GKS Tychy - Chojniczanka 0:2. Goście korzystali z prezentów
18.09.2016
Wydarzenie
Fatalne otwarcie meczu dla gospodarzy Pechowa interwencja Tomasza Boczka we własnym polu karnym skończyła się przypadkowym zagraniem ręką, za które sędzia Piotr Gąsiorowski zdecydował się podyktować rzut karny. Z jedenastu metrów bardzo pewnym uderzeniem wynik otworzył Jakub Biskup.
Bohater
Łukasz Budziłek z pewnością powrót na Górny Śląsk zaliczy do udanych. Były bramkarz GKS-u Katowice zachował w Tychach czyste konto, a pracy miał sporo. Przed przerwą cudem wybronił uderzenie Tanżyny, po zmianie stron popisał się refleksem po kiksie Kieruzela. Dobrze czytał grę, był pewnym punktem swojego zespołu, zdecydowanie pomógł Chojniczance w wywiezieniu kompletu punktów z terenu śląskiego beniaminka.
Rozczarowanie
Jeśli przed przerwą "maczasz palce" w stracie dwóch bramek przez swój zespół, musisz trafić do tej rubryki. Tomasz Boczek najpierw sprokurował rzut karny, choć trudno było doszukać się celowości w jego zagraniu ręką w pierwszych minutach meczu. W końcówce pierwszej odsłony defensor gospodarzy źle przeczytał tor lotu piłki, nie trafił w nią czysto, a goście znowu bezlitośnie wykorzystali ten błąd podwyższając prowadzenie.
Co ciekawego?
- Tyszanie niemal od samego początku musieli gonić wynik. Bliski szczęścia był Mateusz Mączyński, który z linii pola nieznacznie przestrzelił. Ten sam zawodnik miał zresztą okazję jeszcze przed stratą bramki przez GKS, ale po rzucie rożnym również nie trafił w światło bramki.
- W 27. minucie koronkową akcję przeprowadzili goście. Wypracowali idealną pozycję do strzału Jackowi Podgórskiemu, ale doskonałą interwencją kolegów do straty drugiego gola uratował Paweł Florek.
- W 34. minucie rzut rożny wykonywał Łukasz Grzeszczyk, strzelał Daniel Tanżyna, w końcu w sporym zamieszaniu uderzał Mączyński ale piłka wylądowała na poprzeczce bramki gości.
- Tyszanie stwarzali sobie okazje do zdobycia gola, ale w piłkę lepiej grali zawodnicy z Chojnic. I to oni przed przerwą cieszyli się z drugiego gola. Błąd popełnił Tomasz Boczek, w efekcie Michał Jakóbowski "wyciągnął" z bramki Florka, wyłożył piłkę nadbiegającemu Tomaszowi Mikołajczakowi który bez problemów umieścił ją w bramce.
- Po dośrodkowaniu Grzeszczyka gospodarze mogli zdobyć bramkę do szatni. Strzał Tanżyny cudem wybronił Łukasz Budziłek i na przerwę Chojniczanka schodziła z dwubramkowym prowadzeniem.
- Kilka minut po przerwie znowu wykazał się Budziłek. Były bramkarz m.in. katowickiego GKS-u zachował przytomność końcami palców wybijajac piłkę nad poprzeczkę po nieudanym zagraniu Piotra Kieruzela. Bramkarz Chojniczanki nie musiał za to interweniować po minimalnie niecelnym uderzeniu Łukasza Grzeszczyka z rzutu wolnego.
- Tyszanie przez całą drugą połowę starali się szturmować bramkę rywala. Niecelnie strzelali Mateusz Bukowiec i Łukasz Grzeszczyk, Budziłek z problemami bronił uderzenie Jakuba Świerczoka.
- Goście kończyli mecz w dziesiątkę. W końcówce meczu Varadi faulował Michała Markowskiego. Ten w odwecie odepchnął rywala. Zagotowało się przez chwilę w szeregach jednych i drugich, w końcu obaj prowodyrzy obejrzeli po żółtek kartce, a że gracz z Chojnic wcześniej jedną już na swoim koncie zapisał, musiał przedwcześnie powędrować do szatni.
- W doliczonym czasie gry tuż przed polem karnym GKS-u przewrócił się Irakli Meschia. Sędzia dopatrzył się faulu Tomasza Boczka. Z rzutu wolnego strzelał Paweł Zawistowski, ale świetnie obronił to Florek.
- W drugiej połowie w barwach tyskiego GKS-u zadebiutował Filip Arezina.
Fatalne otwarcie meczu dla gospodarzy Pechowa interwencja Tomasza Boczka we własnym polu karnym skończyła się przypadkowym zagraniem ręką, za które sędzia Piotr Gąsiorowski zdecydował się podyktować rzut karny. Z jedenastu metrów bardzo pewnym uderzeniem wynik otworzył Jakub Biskup.
Bohater
Łukasz Budziłek z pewnością powrót na Górny Śląsk zaliczy do udanych. Były bramkarz GKS-u Katowice zachował w Tychach czyste konto, a pracy miał sporo. Przed przerwą cudem wybronił uderzenie Tanżyny, po zmianie stron popisał się refleksem po kiksie Kieruzela. Dobrze czytał grę, był pewnym punktem swojego zespołu, zdecydowanie pomógł Chojniczance w wywiezieniu kompletu punktów z terenu śląskiego beniaminka.
Rozczarowanie
Jeśli przed przerwą "maczasz palce" w stracie dwóch bramek przez swój zespół, musisz trafić do tej rubryki. Tomasz Boczek najpierw sprokurował rzut karny, choć trudno było doszukać się celowości w jego zagraniu ręką w pierwszych minutach meczu. W końcówce pierwszej odsłony defensor gospodarzy źle przeczytał tor lotu piłki, nie trafił w nią czysto, a goście znowu bezlitośnie wykorzystali ten błąd podwyższając prowadzenie.
Co ciekawego?
- Tyszanie niemal od samego początku musieli gonić wynik. Bliski szczęścia był Mateusz Mączyński, który z linii pola nieznacznie przestrzelił. Ten sam zawodnik miał zresztą okazję jeszcze przed stratą bramki przez GKS, ale po rzucie rożnym również nie trafił w światło bramki.
- W 27. minucie koronkową akcję przeprowadzili goście. Wypracowali idealną pozycję do strzału Jackowi Podgórskiemu, ale doskonałą interwencją kolegów do straty drugiego gola uratował Paweł Florek.
- W 34. minucie rzut rożny wykonywał Łukasz Grzeszczyk, strzelał Daniel Tanżyna, w końcu w sporym zamieszaniu uderzał Mączyński ale piłka wylądowała na poprzeczce bramki gości.
- Tyszanie stwarzali sobie okazje do zdobycia gola, ale w piłkę lepiej grali zawodnicy z Chojnic. I to oni przed przerwą cieszyli się z drugiego gola. Błąd popełnił Tomasz Boczek, w efekcie Michał Jakóbowski "wyciągnął" z bramki Florka, wyłożył piłkę nadbiegającemu Tomaszowi Mikołajczakowi który bez problemów umieścił ją w bramce.
- Po dośrodkowaniu Grzeszczyka gospodarze mogli zdobyć bramkę do szatni. Strzał Tanżyny cudem wybronił Łukasz Budziłek i na przerwę Chojniczanka schodziła z dwubramkowym prowadzeniem.
- Kilka minut po przerwie znowu wykazał się Budziłek. Były bramkarz m.in. katowickiego GKS-u zachował przytomność końcami palców wybijajac piłkę nad poprzeczkę po nieudanym zagraniu Piotra Kieruzela. Bramkarz Chojniczanki nie musiał za to interweniować po minimalnie niecelnym uderzeniu Łukasza Grzeszczyka z rzutu wolnego.
- Tyszanie przez całą drugą połowę starali się szturmować bramkę rywala. Niecelnie strzelali Mateusz Bukowiec i Łukasz Grzeszczyk, Budziłek z problemami bronił uderzenie Jakuba Świerczoka.
- Goście kończyli mecz w dziesiątkę. W końcówce meczu Varadi faulował Michała Markowskiego. Ten w odwecie odepchnął rywala. Zagotowało się przez chwilę w szeregach jednych i drugich, w końcu obaj prowodyrzy obejrzeli po żółtek kartce, a że gracz z Chojnic wcześniej jedną już na swoim koncie zapisał, musiał przedwcześnie powędrować do szatni.
- W doliczonym czasie gry tuż przed polem karnym GKS-u przewrócił się Irakli Meschia. Sędzia dopatrzył się faulu Tomasza Boczka. Z rzutu wolnego strzelał Paweł Zawistowski, ale świetnie obronił to Florek.
- W drugiej połowie w barwach tyskiego GKS-u zadebiutował Filip Arezina.
GKS Tychy - Chojniczanka Chojnice 0:2 (0:2)
0:1 - J. Biskup 8'-k
0:2 - Mikołajczak 41'
GKS Tychy: Florek - Górkiewicz (46' Świerczok), Boczek, Tanżyna, Mańka (75' Varadi), Grzybek, Bukowiec, Szumilas (46' Arezina), Grzeszczyk, Kowalski, Mączyński. Trener: Kamil Kiereś.
Chojniczanka: Budziłek - Podgórski, Biskup (63' Lisowski), Kieruzel, Kosakiewicz, Jakóbowski, Grzelak, Markowski, Kryszak, Rybski (65' Zawistowski), Mikołajczak (77' Meschia). Trener: Maciej Bartoszek.
Żółte kartki: Kowalski, Bukowiec, Varadi, Boczek (GKS Tychy), Budziłek, Markowski, Kosakiewicz, Rybski, Kieruzel, Kryszak, Meschia (Chojniczanka)
Czerwona kartka: Markowski (90', druga żółta)
Sędzia: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska)
Polecane
I liga