GKS Tychy chce współpracować z klubami z niższych lig i z ekstraklasy
19.06.2013
Z kadry GKS-u Tychy odeszło już kilku zawodników, a kilku kolejnych zrobi to niebawem. W klubie już rozglądają się za następcami. - Nowy trener już obserwuje zawodników z okolicznych drużyn z niższych lig, których przymierzamy do naszej kadry. Są też tacy, którzy sami zgłaszają się do nas, proponując swoje usługi. Dla nich chcemy 27 czerwca zorganizować mecz kontrolny. Może uda się wyłowić piłkarzy do kadry, która oficjalnie, 1 lipca, pod wodzą Tomasza Fornalika, rozpocznie przygotowania do sezonu 2013/14 - tłumaczy Drob.
Kierunek poszukiwań się nie zmienia. - Liczymy na współpracę zarówno z klubami z naszego regionu z niższych lig, jak i z tymi, które grają w ekstraklasie. Kupczak, Szczęsny, Mańka czy Babiarz to zawodnicy, którzy potwierdzili już, że potrafimy się dogadać z Podbeskidziem, Górnikiem i Ruchem. Nie widzę więc problemu żeby przed kolejnym sezonem kontynuować współpracę z korzyścią dla klubów i dla zawodników. Za najważniejsze zadanie stawiamy sobie jednak promowanie wyróżniających się piłkarzy z niższych lig - podkreśla.
Drob przywołuje zresztą przykład zawodnika, któremu coś takiego się udało. - Przypadek Damiana Szczęsnego, który z IV-ligowego klubu trafił do nas, gdy graliśmy w II lidze, a rok później był zawodnikiem ekstraklasowego Podbeskidzia, świadczy o tym, że potrafimy pomóc zawodnikom w rozwoju. Co prawda Damianowi nie udał się atak na ekstraklasę, ale może komuś innemu się powiedzie. Dajemy taką możliwość - kończy Henryk Drob.
Kierunek poszukiwań się nie zmienia. - Liczymy na współpracę zarówno z klubami z naszego regionu z niższych lig, jak i z tymi, które grają w ekstraklasie. Kupczak, Szczęsny, Mańka czy Babiarz to zawodnicy, którzy potwierdzili już, że potrafimy się dogadać z Podbeskidziem, Górnikiem i Ruchem. Nie widzę więc problemu żeby przed kolejnym sezonem kontynuować współpracę z korzyścią dla klubów i dla zawodników. Za najważniejsze zadanie stawiamy sobie jednak promowanie wyróżniających się piłkarzy z niższych lig - podkreśla.
Drob przywołuje zresztą przykład zawodnika, któremu coś takiego się udało. - Przypadek Damiana Szczęsnego, który z IV-ligowego klubu trafił do nas, gdy graliśmy w II lidze, a rok później był zawodnikiem ekstraklasowego Podbeskidzia, świadczy o tym, że potrafimy pomóc zawodnikom w rozwoju. Co prawda Damianowi nie udał się atak na ekstraklasę, ale może komuś innemu się powiedzie. Dajemy taką możliwość - kończy Henryk Drob.
Polecane
I liga