GKS Tychy - Arka 1-2. Trzeci remis nie dla tyskiego zespołu

16.08.2014
W dwóch pierwszych spotkaniach I ligi GKS Tychy i Arka Gdynia dzieliły się punktami z rywalami. Długo zanosiło się na wynik remisowy w mecz pomiędzy tymi zespołami. Goście w końcówce zapewnili sobie zwycięstwo 2:1.

Wydarzenie
W 47. minucie Bartosz Ława otworzył wynik meczu. Technicznym strzałem z obrębu pola karnego nie dał szans na skuteczną interwencję Markowi Igazowi. Bramką dla Arki „śmierdziało” praktycznie od samego początku spotkania. Dopiero po stracie gola podopieczni Przemysława Cecharza wzięli się do gry. Jednostronne dotąd spotkanie wyrównało się.


Bohater
Antoni Łukasiewicz zapewnił swojej drużynie premierowe zwycięstwo w sezonie. W 86. minucie piłkę z autu w pole karne wrzucił Marcin Warcholak, doświadczony pomocnik zachował dużo spokoju, z najbliższej odległości skierował futbolówkę do celu.


Rozczarowanie
Postawa tyszan przed przerwą. Premierowa odsłona w wykonaniu gospodarzy była słaba. Zawodnicy z Gdyni niepodzielnie panowali na boisku, losy spotkania mogli wówczas rozstrzygnąć, ale byli na bakier ze skutecznością.


Co ciekawego:
- Po pucharowym debiucie przyszedł czas na ligowy. W pierwszym składzie GKS-u pojawił się Sergejs Kożans.

- Trener Cecherz od pierwszej minuty postawił także na Roberta Dymowskiego. Młodzieżowiec w dwóch pierwszych spotkaniach wchodził z ławki rezerwowych zaraz po przerwie.

- Mecz w sposób wymarzony mogli otworzyć przyjezdni. W 3. minucie Paweł Abbott będąc sam na sam z Igazem uderzył obok słupka. Chwil kilka później Abbott ponownie postraszył gospodarzy, za pierwszym razem uderzył obok słupka, za drugim na wysokości zadania stanął golkiper.

- 24. minuta. Aleksander Jagiełło w swoim stylu wpadł w pole karne, Igaz z trudem obronił strzał młodego pomocnika.

- Gospodarze po raz pierwszy groźnie zaatakowali w... 58. minucie. Uderzenie głową Dymowskiego sprawiło  Łukaszowi Skowronowi sporo problemów.

- W 59. minucie wyrównał Maciej Kowalczyk. Napastnik GKS-u w trzecim meczu ligowym zdobył trzeciego gola. Tym razem z najbliższej odległości wykończył dośrodkowanie Damiana Szczęsnego.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również