GKS Tychy - Wisła 0-1. Przesądził rzut karny
Wydarzenie
O losach meczu i punktowym przydziale przesądziła sytuacja z 78. minuty. W polu karnym pechowo interweniował Łukasz Kopczyk. Kapitan tyskiego zespołu zagrał piłkę ręką, arbiter podyktował rzut karny. Krzysztof Janus nie pomylił się, zapewnił swojej drużynie trzy punkty.
Bohater
Piotr Misztal i Seweryn Kiełpin. Bramkarze byli pewnymi punktami swoich zespołów. W kilku sytuacjach zaprezentowali kibicom swoje umiejętności. Misztal wygrał pojedynek sam na sam z Łukaszem Kacprzyckim, obronił groźne strzały Pawła Magdonia i Jacka Góralskiego. Skapitulował tylko raz, po wspomnianej jedenastce. Jego vis-avis zachował czyste konto. Fenomenalnie wyłapał uderzenie Mariusza Zganiacza z 30 metrów, strzał Macieja Kowalczyka z ostrego kąta i główkę Mariusza Masternaka w końcówce meczu.
Rozczarowanie
GKS zawodzi jako zespół, trudno wskazać zawodnika odpowiedzialnego za niepowodzenia. Tyszanie tracą bramki w różnych okolicznościach, w różnych momentach. „Repertuar straconych goli mamy bardzo szeroki” - stwierdził w rozmowie z naszym serwisem trener Cecherz. Trudno o korzystne rezultaty, gdy w każdym meczu traci się gola.
Co ciekawego:
- Przed upływem drugiego kwadransa przed szansą na otwarcie wyniku stanął Wojciech Trochim. Z rzutu wolnego z okolic pola karnego uderzył w mur.
- W 35. minucie po zagraniu w pole karne autorstwa Kacprzyckiego piłka odbiła się od słupka.
- Minuta 40. Wlazło z bliska nie trafia w bramkę.
- GKS Tychy w drugim meczu z rzędu gola nie zdobył.
- Po odbyciu kary na ławkę rezerwowych powrócił trener Cecherz.