GKS Tychy gra dalej, choć Gryf zapisał się w pamięci trenera Fornalika
19.08.2013
Radości z tego faktu nie ukrywał Tomasz Fornalik, szkoleniowiec tyszan. - Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa i awansu. Gryf zapisał się w pamięci, kiedy dwa lata temu zaszedł w Pucharze Polski bardzo wysoko, dlatego jest to zespół, który w tych rozgrywkach potrafi grać. Gratuluję mojej drużynie, że na tym trudnym terenie poradziła sobie i wywalczyła promocję do kolejnej rundy - powiedział po wygranym 3-1 starciu z II-ligowcem.
Niciński z kolei uznał wygraną tyszan za zasłużoną. - Mecz wygrała drużyna dojrzalsza, która wykorzystała nasze błędy popełnione w drugiej połowie. Wiadomo, że puchary rządzą się swoimi prawami, dlatego zespół teoretycznie słabszy nie powinien tracić bramki. Udało nam się to w pierwszej połowie. Myślałem, że swojej szansy poszukamy w drugiej części, ale niestety dwa głupio stracone gole ciężko odbić. Strzeliliśmy kontaktową bramkę w dziesięciu i wydawało się, że przy pomocy publiczności stworzymy kolejne sytuacje. Może i one były, ale mądrzejsza gra tyszan nie pozwoliła nam nic już zrobić - zakończył były piłkarz m.in. Arki Gdynia.
Niciński z kolei uznał wygraną tyszan za zasłużoną. - Mecz wygrała drużyna dojrzalsza, która wykorzystała nasze błędy popełnione w drugiej połowie. Wiadomo, że puchary rządzą się swoimi prawami, dlatego zespół teoretycznie słabszy nie powinien tracić bramki. Udało nam się to w pierwszej połowie. Myślałem, że swojej szansy poszukamy w drugiej części, ale niestety dwa głupio stracone gole ciężko odbić. Strzeliliśmy kontaktową bramkę w dziesięciu i wydawało się, że przy pomocy publiczności stworzymy kolejne sytuacje. Może i one były, ale mądrzejsza gra tyszan nie pozwoliła nam nic już zrobić - zakończył były piłkarz m.in. Arki Gdynia.
Polecane
I liga