GKS Tychy - Termalica 0-3. Słabi wygrali z jeszcze słabszymi
19.08.2012
Wydarzenie
Tyszanie za dużo chyba myśleli o szatni. Stracili gola najpierw tuż przed zejściem do niej, a potem tuż po wyjściu z niej. Najpierw Krzysztof Kaczmarczyk dograł po ziemi z lewej strony do Jakuba Biskupa, a były piłkarz Piasta Gliwice z pierwszej piłki uderzył z 13. metrów. Na rozpoczęcie drugiej połowy prowadzenie gości podwyższył Szymon Sobczak. Eks-zabrzanin zabrał piłkę w środku pola ospałemu Mateuszowi Kupczakowi, wbiegł w pole karne i precyzyjnie strzelił po długim rogu.
Bohater
Bardzo słaby mecz odrobinę ożywiali Jakub Biskup z Szymonem Sobczakiem. Obaj nie tylko strzelili bramki, ale też próbowali konstruować jakieś akcje. Po pierwszych 15 minutach wydawało się, że na wyróżnienie zasłuży Jakub Bąk, ale młody skrzydłowy tyszan bardzo szybko zgasł.
Rozczarowanie
Zdecydowanie najgorszy na boisku był Kamil Łączek, który spisywał się fatalnie zarówno w grze do przodu, jak i do tyłu. Trener Piotr Mandrysz zmienił go już w przerwie. Jednak prawdę mówiąc, największym rozczarowaniem jest to, że w I-ligowej drużynie - pod nieobecność Piotra Rockiego - tylko jednemu zawodnikowi nie przeszkadzała piłka. A był to... 38-letni Krzysztof Bizacki.
Co ciekawego
- W 88. minucie Termalica dobiła GKS. Gospodarze zapomnieli o obronie, więc Nieciecza wyprowadziła kontratak, który pewnym strzałem wykończył bielszczanin Piotr Ceglarz.
- W zespole GKS-u zadebiutował chorwacki obrońca Ivica Żunić, którego w piątek udało się wreszcie zgłosić do gry. Po tym jednym występie, sprawia wrażenie lepiej grającego głową, niż nogami. Debiut był dla niego wyjątkowo nieprzyjemny, bowiem w drugiej połowie dostał bardzo mocny cios w czułe miejsce od... Tomasza Balula, kolegi z defensywy. Tak się kończy kopanie na oślep.
- Mecz przypominał marny letni sparing. Było gorąco, na trybunach pusto, słychać było głównie pokrzykiwania piłkarzy, a co 25 minut sędzia zarządzał przerwę na uzupełnienie płynów.
- Niecieczanie stworzyli cztery groźne sytuacje. Trzy zakończyły się bramkami. Przy pierwszej natomiast "maczał palce" Żunić, który źle obliczył lot piłki przy wyjściu do główki. Wykorzystał to Sobczak, który wbiegł w pole karne i w sytuacji sam na sam z Piotrem Misztalem, uderzył w bramkarza GKS-u.
- Do 82. minuty GKS nie stworzył ani jednej sytuacji. Dopiero wtedy, po rzucie rożnym, potężnym strzałem popisał się Bizacki. Trafił jednak w słupek. Oznacza to, że tyszanom nie udało się w tym meczu oddać celnego strzału. Raz tylko, w pierwszej połowie, jeden z gospodarzy podał Sebastianowi Nowakowi piłkę.
- Tyszanie pozostają bez zwycięstwa w tym sezonie. Po dwóch remisach doznali pierwszej porażki.
- Jeśli wymienienie trzech podań na połowie rywala jest wyczynem nie do osiągnięcia, nie można myśleć o wygrywaniu meczów nawet w polskiej lidze.
Tyszanie za dużo chyba myśleli o szatni. Stracili gola najpierw tuż przed zejściem do niej, a potem tuż po wyjściu z niej. Najpierw Krzysztof Kaczmarczyk dograł po ziemi z lewej strony do Jakuba Biskupa, a były piłkarz Piasta Gliwice z pierwszej piłki uderzył z 13. metrów. Na rozpoczęcie drugiej połowy prowadzenie gości podwyższył Szymon Sobczak. Eks-zabrzanin zabrał piłkę w środku pola ospałemu Mateuszowi Kupczakowi, wbiegł w pole karne i precyzyjnie strzelił po długim rogu.
Bohater
Bardzo słaby mecz odrobinę ożywiali Jakub Biskup z Szymonem Sobczakiem. Obaj nie tylko strzelili bramki, ale też próbowali konstruować jakieś akcje. Po pierwszych 15 minutach wydawało się, że na wyróżnienie zasłuży Jakub Bąk, ale młody skrzydłowy tyszan bardzo szybko zgasł.
Rozczarowanie
Zdecydowanie najgorszy na boisku był Kamil Łączek, który spisywał się fatalnie zarówno w grze do przodu, jak i do tyłu. Trener Piotr Mandrysz zmienił go już w przerwie. Jednak prawdę mówiąc, największym rozczarowaniem jest to, że w I-ligowej drużynie - pod nieobecność Piotra Rockiego - tylko jednemu zawodnikowi nie przeszkadzała piłka. A był to... 38-letni Krzysztof Bizacki.
Co ciekawego
- W 88. minucie Termalica dobiła GKS. Gospodarze zapomnieli o obronie, więc Nieciecza wyprowadziła kontratak, który pewnym strzałem wykończył bielszczanin Piotr Ceglarz.
- W zespole GKS-u zadebiutował chorwacki obrońca Ivica Żunić, którego w piątek udało się wreszcie zgłosić do gry. Po tym jednym występie, sprawia wrażenie lepiej grającego głową, niż nogami. Debiut był dla niego wyjątkowo nieprzyjemny, bowiem w drugiej połowie dostał bardzo mocny cios w czułe miejsce od... Tomasza Balula, kolegi z defensywy. Tak się kończy kopanie na oślep.
- Mecz przypominał marny letni sparing. Było gorąco, na trybunach pusto, słychać było głównie pokrzykiwania piłkarzy, a co 25 minut sędzia zarządzał przerwę na uzupełnienie płynów.
- Niecieczanie stworzyli cztery groźne sytuacje. Trzy zakończyły się bramkami. Przy pierwszej natomiast "maczał palce" Żunić, który źle obliczył lot piłki przy wyjściu do główki. Wykorzystał to Sobczak, który wbiegł w pole karne i w sytuacji sam na sam z Piotrem Misztalem, uderzył w bramkarza GKS-u.
- Do 82. minuty GKS nie stworzył ani jednej sytuacji. Dopiero wtedy, po rzucie rożnym, potężnym strzałem popisał się Bizacki. Trafił jednak w słupek. Oznacza to, że tyszanom nie udało się w tym meczu oddać celnego strzału. Raz tylko, w pierwszej połowie, jeden z gospodarzy podał Sebastianowi Nowakowi piłkę.
- Tyszanie pozostają bez zwycięstwa w tym sezonie. Po dwóch remisach doznali pierwszej porażki.
- Jeśli wymienienie trzech podań na połowie rywala jest wyczynem nie do osiągnięcia, nie można myśleć o wygrywaniu meczów nawet w polskiej lidze.
Polecane
I liga