech punktów, jak się później okazało, goście zdobyli w minucie 42. Do zgranej głową przez Michala Papadopulosa futbolówki doskoczył Janoszka, uderzył bez namysłu, z powietrza, tuż przy słupku. Były piłkarz Ruchu Chorzów w 19. minucie zastąpił na boisku kontuzjowanego Miłosza Przybeckiego.
Wydarzenie
Byliśmy świadkami spotkania, w którym przewagę optyczną posiadali goście. Klarownych okazji z obu stron było jak na lekarstwo, typowy mecz na 0-0. Mariusz Masternak wyciągnął jednak do rywala pomocną dłoń, bramka rozstrzygająca losy pojedynku padła po jego błędzie. Dośrodkowaną w pole karne futbolówkę doświadczony obrońca, nieatakowany przez nikogo, zagrał fatalnie... spadła tuż przed linią pola karnego, na głowę Papadopulosa, potem wylądowała w siatce.
Rozczarowanie
Po raz kolejny należy w tym miejscu wspomnieć o postawie GKS-u Tychy. Ciężko o pozytywy po meczu z Zagłębiem. Podopieczni Przemysława Cecherza ani razu poważnie nie zagrozili bramce rywala, w ofensywie brakowało jakości, przyśpieszenia, elementu zaskoczenia. Dodać należy, że tyszanie przez kilkanaście minut grali w przewadze jednego zawodnika.
Co ciekawego:
- W okolicach pierwszego kwadransa goście dwa razy zagrozili bramce tyszan. Przybecki wbiegł w pole karne, przegrał pojedynek z Piotrem Misztalem, a Arkadiusz Woźniak strzelając w długi róg ostemplował słupek.
- Mateusz Bukowiec w 25. minucie uderzył z trudnej pozycji, z kilku metrów, kilka metrów nad poprzeczką.
- W 40. minucie po zgraniu głową Marcina Wodeckiego do pozycji strzeleckiej doszedł Mateusz Bukowiec. Przymierzył z powietrza, Konrad Forenc obronił.
- Sprezentowała para środkowych obrońców pozycję strzelecką Pawłowi Smółce. W 63. minucie napastnik GKS-u przeniósł piłkę nad poprzeczką.
- Huknął w 70. minucie z dystansu Aleksander Kwiek, z trudem Misztal sparował piłkę na rzut rożny, po którym GKS wyprowadził groźną kontrę. Strzał Macieja Kowalczyka obronił Forenc... z trudem.
- Zagłębie mecz kończyło w osłabieniu. Nieco ponad kwadrans przed końcem meczu Jakub Tosik brutalnie faulował Wojciecha Trochima. Zasłużona „cegła”, druga w tym tygodniu dla Tosika. W meczu pucharowym ze Zniczem Pruszków również wyleciał z boiska przed końcem meczu.
- W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę obejrzał Kamil Nitkiewicz.