GKS Tychy liderem! Czy stawia sobie za cel awans do I ligi?

22.11.2011
GKS Tychy w drugim sezonie z rzędu ma szansę powalczyć o I ligę. Bez wielkich pieniędzy udało się zasiąść w fotelu lidera, dystansując bogatsze kluby. Podkreślić trzeba, że GKS gra przez cały czas poza Tychami!
Można się więc doszukiwać podobieństw do Piasta. Gliwiczanie również nie mają najwyższego budżetu w I lidze, a przez większość rundy grali na wyjazdach. Na przekór tym przeciwnościom zajmują czołowe miejsce i chcą wiosną walczyć o ekstraklasę. - Jest jedna, zasadnicza różnica. Piast już gra u siebie, na nowoczesnym stadionie. A my będziemy musieli na to czekać przez dwa lata! Dlatego nie patrzę dalej przed siebie, niż na... czubek własnego nosa. Nie zadeklaruję teraz, że powalczymy o awans - mówi trener Piotr Mandrysz.

Dwa lata czekania na powrót do Tychów. Czy ta perspektywa przeraża?
- Wiem jedno, mój obecny kontrakt wygaśnie szybciej, niż zbudowany zostanie stadion, dlatego póki co nie zaprzątam sobie tym głowy. Cieszę się, że możemy przezimować na pierwszym miejscu, czego sami się nie spodziewaliśmy. W dodatku posiadamy zaliczkę punktową nad "grupą pościgową". Mamy jednak świadomość, że runda wiosenna będzie trudniejsza, a nasza sytuacja wtedy nie ulegnie poprawie. Nadal będziemy w roli gospodarza grali w Jaworznie.

Czy macie w ogóle prawo odczuwać handicap gry w roli gospodarza?
- Szkoda, że nie mamy atutu z tym związanego. Co oznacza własny stadion, pokazuje postawa Piasta, który grając na swoim pięknym obiekcie zdobył siedem punktów, bo odrabiał skutecznie straty niesiony dopingiem kibiców. GKS też tej chwili doczeka...

Na razie waszym atutem jest... postawa na wyjazdach. GKS nie przegrał na nich od 21 meczów!
- Od razu zaznaczę, że pod moją wodzą drużyna nie przegrała 10 spotkań wyjazdowych, bo objąłem ją latem, kiedy passa już trwała. Jesienią też nie daliśmy się pokonać. Chcemy pociągnąć tę serię.



Pana poprzednicy narzekali, że kadra zespołu była wąska. Była to chyba główna przyczyna, która sprawiła, że nie udało się wywalczyć awansu w poprzednim sezonie. Pan ma pod tym względem komfort?
- Kadra jest taka, jaką zbuduje ją trener, przy dużym współudziale klubu. Przypomnę, że latem musieliśmy z niektórymi zawodnikami się rozstać. Z różnych względów. Drużyna została mocno zmieniona. Dziś w podstawowym składzie gra 5-6 zawodników, których wiosną w Tychach nie było. Czy kadra jest bardziej wyrównana? Wcale bym tego nie przesądzał. Ona wciąż wymaga uzupełnień, wzmocnień...

A zatem kluczowe pytanie - wzmocnicie zimą zespół?
- Za wcześnie, aby na to odpowiedzieć w tym momencie. Do mojego spotkania z najważniejszymi osobami w klubie dopiero dojdzie. Od tych rozmów będzie uzależnione, w którym pójdziemy kierunki. Ja jestem oczywiście zdecydowany na to, aby się wzmocnić. Ale czy tak będzie?

Podstawą będzie utrzymanie obecnej kadry, a tymczasem wielu waszych zawodników jest wypożyczonych z innych klubów. Czy oni zostaną i wiosną będą grali w Tychach?
- Mamy w kadrze sześciu wypożyczonych zawodników. W przypadku Mateusza Struskiego umowa wygasa z końcem grudnia. Wtedy przestanie być naszym zawodnikiem. Chyba, że będzie wola Mateusza, Ruchu Chorzów i naszego klubu, aby został. Jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Podobnie sprawa ma się z drugim z naszych bramkarzy. A pozostali wypożyczeni? Mają umowy do końca sezonu, bez opcji wcześniejszego powrotu do macierzystych klubów.

Jest pan zwolennikiem wypożyczenia zimą kolejnych piłkarzy?
- Dziś klub funkcjonuje w ten sposób, bo na to nas stać. Trudno oczekiwać jednak od GKS-u Tychy, że będzie w nieskończoność ogrywał piłkarzy innych klubów, bo korzyść w dłuższej perspektywie będzie z tego niewielka. Zawodnik wyfrunie przecież gdzie indziej. Dlatego najlepszą formą pozyskania piłkarza na ten moment jest wypożyczenie z prawem pierwokupu.

Jak będzie wyglądał wasz okres roztrenowania?
- Treningi potrwają do 9 grudnia włącznie. Mamy w planach dwie gry kontrole: w sobotę z Polonią Łaziska Górne i w następnym tygodniu z Unią Bieruń Stary. Potem chłopcy udadzą się na zasłużone urlopy. Gdy wrócą, sprawdzimy, jak wyglądają ich brzuszki.

Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również