GKS Tychy - Radzionków 3-1. Serbowie przyjechali i zagrali... fatalnie
12.02.2011
W pierwszej połowie lepiej prezentowali się goście, czego efektem była bramka zdobyta przez Miłosza Przybeckiego. Skrzydłowy Ruchu znalazł się na prawym skrzydle i strzałem w krótki róg pokonał Michała Kojdeckiego, który w pierwszej chwili zawahał się, czy wyjść do piłki.
W drugiej części spotkania tyszanie zagrali zdecydowanie lepiej. Do wyrównania - po ładnej akcji z Dominikiem Kroczkiem - doprowadził Damian Czupryna.. Kilka minut później w polu karnym Ruchu faulowany był Paweł Pęczak, a "jedenastkę" pewnie wykorzystał Hubert Jaromin. Doświadczony pomocnik na kwadrans przed końcem po raz drugi pokonał golkipera "Cidrów", tym razem pięknym strzałem z rzutu wolnego w samo okienko bramki gości.
- W pierwszych minutach nie potrafiliśmy ułożyć sobie gry. Później było już zdecydowanie lepiej, dlatego na plus, oprócz drugiej połowy, trzeba również zaliczyć końcówkę pierwszej. Były momenty, że stwarzaliśmy sobie dobre sytuacje, długo utrzymywaliśmy się przy piłce. Nie można powiedzieć, że po przerwie wystąpił drugi skład, bo zawodnicy pokazali, że rywalizacja o miejsce w wyjściowej jedenastce będzie trwała do samego końca - komentował Adam Nocoń, trener GKS-u.
Sporym wydarzeniem był występ w tyskich barwach dwóch testowanych graczy z Serbii. Ci jednak - zdaniem Noconia - niczym szczególnym nie zaskoczyli: - Wiem, że może 45 minut to niezbyt wiele, żeby pokazać pełnię swoich możliwości, ale zagrali fatalnie. Niestety, to nie jest ta jakość - przyznał szkoleniowiec tyszan.
W drugiej części spotkania tyszanie zagrali zdecydowanie lepiej. Do wyrównania - po ładnej akcji z Dominikiem Kroczkiem - doprowadził Damian Czupryna.. Kilka minut później w polu karnym Ruchu faulowany był Paweł Pęczak, a "jedenastkę" pewnie wykorzystał Hubert Jaromin. Doświadczony pomocnik na kwadrans przed końcem po raz drugi pokonał golkipera "Cidrów", tym razem pięknym strzałem z rzutu wolnego w samo okienko bramki gości.
- W pierwszych minutach nie potrafiliśmy ułożyć sobie gry. Później było już zdecydowanie lepiej, dlatego na plus, oprócz drugiej połowy, trzeba również zaliczyć końcówkę pierwszej. Były momenty, że stwarzaliśmy sobie dobre sytuacje, długo utrzymywaliśmy się przy piłce. Nie można powiedzieć, że po przerwie wystąpił drugi skład, bo zawodnicy pokazali, że rywalizacja o miejsce w wyjściowej jedenastce będzie trwała do samego końca - komentował Adam Nocoń, trener GKS-u.
Sporym wydarzeniem był występ w tyskich barwach dwóch testowanych graczy z Serbii. Ci jednak - zdaniem Noconia - niczym szczególnym nie zaskoczyli: - Wiem, że może 45 minut to niezbyt wiele, żeby pokazać pełnię swoich możliwości, ale zagrali fatalnie. Niestety, to nie jest ta jakość - przyznał szkoleniowiec tyszan.
Polecane
I liga